Inspektor Tygrys

(zbliżenie na kobietę - panią Velloper, pijącą herbatę z filiżanki) (napis: "Tymczasem w środku")
(odjazd kamery; ukazuje się wnętrze angielskiego salonu; na środku stoi sofa, na której siedzi pani Velloper; przed sofą ława; z tyłu zapalona lampa stojąca, stolik, regał z książkami, stojący zegar, kominek; obok sofy a przed kominkiem stoi pułkownik Pickering, ubrany w strój sportowy; na zewnątrz szaleje burza; do salonu energicznie wchodzi inspektor Tygrys, ubrany w płaszcz z kapeluszem na głowie)
Inspektor Tygrys: Dom jest otoczony. Niestety nie musze prosić, żeby nikt opuszczał pokoju! Nie! Muszę prosić nikogo... Nie! Musze prosić wszystkich... Nie! Musze nie prosić, żeby nikt opuszczał pokoju (zaczyna przechadzać się po salonie; na twarzach zebranych w salonie pojawia się konsternacja; do sofy podchodzi mężczyzna ubrany w strój kierowcy i dziewczyna). Nikogo nie musze prosić, żeby nie opuszczał pokoju... Nie! Nikt nie musi prosić, żeby pokój nie wychodził... Nie! Ja... Ja proszę pokój, żeby ktoś nie wyszedł... Nie! Proszę nikogo w pokoju, ktoś może wyjść. Powinienem ja! Powinienem wyjść z pokoju? Każdy musi opuścić pokój! Jak jest teraz, gdy oni są w środku? Jasne?
Pułkownik Pickering: Nie chce pan, żeby ktokolwiek opuszczał pokój?
Inspektor Tygrys: Państwo podstawie, że się pozwolą... Przepraszam. Państawię poprzez zezwolę się... Pańzwolę się przed po... przezezwolę się przeze przed... Przepraszam na chwilę (szybkim i zdecydowanym ruchem kilka razy uderza się w głowę a następnie, chwytając ją oburącz, wykonuje ruchy jakby ustawiał ją na właściwym miejscu). Państwo pozwolą, że się przedstawię. Niestety musze prosić, o to żeby nikt nie opuszczał pokoju. Państwo pozwolą, że się przedstawię. Inspektor Tygrys.
Wszyscy: Tygrys?!
Inspektor Tygrys: (podskakuje wystraszony) Tygrys?! Gdzie? (Uspokaja się) Ja Tygrys. (Do pani Velloper) Ty Jane. (Do wszystkich) Przepraszam. Państwo pozwolą, że się przedstawię. Niestety muszę prosić, żeby nikt nie opuszczał pokoju.
Pani Velloper: Dlaczego?
Inspektor Tygrys: To proste (przechadza się po salonie wokół ławy). Skoro zwłoki znaleziono w tym pokoju... a nikt go nie opuścił, zatem mordercą musi być ktoś w tym pokoju (po okrążeniu ławy staje na swoim miejscu).
Pułkownik Pickering: Jakie zwłoki?
Inspektor Tygrys: Zwłoki... w tym pokoju, musi być morderca (przechadza się po salonie wokół ławy). Morderca zostawił zwłoki a ja przybyłem bez zwłoki do tego pokoju, którego nikt nie może opuścić. Opuścić pokoju bez zwłoki nikt nie może. Zwłoki w tym pokoju... bez zwłoki przybyłem po zwłoki. Zwłoki nie mogą opuszczać mordercy w tym pokoju (po okrążeniu ławy staje na swoim miejscu; z wewnętrznej kieszeni płaszcza wyjmuje buteleczkę, z której wysypuje tabletki). Bez zwłoki łyknij tabletki tygrysie. Ktokolwiek zostawił zwłoki bez zwłoki wyjść nie może. Nikt nie może opuścić zwłok (połyka tabletki; do salonu wchodzi chirurg z dwiema pielęgniarkami pchającymi łóżko na kółkach). Pań zwłoki... po zwłoki... przed się zwłoki (jedna z pielęgniarek bierze za ramię inspektora Tygrysa, który plecami opada na łóżko; lekarz przykłada do jego głowy ręczną piłę i zaczyna ciąć; zaciemnienie).
(napis: "Ten sam pokój.Chwilę po lobotomii")
(rozjaśnienie; inspektor Tygrys, z zabandażowaną głową, wstaje z łóżka)
Chirurg: A teraz Sir Geraldzie?
Inspektor Tygrys: Tak lepiej. Państwo pozwolą, że się przedstawię. Jestem Inspektor Tygrys i muszę prosić, żeby nikt nie opuszczał pokoju (podnosząc kciuk do góry, z nieukrywanym zadowoleniem "puszcza oko" do chirurga stojącego przed drzwiami; ekipa medyczna opuszcza salon). Ktoś tu popełnił morderstwo a mordercą jest ktoś w tym pokoju. Pytanie brzmi... kto?
Pułkownik Pickering: Tu nie było żadnego morderstwa.
Inspektor Tygrys: Nie było morderstwa?
Wszyscy: Nie.
