JEZIORO MARZEŃ CZY... JEZIORO POPARZEŃ?? : )
(poparzenia ja wymyśliłem!! Copyright by Igrasilli :))
Tekst bez zdjęć stworzył LewKon :)

Witam wszystkich swoich fanów i antyfanów : ). Tym razem pod nóż recenzenta wziąłem serial made in USA "Dawson Leek", nie wiedzieć czemu, przetłumaczony w Polsacie na "Jezioro marzeń"... Czy ktoś widzi w tytule "dreams" oraz "lake"? Bo ja niestety nie... A może to już wina mego wieku albo szkieł na nosie. W końcu stary złośliwiec ze mnie... (++- 20 : ))))) )
Nie obgryzam z nerwów paznokci i nie czekam z niecierpliwością na następny odcinek (gdzie temu dziełku do "Crime Story" czy "MASH" ?), ale czasem, od przypadku do przypadku zerkam na ten serial. Nie zamierzam zbytnio zagłębiać się w jego fabułę, lecz przede wszystkim powiem, co mi się w nim podoba, a co nie. Zatem do dzieła!
Fabuła? Jest, jest oczywiście : )). Małe miasteczko w Stanach – Capeside. Grupa przyjaciół ze swymi problemami, rozterkami w życiu szkolnym, osobistym i zawodowym. Dawson, Joly (dobrze napisałem ?? ; )), Pacey, ich rodzice, przyjaciele i szkoła średnia w miasteczku. Tam przede wszystkim rozgrywa się ten serial. Tyle na temat fabuły. Mam zamiar spojrzeć na ten film z pozycji stronniczego obserwatora, uwarunkowanej moim podejściem do życia i swymi poglądami. Nie jest to serial idealny. Mam do niego często ambiwalentny stosunek, czasem mnie denerwuje. Ma sporo wad. Nie jest to nawet komedia. Może w niektórych momentach. To po prostu obyczajówka dla młodych ludzi. Ale prawdę mówiąc, wolę czasem zarzucić oko na Polsat niż oglądać śmiecia typu "American Pie" czy inne szamba. Szkoda moich słów na te filmy. Dystrybutora, który je sprowadził do naszego kraju należałoby publicznie ukamienować... :) . Lecz wróćmy do meritum, czyli do "Dawson Leek". Co mi się podoba w tym serialiku? Że jego bohaterami są przeciętni młodzi ludzie, podobni do nas (przynajmniej w pewnym stopniu...), z problemami, które dużej grupie młodzieży są doskonale znane. Nie zobaczymy w obsadzie typowych macho i wypacykowanych do niemożliwości laluni. Bardzo dobrze, bo zawsze cholera mnie brała, gdy zamiast przeciętnych problemów nastolatków prezentowano coś na kształt Matrixa. :) Duży plus daję ludziom odpowiedzialnym za rekrutację żeńskiej części obsady serialu. Dziewczyny są naprawdę ładne i przyjemnie na nich oko zawiesić. ;)) Panowie na pewno się ze mną zgodzą, że Joly Potter stanowi hmmm... niewątpliwą zaletę "Dawson Leek". Brunetki rulez!! :). Blondynki też rulez! I tak moja ocena zależy od tego, co macie pod czaszką, a nie pod ubraniem. Nigdy jej nie zmienię. (ooceny ofkoz :)) Dobra, koniec tych osobistych wycieczek i chaosu, który zagościł na chwilę w tej dziwnej recce. Serial nie jest szmirą typu Beverly Hills cośtam, nie uświadczysz tam miliarderów mających domy z basenami i masę sportowych wózków. Tym lepiej. Za dobrą przeciętność realizatorzy dostają ode mnie ogromnego plusa. Tyle o zaletach filmiku. Teraz wady. Jest ich troszkę, niestety. Albo stety.. ; ). Po pierwsze, mimo wielu w miarę pozytywnych treści lansowanych przez serial za często można tam zaobserwować zbyt instrumentalne podejście do seksu. Czy naprawdę jedynym i głównym celem dla większości młodych jest seks odarty z wszelkich uczuć, traktowany przedmiotowo? Walczę i zawsze zwalczałem takie podejście, jako że w sferach obyczajowych jestem dość konserwatywny. Panienka umawia się z chłopakiem na seks, nic do niego nie czuje, on do niej również, oboje chcą tylko rozładować swoje pragnienia. Wybaczcie, ale to nie jest dla mnie normalne. Może nie pasuję do dzisiejszych czasów? W sumie, rozmawiając z kumplem (pozdro dla Mefiu!!) doszliśmy do wniosku, że albo ten świat często jest całkiem nienormalny, albo my zwariowaliśmy... Wada nr. 2. Drażniąca mnie poprawność polityczna. Chcecie przykładów? Proszę bardzo. Homoseksualista, którego najlepszą przyjaciółką jest dziewczyna (stereotyp jak jasna cholera!), brakuje tylko Murzyna i niepełnosprawnego gościa. Tego typu dziwne praktyki można było zaobserwować w niesławnym polskim serialu Małgorzaty Potockiej "Klasa na obcasach". Tylko że ten serialik to był chłam totalny, "Dawson Leek" miewa przebłyski doskonałości. Szczególnie przypadł mi do gustu odcinek w stylu "Blair Witch Project"... I tyle : )). Do następnych przemyśleń!

LEWACKI KONSERWATYSTA
polpot0@poczta.onet.pl

PS. Kogo pozdrawiam? Będzie ich trochę :). A zatem Tawannę : ), {Thank you! To na kogo będziesz głosował? ;) - T.} Naczelnego w mojej redakcji, (hi W:)) sekretarz, (opierniczaj mnie dalej za moje texty pliz... :)), Profiego01, Krzysia z Grzesiem, Gregoera, Igrasilli, Elę, Pawełka, Detektywa, Sosnowiec i wszelkie jego okolice, Rafałów dwóch, Kasię, Agn, Przemka i jego połówkę (nie chodzi mi o 0,7 : ))))) ), studencką brać, premiera Kołodkę, : ), profesora Kazimierza Poznańskiego ("Wielki przekręt" jest wielki : )). Uff - chyba o nikim nie zapomniałem??
PS 2. Jezioro poparzeń wymyślił Igrasilli - mój dobry kumpel z roku. Fajna nazwa nie??
PS 3. Soundtrack – SUM 41, Lady Pank, Godsmack (wiele utworów, po co je wymieniać ??)
PS 4. Trzymajcie się ciepło!