Z archiwum X / The X-Files

Chyba każdy zna serial "Z Archiwum X". Każdy ma o nim jakieś zdanie. Jedni lepsze, drudzy gorsze, ale do rzeczy! Jestem tu dziś, aby pozachwycać się jedną z moich ulubionych serii telewizyjnych.
Tytułowe archiwum jest prowadzone przez agentów Foxa Muldera i Danę Scully. Pracują oni w FBI. Do tajemniczej kartoteki z iksem trafiają sprawy, których nie sposób wyjaśnić za pomocą nauki i zdrowego rozsądku. Praktycznie wszyscy koledzy z organizacji mają za nic Muldera i jego nawiedzone śledztwa. Śmieją się z niego i zawsze i żartują o zielonych ludzikach i innych bzdurach. Fox to jednak doskonały detektyw i czesto udowadnia to swoim ograniczonym współpracownikom. Jedyną osobą, która przekonuje się do niego jest właśnie Scully. Rudowłosa lekarka zostaje partnerką naszego agenta. I o ile Mulder nastawiony jest na wszelkie paranormalne zjawiska hurraentuzjastycznie - od razu leci na miejsce zdarzenia i wymyśla teorie, o tyle Dana jest sceptyczna, czasem do bólu. Odrzuca "dowody" Foxa bezlitośnie wytykajac luki w jego rozumowaniu, wykorzystując swą medyczną wiedzę, żeby sprowadzić go na ziemię przy kolejnych zmianach wątrobowych jakiegoś nieszczęśnika, spowodowanych rzekomo przez kosmitów. Czasami jednak nawet ona musi ugiąć się i zrezygnować, bo prawda bowiem jest niezaprzeczalna, a jej starania agentki o zmianę światopoglądu partnera pozostają i tak bez rezultatów. Mulder niezachwianie wierzy w Obcych, a to z tego prostego powodu, że był w dzieciństwie świadkiem porwania jego młodszej siostry przez UFO.
Ot cali bohaterowie. Skomplikowane, skrajnie różne osobowości z własnymi problemami. Odmienność poglądów sprawia, że z łatwością odentyfikuje się z nimi każdy. Wierzący w życie poza Ziemią i wszelkie okultystyczno-paranormalne zjawiska natychmiast pokochają Muldera (chociaż niewierzące dziewczyny też go loobiom ^_^'), a prześmiewcy wszystkich kręgów zbożowych, NOLi i magii od razu znajdują bratnią duszę w Scully. Żadna ze stron nie wygrywa ostatecznie - ani sceptyczna postawa Scully, ani wręcz chora czasem, obsesyjna wiara Foxa. W jednym odcinku wygrywają dowody świadczące o istnieniu zjawisk niewyjaśnialnych, ale już w kolejnym nauka i racjonalne spojrzenie bierze górę i obnaża bezlitośnie sekrety oszustów.
Spytacie się pewnie, dlaczego serial zdobył taką popularność - przecież sami bohaterowie nie wystarczą. Zawdzięcza on ją sobie mistrzowskiemu budowaniu napięcia. Oglądając ten, na pierwszy rzut oka dość słaby serial, mamy wrażenie, że to thriller lub horror klasy A. Rozwój akcji wymusza na naszym mózgu produkcję endorfin odpowiedzialnych za mrowienie, uczucie napięcia i niepokoju. {A cio to znaczy? ;)} Często, jeśli wczujecie się w klimat, a będziecie sami w ciemnym pokoju, podciągniecie kolana pod brodę i naciągniecie na siebie kołdrę, zapewniam! Jak już wspomniałem wyżej jest to widowisko chyba dla wszystkich, bo ludzie w kwestii zjawisk paranormalnych dzielą się właśnie na wierzących\ i sceptyków.
Z biegiem czasu i odcinków można zauważyć, że oboje bohaterowie są bardzo samotni. Mulder spotkał kiedyś kobietę, która wydawała mu się najlepsza na świecie, jednak ich poglądy na wiele spraw - i to nie tylko na tematy ufologiczne - były skrajnie różne. Rozstali się, a na sercu Foxa pozostała rysa. W życiu cały czas traci kobiety. Najpierw mała siostrzyczka, potem matka, a w końcu i ona... To sprawia, że nasz agent nie chce lub boi się wiązać. Podobnie rzecz ma się ze Scully - trzydziestoletnia kobieta bez żadnych widoków na partnera życiowego. Nie, nie, miłośnicy "Dziennika...", to nie ten film. Trzeba przyznać, że Dana nie jest piękna. Postać agentki zupełnie nie jest jednak podobna do swej odtwórczyni. Często dane mi było widzieć Gillian Anderson bardzo kobiecą, wręcz erotyczną. Tu "ładna" z trudem przechodzi. W przeciwieństwie do Muldera ma chociaż siostrę i rodziców. W ostatnich odcinkach oboje zbliżają się do siebie..., ale nie będę spoilerował!
