Mam nadzieję, że zainteresował was wstęp do mojej recenzji serialu. Zresztą, tu nie trzeba żadnych
interesujących zapowiedzi, bo przecież tak wyśmienite dzieło obroni się samo.
Ezechiel Stone był gliniarzem w Stanach. Jego żona padła ofiarą gwałtu, a sprawcę sąd uniewinnił,
skazując policjanta na ciągłą udrękę patrzenia na cierpienia żony. Pewnego dnia, niepogodzony z wyrokiem, Ezechiel zabija drania. Dwa lata później ginie i trafia do piekła. Po15 latach od przybycia Stone'a z domeny Szatana ucieka 113 dusz. Gdyby byli to przykładni ojcowie i dobrzy ludzie, Bóg zapewne zakazałby ich ścigać, ale nawiali najwięksi zbrodniarze w całej historii ludzkości, a wraz z nimi kilka nieważnych płotek. Dusze kryminalistów nabierają ciała i stają się potężniejsi od zwykłych ludzi. Zranić ich może tylko inny potępiony. A zabić tylko przez wydłubanie oczu, bo to one są zwierciadłem duszy, jak twierdzi sam Szatan. Wszystko byłoby cacy, gdyby Diabeł mógł ich zawrócić z powrotem, ale z niewiadomych przyczyn nie może. Dlatego też wybiera Ezechiela, aby zawrócił uciekinierów do piekła. Stone zostaje wybrany ze względu na swoją policyjną przeszłość, a także dlatego, że ma na Ziemi żonę, do której chciałby wrócić. Drugie życie u jej boku jest nagrodą, jeśli uda mu się wykonać misję. Szatan czyni go taką samą istotą jak potępieńcy, odporną i silną. Daje mu odznakę, pistolet i wysyła na Ziemię. Zaczyna się krucjata Ezechiela Stone'a przeciw potępionym.
Tak pokrótce przedstawia się fabuła tego filmu w odcinkach. Muszę przyznać, i wy pewnie też, że jest dobra. Pomysł jest oryginalny, a nie słyszałem, żeby kiedyś już coś podobnego leciało. Twórcy zaryzykowali czyniąc Szatana jednym z bohaterów filmu, jego wysłannik jest dobrym człowiekiem, a raczej nim był, ale przeżywa różne rozterki. Autorzy zaryzykowali ględzenia dewotów o kolejnych satanistycznych pokazach, ale opłaciło im się. A skorzystali przede wszystkim widzowie, czyli my.
Już w pierwszym odcinku Ezechiel musi wysłać z powrotem do piekła... księdza. Później jego celem będzie wrażliwy nazista piszący wiersze i nazywany Aniołem Miłosierdzia, krwawy amant z Dalekiego Wschodu, a nawet... zdradzając wam więcej zepsułbym zabawę. Każdy epizod jest utrzymany w szarej kolorystyce. Szare jest niebo i budynki pod nim, szara jest miłość, szare są rozterki bohatera. Muzyka jest nastrojowa, a kiedy za chwilę ma pojawić się Szatan, aby dogryźć jakoś Ezechielowi lub dać mu jakieś wskazówki, słychać posępne, ale prześmiewcze, smyczki.
Trzeba wam wiedzieć, że, pomimo iż dał Ezechielowi drugą szansę, Diabeł nie za bardzo lubi tego, kogo wybrał. Szatan pojawia się zawsze na początku odcinka, aby wskazać Ezechielowi drogę, czasem w pokrętny sposób i nie mówiąc całej prawdy, oraz na końcu, aby w niejaki sposób podsumować epizod rozmową ze Stone'em. Nasz policjant jest cynicznym człowiekiem, który przeżył wiele, był w piekle za to, że zabił gwałciciela własnej żony. Czasem zadziwia swoim nastawieniem samego zleceniodawcę. Nie chce zabijać potępionych, którzy uciekli, aby wieść inne, dobre życie. Ale niestety musi, jeżeli chce wrócić do żony, co bezlitośnie przypomina mu na każdym kroku Lucyfer. Każdy docinek ze strony władcy piekła kwituje krzywym uśmiechem i smutną ripostą, która czasem zostawia Szatana z niemym zdziwieniem na twarzy.
