|
"John Q" Ostatnio miałem do oglądania sporo filmów, więc jak zwykle obejrzałem kawałki i myślałem co by dzisiaj obejrzeć. Zawsze najpierw wybieram filmy z dobrą obsadą, więc jak kogoś sławnego zobaczę – oglądam. Przekładam kolejne filmy, aż tu natknął się Denzel Washington. Patrzę tytuł: „John Q”. Myślę sobie: „pewnie następny kolekcjoner czegoś tam, albo jakieś sensacyjne ****”. Ale nic! – pomyślałem – i włączyłem od początku. Już po pięciu minutach zorientowałem się, że mam do czynienia z dobrym filmem. „John Q” okazał się świetnym dramatem sensacyjnym (bliżej thrillera). Na moje szczególne uznanie zasługuje fabuła. Główny bohater grany przez w/w aktora jest ubogim mężczyzną, ma żonę i syna Mickiego. Prowadzi skromne życie, ledwo łączy koniec z końcem Pewno dnia, podczas meczu, jego syn dostaje tajemniczego ataku i pada nieprzytomny na ziemie. Rodzice w pośpiechu i ze zdenerwowaniem jadą do szpitala niosąc Mickiego na rękach. Na miejscu doznają szoku – okazuje się, że Micki ma poważną wadę serca i bez przeszczepu umrze w dość krótkim czasie. Co więcej – okazuje się, że szpital nie może wpisać dziecka na listę oczekujących na przeszczep, z powodu problemów finansowych rodziny. Ojciec robi wszystko, aby zebrać pieniądze, ale wszelkie starania na niewiele się zdają. Wreszcie, z miłości do syna postanawia zrobić znaczny krok – barykaduje się w szpitalu grożąc bronią. Od tej chwili jest uznawany za terrorystę trzymający niewinnych zakładników… Nie mogę oczywiście opowiedzieć całej fabuły, bo zepsułbym wam wtedy cały film. Tak świetnego kina dawno nie widziałem. Nie myślcie, że jest to nudny film obyczajowy – co to to nie! Film polecam dosłownie wszystkim. Zarówno miłośnikom kina akcji jak i starszym paniom. Po prostu rewelacja jakich dawno nie było. Nie raz można zobaczyć nieoczekiwane momenty, czasami nawet szokujące. Film cały czas trzyma w napięciu. Opowiada nie tylko o miłości ojca do syna, ale jest również krytyką całego systemu lecznictwa w USA. Możecie mi wierzyć – naprawdę wykonany jest na wielką skalę. Kolejna sprawa to aktorstwo. Jak już wspomniałem, główny bohater grany jest przez Denzela Washyngtona, a jego przedstawiać nie trzeba. Oprócz tego, w rolach nadrzędnych (ale również ważnych) widzimy Roberta Duvall`a, Anne Hache oraz wszechobecnego Jamesa woods`a. I cóż mogę powiedzieć na podsumowanie ? Polecam, polecam i jeszcze raz polecam dla wszystkich. Wstawiam ocenę 10/10. Film jest super od początku do samego końca ! Obejrzycie, a nie pożałujecie !!! Gizmo (redi2002@poczta.onet.pl) >>Powrót do AMFILM<< |