O Klanie słów kilka.... (autorstwa Kamilka ;))

....... - autor myśli (czyt. imituje ten proces zachodzący w mózgu ludzkim ;)
O, już mam! (no, w końcu mu się udało. Ufff.)

Klan - najdłużej emitowany rdzennie polski tasiemiec. Każdy odcinek ogląda dziennie kilka milionów ludzi w Polsce. Serial bije rekordy popularności i stał się... epopeją narodową? Nie, do tego tytułu dużo mu jeszcze brakuje!

A wszystko zaczęło się 27 września 1997 roku. Wtedy to właśnie polscy widzowie zobaczyli na swoich ekranach telewizorów czołówkę Klanu (która de facto nie zmieniła się do dziś). Cały ten cyrk kręci się już... niech policzę... 5 lat. Ostatni odcinek miał numer 608 (wybaczcie, jeśli się pomyliłem). Co jest takiego w tym serialu, że przyciąga rzesze widzów? Może sprytni kolesie od promocji ukryli na taśmie jakieś przekazy podprogowe? (a co to takiego? Popytajcie w Strefie 51.) Na te pytania niestety nie znam odpowiedzi. Mogę Wam jedynie opowiedzieć, co o tym całym tasiemcu sądzę.
Zainteresowałem się nim nie z własnej, ale (tak jak większość młodych ludzi) z narzuconej woli (rodzina!). Oczywiście od poniedziałku do środy po Teleekspresie telewizor był już zajęty i przełączenie na inny kanał niż TVP 1 byłoby zdradą narodową. Mijały odcinki, a ja chcąc, nie chcąc zacząłem zagłębiać się w świat Klanu. Świat ciekawy i trzymający w napięciu. Z pewnością znacie to uczucie: 2 minuty do końca odcinka, za chwilę wydarzy się coś niezwykłego i przełomowego, muzyczka już się sączy z głośników (chodzi mi o ten motyw muzyczny sugerujący, że za chwilę coś się wydarzy złego) i... jak pory roku Vivaldiego... - THE END! Rynkowski swoim ochrypniętym głosem zaprasza nas na następny odcinek. W tle lecą napisy końcowe i koniec zabawy na dzisiaj. Tak się dzieje już od ponad 5 lat! Widz zmuszany jest do oglądania kolejnych odcinków (tak wiem, nikt nikogo nie zmusza, ale... czy wspomniałem już o przekazie podprogowym? ;)) by dowiedzieć się jak potoczą się losy jego ulubionych bohaterów. A czego tam nie było: sekty, wypadki, bomby, zazdrosne koleżanki z pracy, RYSIEK LUBICZ! ;), choroby a nawet... śmierci. To wystarczy by ogłosić rodzinę Lubiczów rodziną o największym pechu i nieszczęściu. Co jak co, ale tylu katastrof to chyba ze 3 polskie rodziny razem wzięte nie miały przez kilka pokoleń.

No, to trochę się wyżyłem. Teraz, kiedy już mi przeszło, mogę powiedzieć, że Klan ma też dobre strony, np. kiedy leci w TV można sobie spokojnie pograć na komputerze, bo rodzice i tak są zajęci czymś innym ;).

Na koniec chciałbym podać jeszcze kilka ciekawostek pobranych z oficjalnej strony Klanu - www.tvp.pl/klan

KLAN jest telenowelą, która zawsze dotyczy aktualnych wydarzeń. W swojej formule często "przemyca" ważne społecznie sprawy. "Jeśli pisze do mnie matka, że po raz pierwszy dzięki serialowi wychodzi z podniesioną głową z dzieckiem cierpiącym na zespół Downa, to jest to dla mnie największy komplement. Mogę również dodać, że odcinki "Klanu" zostały zaprezentowane na jednym z międzynarodowych kongresów poświęconych chorobie Altzheimera, po to, by pokazać, jak poprzez media można oddziaływać na społeczeństwo" - Wojciech Niżyński

Chcąc obejrzeć od początku wszystkie odcinki „Klanu” potrzebujesz aż 185 godzin, a to oznacza ponad 7 dni (po 24 godziny) oglądania bez przerwy.

Średnio ponad 8 milionów ludzi trzy razy w tygodniu zasiada przed telewizorami by obejrzeć kolejne losy rodu Lubiczów.

Do produkcji „Klanu” zużyto 1.497.600 metrów taśmy magnetycznej i poświęcono 1310 dni zdjęciowych (dwie ekipy).

Na planie filmowym przewinęło się ponad 380 aktorów.

Przy produkcji telenoweli pracują 73 osoby.

Pierwszy klaps - 20 maja 1997 roku.

Z realizacją KLANU wiążą się również pozakulisowe niespodzianki. Gdy nagrywany był odcinek poświęcony dniu 1 listopada w trakcie zdjęć było okropnie zimno, a już miesiąc później w dniu emisji pogoda była iście wiosenna.
Kiedy rozpoczynano zdjęcia do telenoweli na jeden z pierwszych dni zdjęciowych Krystyna (Agnieszka Kotulanka) przyszła ze złamaną nogą, w związku z tym scenariusz nie był już aktualny, trzeba było dopisać dwa nowe odcinki adekwatne do sytuacji. Pecha na planie miał również Michał (Jan Wieczorkowski). W trakcie kręcenia dubla sceny z workiem treningowym złamał sobie palec. Scenariusz więc też musiał ulec zmianie.
Nie każdy również wie, że serialowa Grażyna (Małgorzata Ostrowska - Królikowska) rzeczywiście spodziewała się dziecka, a jej serialowa Kasia to jej córeczka.

Arcik dziergał: Kamil
kamilsobierajski@wp.pl

Ps. Czytajcie AMS ;) - to nie kryptoreklama!
{Ależ skąd... to zupełnie jawna i widoczna reklama. :) Tylko ten przekaz podprogowy... ;)}
Ps2. Pozdrowienia dla Tawananny!
{Dzięki! [Ktoś wreszcie o mnie pamięta ;D]}