Kącik Joanny wzbudził moje duże zainteresowanie, a naturalną tego
konsekwencją jest, że zapragnąłem wzbogacić go o chociaż jeden tekścik
(niewykluczone, że w przyszłości będą kolejne). Już na samym początku podejmuję
się bardzo trudnego zadania - nakłonienia Was do nieco innego spojrzenia na
reklamy telewizyjne.
Wiecie co mnie najbardziej irytuje? - przełączanie na inny kanał zaraz po tym,
gdy pojawi się plansza informująca o bloku reklamowym. Robi tak wiele osób, z
którymi zdarza mi się oglądać wspólnie telewizję. Nie chodzi o to, że włączam
"pudło" tylko po to, by pooglądać sobie nowe reklamówki. Ale jeśli już spędzam
czas przed telewizorem i nastawiam dany program, oglądam go jednym tchem do
samego końca - z reklamami włącznie.
Nurtować Was może pytanie "dlaczego?". Odpowiedź jest prosta - reklamy już
dawno (w znacznej większości) przestały być zwykłą, bezbarwną agitacją do zakupu
danego towaru. Teraz jest to często sztuka w najlepszym wykonaniu. Są takie
spoty, które oglądać mógłbym w kółko, za każdym razem odnajdując w nich coś
nowego. "Ale z niego dziwak" - pomyślicie. Niestety nie macie racji. Ostatnimi
czasy w polskiej telewizji pojawia się coraz więcej reklam - cudeniek. No bo jak
inaczej określić reklamę Snickersów, Marsów i M&M (ta, w której narrator
nieprzytomnym głosem mówi o tym, jak kierowca wózka widłowego zauważył, że
"Snickers jest o 20% za duży, i Mars jest o 20% i M&M jest za duży 0 20%")?
A co powiecie na Nike Football (emitowana była w okresie Mundialu)? Ostatnio
nawet uwagę moją przykuła reklama... Dosi. Widząc po raz kolejny testy
konsumenckie przygotowałem się na przesiąknięte komercją wypowiedzi
"przeciętnych" Polek. Otrzymałem coś zgoła odmiennego i w dodatku z bardzo
dobrze odegraną rolą "pana w okularach".
Pomyślcie, ile ludzi pracuje nad tym, byśmy mogli ujrzeć ten
kilkudziesięciosekundowy film. Zastanówcie się, ilu nocy nie przespali wymyślając
nowe hasło. Doceńcie ich trud. Oczywiście wciąż zdarzają się reklamy żałosne,
ale przecież przez te XX sekund wytrzymacie! A po chwili możecie trafić na
reklamę np. Toyoty (fajny pomysł i niezła muzyka) lub Plus GSM ("zmieńmy się na
plus" z Cockerem - o ile się nie mylę - w tle). Czasem doprawdy warto się
przemóc.
Jest jeszcze inny aspekt oglądania reklam - można szukać w nich błędów.
Pobawcie się w to, a efekty mogą zaskoczyć wielu Waszych znajomych. I jeszcze
jedno na koniec - branża reklamowa jest obecnie bardzo dobrze płatna, więc może
kiedyś sami się w niej zatrudnicie (oczywiście nie jako aktorzy :-)).
Madman
{Joanna: Madman podchodzi do kwestii reklam w dość nietypowy sposób. Można się z nim nie zgadzać, ale z pewnością warto wysłuchać jego racji. Może teraz kilka słów o moim zdaniu :) - reklamy oglądam dość często, zwłaszcza, że rzeczywiście można wśród nich znaleźć prawdziwe "perełki". Gdy jednak w napięciu oglądam film, przerwy na reklamy irytują mnie :). A jakie jest Wasze zdanie? Czekam na listy i artykuły.}