(transparent z napisem "Tunel do Jawy"; wchodzi redaktor z Vercottim; stają na tle transparentu)
Vercotti: Obaj, z Ronem, jesteśmy bardzo zapaleni do tego pomysłu. Ron wykopie tunel z Godalming, tutaj... (pokazuje wskaźnikiem na mapie) do Jawy, tutaj (pokazuje wskaźnikiem na mapie).
Reporter: Do Jawy?
Vercotti: Tak. Uważam, że to przedsięwzięcie przyniesie Ronowi natychmiastową sławę.
Reporter: Ile już wykopał?
Vercotti: Niezły kawałek, Dawidzie. Jest już w drodze.
Reporter: Gdzie jest w tej chwili?
Vercotti: Tak.
Reporter: Gdzie?
Vercotti: No... tego... To trudno dokładnie określić...(usiłuje pokazać miejsce na mapie) Jest teraz... w okolicach (w kierunku wykopu za transparentem) Ron jak daleko jesteś?
Ron: (wyglądając z wykopu) Jakieś dwie stopy i sześć cali pod ziemią, panie Vercotti.
Vercotti: Dobra. Kop dalej chłopcze.
Ron: Panie Vercotti, czy na pewno nie mamy łopaty?
(cięcie; przejeżdżający pociąg odsłania reportera idącego z Vercottim wzdłuż torów kolejowych)
Reporter: Panie Vercotti, ludzie oskarżają pana o wykorzystywanie Rona dla własnych korzyści.
Vercotti: To wierutne kłamstwo. Staram się jak mogę dla dobra Rona, odkąd tu przyjechałem z Sycylii. Wiem czego chce dokonać. Wierzę w niego. Staram się mu stworzyć odpowiednie warunki do realizacji jego ambicji.
Reporter: Czego Ron zamierza dokonać dzisiaj?
Vercotti: Chce odłączyć wagon kolejowy własnym nosem.
(spoza kadru słychać przeraźliwy krzyk; cięcie; redaktor i Vercotti stoją u podnóża pagórka; w tle widoczna jest platforma z transparentem opatrzonym napisem "Lot na Mercury'ego")
Vercotti: Przebicie się przez atmosferę okołoziemską może stanowić mały problem. Gdy Ron znajdzie się już na orbicie, poleci prosto na Merkurego.
(na platformie pojawia się całkowicie zabandażowany Ron, podpierający się kulą; robi wyskok; stopklatka; słychać długi przeraźliwy krzyk; cięcie; zbliżenie na nagrobek z napisem "Ron Oczywistek, 1941 - 1969, niezwykle utalentowany"; odjazd kamery; obok grobu stoi Vercotti)
Vercotti: Mam nadzieję, że Ron pobije wszelkie rekordy, najdłużej pozostając pod ziemią. To wspaniały chłopak...
(odjazd kamery, która po chwili obejmuje fragment cmentarza)
Vercotti: Ma niezwykły talent. Naprawdę olbrzymi talent.
(wyciszenie)
Głos pierwszy: To było smutne, nie?
Głos drugi: Cicho. To satyra.
Głos pierwszy: Wcale nie. To jakiś zboczony humor.
Głos drugi: Czyżby?