Reality... Wiele zostało na ten temat napisane, wiele powiedziane, i kto jeszcze
chce coś o tym mówić? Ja. :p
Zacznę więc może od tego, że kilkanaście odcinków większości z tych programów
obejrzałem (nie tylko z ciekawości :)). Mam chyba więc prawo do wypowiedzenia
moich refleksji. A były one różne.
Programy te oglądają tysiące ludzi, dzwonią i nabijają kabzę reżyserom i
realizatorom. Dlaczego? Wydaje mi się, że powodem popularności tych widowisk
jest ludzka ciekawość, może nawet skłonność do plotek i zwykłe podglądactwo.
Przecież taki Bar to "serial na żywo". Są miłości i kłótnie, są wypadki, jest
wiele "niespodzianek", jest wszystko, czego potrzeba babciom i mamom znudzonym
"brasilianami". Przecież na ślubie Izy i Grzegorza najwięcej było staruszek,
które nie posłuchały o. Rydzyka. Ludzie, którzy oglądają reality show'y reagują
na to co się dzieje, telefonując i SMSując, mają resztki poczucia władzy:
"ty jesteś be - ty odpadniesz". Większość z tych programów jest ustalona z góry,
a widać to nawet po obsadzie kolejnych BB. Dwie starsze osoby, otyła kobieta,
"laska" + takie co chcą być "laski" :), laluś i kilku cwaniaków, sortując ich
również według stanu posiadania, po jednej stronie bankierzy, jubilerzy itp.,
po drugiej ludzie z "nizin zatrudnieniowych" i do tego jedna (może dwie) osoby
utrzymujące, że są w programie tylko dla sławy i pieniędzy, kiedy dla reszty
liczy się "dobra zabawa". Co my z tego mamy? Tony spotów reklamowych i zapchany
program TV. Aby przyciągnąć, a raczej nie odpychać :) widzów program TVN prowadzi
panna z Playboy'a, Polsat zaś zatudnia weterana. Czy wychodzi im to na dobre?
Najwyrażniej tak, bo szykuje się kolejna edycja Agenta. Tutaj przypomniała mi
się Ekspedycja, nareszcie jeden z programów reality, w którym zwierzę wzięło
górę nad powierzchnością. Niestety nie oglądałem tego programu w całości, ale
wiem, że tam nikt się "nie cykał" z rywalami. Sądzę, że to był jedyny jak na
razie prawdziwy reality show. {A ja, szczerze mówiąc, uważam,
że był to jeden z najsłabszych tego typu programów i że nieuczciwy był udział
zawodowego sportowca w programie, w którym decydującą rolę odgrywa sprawność
fizyczna. Zapraszam do polemiki :). (Ja jestem w o tyle komfortowej sytuacji,
że mogę wyrazić swoje zdanie od razu :) i proszę mi wybaczyć, że tak często
z tego prawa korzystam, rozbijając strukturę tekstu i powodując, że czytelnik
zapomina o co chodzi autorowi... kto pamięta? ;) Moje słowo ma moc destrukcyjną ;).
Eee, zresztą kończę, już nie przeszkadzam... więc ja coś mówiłam? ;)}
I co z tego? Nie wiem ;) Moim skromnym zdaniem w Polsce RS jest tylko nową formą
serialu, nieco tylko rozbudowaną i tworzącą pewną "interaktywną" wersję
telewizji. Jest to oczywiście krok do przodu, ale czy aby nie za długi? Nie
długość się liczy, a technika ;) również w przypadku TV. Co do ludzi występujących
w tych programach nie będę się wypowiadał. {Ekhm... znowu się
wtrącam, straszna stałam się ostatnio ;), ale już się wypowiedziałeś parę
wersów wyżej ;).}
Nie wiem, czy ten art coś jest wart (ale rym ;p), ale jeśli zaistnieje na
stronach "Wizji Telewizji" będę zadowolony :).
{Jak widać, masz pełne prawo do zadowolenia. Jest coś wart ;). I gratuluję
pierwszej publikacji!}
P.S. Spisując te wypociny słuchałem Kultu. Niech Żyje Kult i Kazik S., niech żyje!