Reklama, słowo pochodzące z łaciny, choć raczej nie brzmiące pięknie w naszych ustach :).
Postanowiłem przedstawić małą
analizę pod tytułem:
"Reklama - dziś, wczoraj, jutro"
Reklama proszku do prania:):
1960
Czarnobiałe tło, jakaś kobieta mówiąca sztywnym głosem:
- Dzień dobry. Zapraszamy do zakupu naszego proszku - XXX. Jest on obecnie jednym z najlepszych na rynku. Posiada atest
PZH :).
1970
Kolorowe tło. Przejaskrawione kolory. A w tle kobieta - młoda:
- Witamy! Muszą państwo wypróbować nasz najnowszy produkt - Proszek ZXY :)! Pranie jest dziecinnie proste tylko z tym proszkiem.
Panienka bierze produkt w ręce - pokazuje do kamery:
- Jego cena także nie jest wysoka! Kupcie już dziś!
1980
Łazienka. Wchodzi kobieta z brudną bluzką i proszkiem zwykłym :).
- Tych plam nie zmyje nigdy i nigdzie!
Wchodzi... teściowa z proszkiem XYZ, mówi:
- Ależ nie martw się kochanie! Mam tu coś dla ciebie-rewelacyjny proszek XYZ! Dzięki niemu na pewno
spierzesz te okropne plamy.
- Oczywiście! Ale czy nie jest on drogi, tak jak inne proszki?
- Nie! Jest najtańszy i najlepszy!
Kobieta wkłada do pralki.
CIACH
Wyciąga idealnie czystą bluzkę!
- Cóż za wspaniały proszek!
1990
2000
Ekran podzielony na dwie części. Na każdej kobieta. Po lewej: czarnobiały ekran, potargane włosy, w rękach najdroższy
zwykły
proszek :). Po prawej laska, cyfrowe kolory, i proszek ZXX w ręku. Po lewej -
pralka z przed 30 lat, po prawej - najnowszy
Łirpół :).
Po lewej - kobieta pierze godzinami a i tak plama zostaje. Po prawej - kobieta wkłada do pralki, wykłada i nie dość że plamy
nie ma to jeszcze odświeżona biel. Kobieta z lewej kradnie tej z prawej proszek ZXX i robi uśmiech rodem z Draculi.
Na koniec pokazany proszek na białym tle i napis:
-ZXX - wypierze wszystko prócz kieszeni.
Mithrandir
minnt@poczta.onet.pl