That 70's Show
Różowe lata siedemdziesiąte

Pamiętam, jak ponad rok temu nie poszedłem z jakiegoś powodu do szkoły i z nudów zacząłem oglądać telewizję. Skacząc po kanałach trafiłem w końcu na Naszą TV (obecnie TV4) {Chyba to nie tak... O ile mnie pamięć nie myli, TV4 to dawny Polsat2 (sam Polsat2 zmienił później profil) – T.}, gdzie leciał jakiś serial komediowy, który, muszę przyznać, bardzo mi się spodobał. Nosił on nazwę "That 70's Show" ("Różowe lata siedemdziesiąte"), ale więcej go już nie widziałem, bo emitowany był o bardzo nieprzystępnej porze, tzn. podczas moich zajęć szkolnych, a ja się z lekcji raczej nie urywam, jak już to pod koniec roku - nie więcej. Wkrótce zapomniałem o nim, ale do pewnego czasu - dokładniej około kilku tygodni wstecz (w moich realiach czasowych), kiedy to zobaczyłem na Polsacie reklamę tego serialu, dotyczącą jego emisji w tejże stacji telewizyjnej. Bardzo się ucieszyłem z tej wieści, bo nagle przypomniałem sobie ten jeden odcinek, który miałem przyjemność oglądać i później wspominałem z rozrzewnieniem. Przede wszystkim zapamiętałem z niego świetny humor, dlatego z niecierpliwością czekałem na pierwszy odcinek "Różowych lat siedemdziesiątych", jaką to nazwą ochrzcili "That 70's Show" polscy tłumacze.
I muszę przyznać, że się nim nie zawiodłem. Nawet w najmniejszym stopniu. A każdy kolejny był jeszcze lepszy od poprzedniego. Ogólnie mówiąc - serial stoi na baaardzo wysokim poziomie, a ciekawa fabuła i świetne gagi to główne jego zalety. Oprócz nich jest jeszcze mnóstwo pomniejszych, jak chociażby poszczególne postacie. Praktycznie każda wyróżnia się z tej małej grupki, jaką mamy możliwość oglądać na naszych ekranach i to cieszy, zwłaszcza, że w innych serialach postacie są kopiami kopii kopii jakiejś tam postaci ze zmienionym imieniem. Wychodzi na to, że jak Amerykanie chcą zrobić coś porządnego, to mogą i to na doskonałym poziomie.
Skoro już wspomniałem o Amerykanach, to przydałoby się też napisać "małe co nieco" o samym serialu, jego fabule i bohaterach. Cały That 70's Show jest osadzony w realiach lat 70-tych w Stanach Zjednoczonych, a dokładniej w Point Place, stan Wisconsin, najczęściej w piwnicy Erica Formana, głównego bohatera tego serialu. Dalej mamy jego przezabawnych rodziców i wredną siostrę (tylko epizodyczne role), z czego wyróżnia się jego ojciec - Red, ich sąsiadów z domku obok, z dziewczyną naszego głównego bohatera, czyli rudą Donną. Oprócz nich są jeszcze Hyde - buntownik jak się widzi (słucha diabelskiej muzyki :)), Fez - obcokrajowiec, dokładnie nie wiadomo skąd pochodzący, zamieszkujący u swych, jak to określa, gospodarzy, Michael - etatowy głupek, który jest na nieszczęście bardzo przystojny (nie powiedziałbym - ale ja się tam nie znam, w końcu gejem nie jestem ^_^), Jackie - dziewczyna powyższego, którą całe towarzystwo niezbyt lubi, ale w ostateczności akceptuje oraz kilka innych, rzadziej występujących postaci. Zapewniam was, że ta dziwna mieszanka gwarantuje wyśmienitą zabawę i ubaw po pachy. Będziecie boki zrywać oglądając "That 70's Show".
Jeśli już mowa o humorze, to trzeba w tym miejscu dodać, że autorzy nie bali się poruszać tematów owianych tabu, dlatego znajdzie się dużo gagów związanych z seksem, alkoholem, itp. (raz zdarzyło się nawet odcinek ze śmiercią babci Erica - polew niesamowity), ale za to w bardzo dobrym guście. Należy się też pochwała dla naszych tłumaczy, którzy po raz chyba pierwszy nie bali się tłumaczyć tak jak ma być. Najwyraźniej wczuli się w klimat serii i polubili ją tak samo jak ja. Za to daję im wielki plus. To wszystko wiąże się jednak z późną emisją serialu, bo kolejne odcinki lecą około godziny 23:30 i później, teraz już niestety TYLKO dwa razy w tygodniu (w poniedziałki i piątki, kiedyś także w środy). Na szczęście można też oglądać powtórki, które są emitowane rano, około godziny 11.
Teraz może kilka słów na jakże swojski temat: do kogo kierowany jest "That 70's Show?" Ooo, tutaj grono odbiorców jest bardzo szerokie. Od około 15 lat do... No właśnie, tak właściwie nie wiadomo do ilu. Jakiś czas temu w "Różowe lata siedemdziesiąte" wciągnęła się moja mama, która powolutku podchodzi pod 40-tkę. To chyba dobitnie świadczy o tym, że nie ma jakiejś specjalnie określonej granicy górnej, choć wydaje mi się, że osobom w podeszłym wiekiu (tzn. dziadkom) może się ten serial nie spodobać ze względu na odwagę z jaką poruszane są tematy, które w naszym społeczeństwie nadal stanowią tabu. Dolna granica jest zaś ruchoma. Dałem 15-tkę, bo wtedy po raz pierwszy widziałem That 70's Show, ale może to być też wcześniejszy wiek. Najfajniejsze jest zaś to, że nie trzeba być specjalnie obeznanym z kulturą amerykańską tamtych czasów, żeby zaśmiewać się do upadłego z kolejnych serwowanych nam przez scenarzystów gagów. Jednym słowem - są one ponadczasowe i ponadkulturowe. To jest OGROMNY plus.
Nie wiem, co więcej mogę napisać, żeby zachęcić was do zapoznania się z "That 70's Show", ale daję słowo honoru, że się na nim nie zawiedziecie. Jeśli chcecie dowiedzieć się kilku bardziej szczegółowych informacji, od tych, które wam zaserwowałem, zapraszam na oficjalną stronę serialu, równie pokręconą jak on sam, szczególnie pod względem oprawy graficznej (zdradzę jedną rzecz: jest różowa ^_^): www.that70sshow.com. Powinna zaspokoić wasze najbardziej wybredne zapotrzebowania. Głównym tematem jest sam serial, do którego nadal GORĄCO zachęcam. Naprawdę warto! Zapraszam do pisania maili z podziękowaniem za wskazanie tego tytułu, możecie dołączać dotacje w wysokości czypieńdziesiąt, nie pogniewam się. ^_^ To wszystko ślijcie na adres: metfan@poczta.onet.pl. Na razie!

MetFan and Megadeth with She-Wolf
www.metfan.rapnet.pl