W każdym odcinku Ezechiel Stone prowadzi śledztwo, aby dowiedzieć się, kim jest jego następny cel. Całe dochodzenie opiera się zawsze na zagadkowej wskazówce Diabła. Często potępieniec spotyka się z policjantami, którzy myśleli, że umarł 15 lat temu. Ale na widok odznaki udostępniają mu akta i poszlaki w sprawach. Często bohater trafia na piękną sierżant Ash, która jest nim zafascynowana. Ezechiel odpowiada jej zawsze z uśmiechem i widać, że lubi ją, ale boi się to okazać.
Jest wierny żonie. Zawsze. Prawie zawsze, jak się później okaże. Gdy już uda się gliniarzowi odkryć, kim jest jego cel, zaczyna się polowanie. W szarych zabudowaniach Nowego Jorku, na szarych ulicach i w szarym China Town rozgrywa się niezwykła gra, w której przegranym jest ten, którego przeciwnik pozbawi oczu. Żadnej pomocy ze strony Szatan, Ezechiel musi radzić sobie sam.
I doskonale mu to wychodzi. Ezechiel Stone jest wysokim szatynem w płaszczu i wystającym spod niego kapturem szarej bluzy. Ma dobrą twarz z fajnymi oczami. I myślę, że jest przystojny, ale to już pozostawiam ocenie telewidzek. Ma lekki zarost, taki jedno-dniowy. Gdy się uśmiecha widać, że jest ciepły i wrażliwy, ale to życie kazało mu schować te cechy głęboko i okazywać tylko niekiedy. Na co dzień i w kontaktach z Szatanem jego uśmiech jest cyniczny i krzywy. Jak na policjanta przystało Zic (tak go później ktoś nazywa) jest silny i wysportowany, doskonale strzela i na szczęście nie jest typem chłopaczka z "Buffy: Pogromca wampirów". Jest to około trzydziestoletni facet ze złamanym sercem i równie połamaną duszą. Szukający miłości i nie będący pewnym, czy warto walczyć. Martwi się, jak to będzie po skończeniu misji, czy żona będzie dla niego taka jak dawniej, oczywiście, jeżeli w ogóle uda się misję wykonać. Aktor doskonale kreuje tę postać, a i sam Ezechiel Stone jest bardzo zręcznie skonstruowanym charakterem.
Żeby nie przedłużać opowiem wam jeszcze o muzyce i wyglądzie filmu. Muzyka jest prześwietna. Nastrojowe, ciche kawałki, już wspomniany cudowny motyw smyczków, przy pojawieniu się Lucyfera. Poezja. Nawet tak przypadkowa piosenka, którą włącza sierżant Ash wrzucając monetę do szafy grającej w jednym z odcinków jest dopasowana do sytuacji i piękna. Wszystko tu pasuje i grafika nie odstaje od tego, jakże dobrego schematu. Jak już mówiłem obraz jest szary. Ta barwa, przynajmniej w tym serialu, tworzy nastrój. Pasuje do ogólnego wątku. Sprawia, że Ezechiel pasuje do świata, a Szatan nie jest tu jakimś demonem, tylko człowiekiem z krwi (?) i kości (???). Wszyscy aktorzy doskonale dobrani są do swych ról.
Zakańczam gorąco polecając wam ten serial. Ale uprzedzam, że jest on głęboki i skłania do przemyśleń. Po obejrzeniu kolejnego epizodu będziesz zastanawiał się nad wieloma sprawami. Wiele pytań zrodzi się w twej głowie. A przynajmniej ze mną tak było.
Piccolo daimaho
pokefil@wp.pl
Ps. Jedynym człowiekiem, któremu Ezechiel powiedział, kim naprawdę jest i któremu mógł się naprawdę zwierzyć był ślepy ksiądz - Murzyn. Heh.