Występujące w serialu smaczki są rzeczywiście bardzo smakowite. Aż namacalne jest często maniactwo Muldera. Na noc zapala lampkę z ultrafioletową żarówką co, jak zapewne wiadomo czytelnikom Strefy 51, bardzo przeszkadza kosmitom w porwaniach i wszelkich innych złowrogich interwencjach. Fox jest związany z grupą hippisów śledzących podejrzane rządowe operacje. Ci ludzie doszukują się spisku wszędzie, nagrywają wszystkie rozmowy telefoniczne. W ogóle nasuwa się myśl, że to oni są tak naprawdę Obcymi ^_^. Niektóre sprawy przyjmowane przez naszą parę są naprawdę niebezpieczne i z trudem udaje się uniknąć zawieszenia w pracy agenta. Czasem z narażeniem życia penetrują tajne woskowe bazy... Jednak nie pozostają w swych staraniach odosobnieni. Mulderowi pomaga tajemniczy, wysoko postawiony urzędnik, który widział wiele i wie wiele. Dostarcza materiałów, ostrzega, ale... znów byłby spoiler. Jednak muszę wam powiedzieć, żebyście uważali na owego człowieka, bo może on wam pomóc w zrozumieniu istoty tego serialu.
"Z Archiwum X" jest bardzo dobrym serialem. Trudno go zaszufladkować do jakiegoś określonego gatunku filmowego. Z jednej strony jest to horror, thriller, ale z drugiej jest tu dużo sensacyjnych wątków, pościgów. Istnieje też motyw sci-fi, jakim z pewnością są, przynajmniej na razie jeszcze, kosmici i wiele zjawisk paranormalnych. Dobra, już się pozachwycałem. Ale czy "X-files" ma jakieś istotne wady? No, cóż, ja żadnych naprawdę poważnych nie zauważyłem, a drobne pomyłeczki nie urastają do rangi dużego minusa nigdy. Czasem tylko ma się wrażenie, że niektóre przedmioty śledztwa są naprawdę zbyt fantastyczne. Według mnie "Archiwum..." czasami zamienia się w bajkę, podobną dzisiejszym horrorom, gdzie gumowy potworek ma wystraszyć rodzinkę zajadającą pop-corn. Jednak takie odcinki są tu wyjątkami, a te jak wiadomo potwierdzają regułę. W tym wypadku regułą jest wysoka jakość tego serialu. Polecam go każdemu, kto ma ochotę się trochę pobać przed snem. Dodatkowym plusem dla wszystkich czytelników jest to, że właśnie trwa równoległą emisja "Archiwum..." na Polsacie i TVP 2. Jak widziecie, nie potrzeba żadnych anten, talerzy, żeby obejrzeć naprawdę fajny, a w pewnych kręgach wręcz kultowy serial parapsychologiczny. Dodam tu jeszcze takie moje małe przemyślenie. Otóż można zauważyć w telewizji prawdziwy wysyp seriali o dziwnych zjawiskach. Większość z nich to "młodzieżowe" tasiemce o potworach. Piękni chłopcy i dziewczyny uganiają się za święcącymi oczami, wampirami i zmutowanymi hienami. Na nich właśnie wychowuje się obecne pokolenie przyszłych ufologów. Ten wysyp plastiku zapoczątkowała, uwielbiana przez niektórych, a niezbyt lubiana przeze mnie, panna Buffy. I o ile jeszcze Buffy da się oglądać, to na pozostałe klony nie da się patrzeć. Co wnikliwsi już wiedzą o czym mówię, a tych mniej odsyłam do programu TV ze szczególnym uwzględnieniem różnych disco-polowych stacyjek prowadzonych przez cool teknomanów.

"Prawda leży daleko"

Piccolo daimaho
pokefil@wp.pl

PS. Zapomniałbym! Foxa Muldera gra oczywiście David Duchovny, a pomysłodawcą serialu jest Chris Carter.