(członek stowarzyszenia, sfilmowany w programie "Szantaż", wyraźnie zmieszany, odkłada słuchawkę telefoniczną na widełki aparatu; idzie do centralnej części salonu, w którym ustawiony jest stół w kształcie podkowy; za stołem siedzą typowi, angielscy, nadęci członkowie stowarzyszenia)
Członek stowarzyszenia: (do zebranych) Wybaczcie. Musiałem porozmawiać z mamą (siada za stołem).
Mistrz ceremonii: Panowie (wstaje) proszę o ciszę. Przemówi prezes królewskiego Stowarzyszenia Na Rzecz Ustawiania Rzeczy Na Innych Rzeczach.
Sir William: (wstaje) Dziękuję. Był to dobry rok dla naszego stowarzyszenia (pomruk zadowolenia). Nasi członkowie ustawili więcej rzeczy na innych rzeczach niż kiedykolwiek przedtem (pomruk zadowolenia). Ostrzegam jednak - nie czas popaść w błogostan samozadowolenia. Wciąż pozostało wiele rzeczy, co muszę niestety podkreślić, nie znajdujących się na innych rzeczach. Ja sam, w drodze na to spotkanie, zobaczyłem rzecz pod żadnym względem nie znajdującą się na innej rzeczy. Zaiste to wstyd. Jednak nie zamartwiajmy się tym zbytnio. Pamiętajmy, że gdyby każda rzecz znajdowała się na innej rzeczy, nasze stowarzyszenie byłoby tylko bezsensownym zlepkiem osób nie mających żadnego wspólnego celu (oklaski). Tymczasem prosperujemy. W tym roku członkowie naszej australijskiej filii oraz wszystkich organizacji związanych z naszym australijskim biurem, postawili nie mniej tylko dwadzieścia dwie rzeczy na innych rzeczach (oklaski). Dobra robota, panowie. Jednak na horyzoncie pojawiła się jedna chmura. W roku gdy nasze biuro w Staffordshire nie zdołało ustawić ani jednej rzeczy na innej rzeczy (pomruk niezadowolenia). Zwracam się zatem do przedstawiciela biura w Staffordshire - proszę nam wyjaśnić co to ma znaczyć (siada)?
Cutler: (wstaje) Yyy, Cutler ze Staffordshire. Hmm ... Panie prezesie, chodzi o to, że... większość członków stowarzyszenia ze Staffordshire uważa, że... to wszystko jest trochę głupie.
(okrzyki oburzenia)
Sir William: (podrywa się z krzesła) Głupie?! Głupie?! (chwilę milczy jakby się zastanawiając) Rzeczywiście, chyba troszkę tak. Po kiedgo grzyba marnujemy sobie życie dla takich bredni. Odraczam posiedzenie do świętego Dygdy.