Ucieczka z filmu

(wychodzi z pokoju przez drzwi; cięcie; wychodzi przed drzwi na zewnątrz budynku i głęboko wdycha świeże powietrze; wkłada fajkę do ust i rozgląda się; po chwili patrzy prosto w obiektyw kamery; wyciąga fajkę z ust, wyraźnie zaskoczony)
Sir William: Dobry Boże! Jestem na filmie! Jak to się mogło stać?
(wycofuje się tyłem do wewnątrz budynku przez drzwi, które zamyka; cięcie; przechodzi przez pokój do drzwi po drugiej stronie; otwiera je i wychodzi na zewnątrz; cięcie; na zewnątrz patrzy prosto w obiektyw kamery, wyraźnie wystraszony)
Sir William: Znowu ten film! Co jest grane?
(wycofuje się do wewnątrz budynku przez drzwi, które zamyka; cięcie; przechodzi przez pokój i staje przed oknem, przez które wygląda na zewnątrz; cięcie; ujęcie okna od zewnątrz; patrzy prosto w obiektyw kamery, na dobre przestraszony; znika wewnątrz; cięcie; zwraca się do zebranych)
Sir William: Panowie, mam złe wieści. Jesteśmy otoczeni przez film.
Wszyscy: Co?! Co?!
(podrywają się z krzeseł i podbiegają do okna, przez które wyglądają wystraszeni; biegną do pierwszych drzwi; cięcie; na zewnątrz wystraszeni patrzą prosto w obiektyw kamery; wycofują się; cięcie; przebiegają przez pokój i przez drugie drzwi wychodzą na zewnątrz; cięcie; na zewnątrz panicznie patrzą prosto w obiektyw kamery i wycofują się w pośpiechu; cięcie; w pokoju podbiegają do sir Williama)
Wszyscy: Jesteśmy w potrzasku!!!
Sir William: Bez paniki. Wydostaniemy się.
Jeden z członków: Jak?
Sir William: Wykopiemy tunel.
Barnes: Genialny pomysł. Przyniosę skrzynię.
Sir William: Kapitanie, proszę wybrać trzech pierwszych do kopania i dać im noże i widelce. Potem zmiana: dwie godziny kopania...(członkowie wnoszą do pokoju skrzynię gimnastyczną)...dwie godziny budowania sklepienia i dwie godziny snu (Barnes i pozostali zaczynają skakać przez skrzynię).
Cutler: No Medwin, zobaczymy czy przeskoczysz przez skrzynię. Twoja kolej. Ruszaj się Medwin!
(wchodzi dwóch umundurowanych funkcjonariuszy Gestapo)
Pierwszy gestapowiec: Durni Angole. Siedzą w pierdlu a tylko sport im w głowie.
Drugi gestapowiec: Jedno mnie niepokoi, Fritz.
Pierwszy gestapowiec: Co?
Drugi gestapowiec: Gdzie tradycyjnie milusiński sierżant?
Członek stowarzyszenia: (staje pomiędzy gestapowcami i zakłada angielski hełm wojskowy) Rozchmurz się Fritz. Nic z tego nie będzie (śpiewa). Być może dlatego, żem Londyńczykiem kolego...
Drugi gestapowiec: Dobra jest. Najwyraźniej wszystko w porządku.
(gestapowcy odchodzą; Cutler konspiracyjnie puka w skrzynię gimnastyczną i odchodzi; po chwili podbiega do sir Williama)
Cutler: Panie pułkowniku, znalazłem inne wyjście!
Sir William: Dobra. Szybko, tędy!
Wszyscy: Gdybyśmy potrzebowali twoich usług... przepraszamy.
(animacja; podłużny domek bez okien na tle ponurego krajobrazu; olbrzymia naga stopa, u góry zakończona wizerunkiem kobiety ubranej w stylu wiktoriańskim, przemieszcza się wzdłuż kadru, podskakując; ściana budynku zamienia się w drzwi, przez które wychodzą członkowie stowarzyszenia i zaraz, jeden po drugim, zapadają się pod ziemię; cięcie; animowane postaci członków stowarzyszenia zjeżdżają przewodem pokarmowym, lądując w żołądku, do którego wpadają na nich różnego rodzaju warzywa; odjazd kamery; widok dżentelmena z epoki króla Edwarda, z widocznymi wnętrznościami jak w przekroju człowieka z atlasu anatomicznego; słychać beknięcie)
Głos: Najmocniej przepraszam.
(dżentelmen przesuwa się do otwartych drzwi z napisem "Dla panów" i znika za nimi; drzwi zamykają się; po chwili słychać odgłos spuszczanej wody w muszli klozetowej; koniec animacji)
(wnętrze baru; za plastikowym stołem siedzi spiker wraz z rozmawiającą z sobą kobietą i mężczyzną; na drugim planie widać bufet)
Spiker: Cześć! Najwyraźniej znaleźli się w martwym punkcie. A co do następnego punktu programu... Nie przerywajmy zabawy i od razu przejdźmy do następnego punktu... albo dania. Ha, ha, ha!