Inspektor Tygrys: (zaczyna się przechadzać wokół ławy) To mi się nie podoba. Zbyt proste, zbyt jasne. Zaczekam (siada na sofie obok pani Velloper). Zbyt proste, zbyt jasne.
(w salonie gaśnie światło; chwila ciszy a następnie przeraźliwy krzyk, po którym słychać strzał; światło zapala się; inspektor Tygrys siedzi na sofie z przechyloną do tyłu głową, w której widoczny jest krwawy otwór po pocisku, strzałą ma przebitą na wylot szyję, w prawej dłoni trzyma butelkę z napisem "Trucizna")
Pułkownik Pickering: Na Jowisza miał racje.
(do salonu wchodzi główny inspektor Uwaga, ubrany w płaszcz, z kapeluszem na głowie; razem w nim wchodzi posterunkowy)
Inspektor Uwaga: Dom jest otoczony. Muszę prosić, żeby nikt nie wychodził z pokoju. Jestem główny inspektor Uwaga.
Pani Velloper: Uwaga?
Inspektor Uwaga: (podskakuje wystraszony razem z konstablem; rozgląda się) Co?! Gdzie?! (Reflektuje się) Ja jestem Uwaga. Uwaga - Scotland Yard.
Pani Velloper: Dlaczego mamy uważać?
Inspektor Uwaga: (po chwili zastanowienia) Przepraszam ale nie rozumiem.
Pani Velloper: Dlaczego mamy uważać na Scotland Yard?
Inspektor Uwaga: (po jeszcze dłuższej chwili zastanowienia) Niestety nie rozumiem. Zwłoki (przechadza się po salonie)...czyli mordercą musi być ktoś w tym pokoju!(Staje za sofą, pomiędzy dziewczyną a pułkownikiem, na którego patrzy podejrzliwie) Chyba, że miał bardzo długie ręce, jakieś trzydzieści, czterdzieści stóp, ale taką ewentualność możemy wykluczyć (zaczyna się nienaturalnie śmiać) Uwaga na Scotland Yard! (Śmieje się coraz mocniej) Dobry dowcip (przerywa śmiech). Dobra. A teraz czas na rekonstrukcje zdarzeń (bierze krzesło i stawia obok sofy, od strony inspektora Tygrysa) Ja usiądę tutaj, a wy konstablu zgaście światło (siada na krześle; posterunkowy wychodzi; po chwili gaśnie światło) Doskonale. Najpierw rozległ się krzyk...(krzyczy)...a tuż przed zapaleniem światła rozległ się strzał...
(Słychać strzał; światło zapala się; na krześle, z przechyloną do tyłu głową, w której widoczny jest krwawy otwór po pocisku, siedzi martwy inspektor Uwaga, którego szyja na wylot przebita jest strzałą; wchodzi umundurowany Zastępca Komendanta Policji, któremu towarzyszy posterunkowy)
Ktośstoizapanem: Dom jest otoczony a nikomu nie wolno wychodzić z pokoju, ani z reszty domu. Państwo pozwolą, że się przedstawię - zastępca Komendanta Policji, Ktośstoizapanem.
Wszyscy: Ktośstoizapanem?
(posterunkowy rozgląda się)
Ktośstoizapanem: Stary numer, nie dam się na to nabrać. Czas na rekonstrukcje zbrodni. Posterunkowy, będziecie inspektorem Tygrysem.
Posterunkowy: Tak jest (przechadza się po pokoju, naśladując inspektora Tygrysa). Nikt nie opuści pokoju... prosić powinienem... ktoś zostawił zwłoki... nikogo w pokoju bez zwłoki... musisz łyknąć tabletki tygrysie bez zwłoki... pańzwolę się stawić po...
Ktośstoizapanem: Bardzo dobrze, siadajcie (posterunkowy siada na sofie obok pani Velloper). W porządku. Teraz udamy, że światło zgasło (sięgając do prawej, zewnętrznej kieszeni munduru). Posterunkowy, krzyczcie (wyjmuje z kieszeni rewolwer; posterunkowy krzyczy). Teraz ktoś was zastrzeli (strzela do siedzącego posterunkowego, który pada martwy). Drzwi się otworzą...
(drzwi do salonu otwierają się i wchodzi Komendant Policji ubrany w mundur)
Pożar: Nie ruszać się! Komendant Policji - Pożar.
Wszyscy: Pożar! Gdzie?
(komendant Pożar podskakuje wystraszony, odwraca się i rozgląda; cięcie; trumniarz)
Trumniarz: Przerywamy ten skecz. Powrócimy do niego jak tylko pojawi się coś interesującego. Tymczasem przedstawię państwu kilku moich przyjaciół.
(cięcie; przy dźwiękach żałobnej muzyki, czterej trumniarze niosą trumnę niemiłosiernie męcząc się; zatrzymują się przed oknami budynku i stawiają trumnę na ziemi; opróżniają trumnę z zawartości, rozglądają się i podnoszą trumnę; żwawo ruszają naprzód, podskakując radośnie przy dźwiękach dixielandowej muzyki; cięcie; odręcznie napisany list)
Głos: Szanowny Panie, ale ten list powinniście otrzymać na samym początku programu. Szczerze oddany Igor Wielkodupas (lat dwa).