Animowanych reklam nie ma zbyt dużo w naszej telewizji, ale niektóre z nich są warte uwagi potencjalnego
skoczka po kanałach. Dlatego też w tym Pobieżnym Klepaniu Recenzji zajmę się kreskówkami reklamowymi.
Zaznaczam, że nie znajdą się tu filmiki z telewizji takich jak Cartoon Network,czy Fox Kids, czyli stacji
czysto animowanych, niekoniecznie zresztą dobrze. Dlzczego? Kącik ma trochę za mało miejsca. Przypatrzmy
się więc dziś Chesterowi, Hubba Bubbie, Rexowi,zabutelkowanym Pokemon'om, kruchym wojownikom Z oraz
charakterami Nestle. No, dobra, jeszcze M&Msy...;))
Chester to animowany gepard z Afryki. Jego postać została mocno zniekształcona przez rysownika, dzięki
czemu nasz kotek ma wielki łeb oraz chude kończyny i ogon. Jego znakiem rozpoznawczym są ciemne okularki i
tenisówki na nogach. Jak na Geparda przystało nasz Czesti ma cętki i jest bardzo szybki. Reklam z nim powstało
co nie miara. Wszystkie były dobre, ale zajmijmy się dwoma ostatnimi. Pierwsza związana jest z wprowadzeniem
na rynek chrupek o smaku truskawek i wanilii. Chester płynie sobie po leniwym morzu w roli jednoosobowej
załogi pirackiego statku. Nagle chwyta za lunetę i bada horyzont. Ziemia, ziemia!!! Małą wysepkę zamieszkują
ponętne syreny raczące się chrupkami. Chester wciska gaz do dechy (tak, w kreskówkach statki mają coś
takiego!) i momentalnie rozbija się u brzegów wyspy. Zostaje tam aż go zaangażują w następnej reklamie.
Druga reklama jest związana z Mundialem. Frito-Lay promuje tu dwa nowe smaki: pizza i grill.
Po trybunach chodzi zblazowany koleś przebrany za piłkę i sprzedaje Cheetosy. Chester wypatruje go za pomocą
lornetki, którą wcześniej dusi jakiegoś dziadka ;) Sprzedawca zostaje napadnięty przez złaknionego
grillowanych chrupek geparda. Wszelkie dyskusje kotek zakańcza potężnym kopem, który posyła przebranego
za piłkę do bramki na boisku. Chester zdobywa gola i zagarnia dla siebie wszystkie chrupki...
Animacja Chestera stoi na dobrym poziomie. Nie ma widocznych przeskoków i zgrzytów w jego ruchach. Muzyka
w tle jest odpowiednia do tematu danej reklamy. Na morzu towarzyszy gepardowi leniwa szanta i krzyk mew,
a na stadionie wrzaski kibiców i szalona, dynamiczna muza. Chester, mimo że jest maniakiem chrupkowym budzi
pozytywne emocje. W reklamach z jego udziałem zawsze coś zostaje zniszczone, ktoś wysadzony w powietrze,
a Czesti wszystko kwituje swoim wrednym śmieszkiem, takim kocim: hjehjeeehje. Reklamy z gepardem są dobre,
śmieszne, pełne akcji, choć sam produkt nie najwyższych lotów. Chrupki Cheetos to według mnie sama chemia,
a już szczególnie smak grilla i truskawek. Chociaż w tym ostatnim przypadku Frito-Lay zapewnia o witaminach
zawartych w produkcie, więc...pozostaje tylko zaufać im.
Hubba Bubba to jedno wielkie g***. Serio. Wkurzają mnie te ich reklamy. Pierwsza, jaką pamiętam
pokazuje nam, jak to dwa ludki zostają napadnięte przez kilku groźnych kowbojów. Akcja, jak nietrudno się
domyślić, rozgrywa się na preriach Dzikiego Zachodu. Widok rewolwerów w rękach bandytów wcale nie przeraża
ludków. Rozpakowują i łykają balonową gumę i po kilku machnięciach szczeną robią takie balony, że hej :)))
Bańki wybuchają, przepędzając złych desperados, a ludki płynnie ścierają sobie jednym paluszkiem resztki
gumy z buzi i nosa.
Druga reklama jest całkiem świeża i główne skrzypce gra w niej dziewczynka siedząca na ławce w parku.
Nudzi się straszliwie, ale po łyknięciu Hubba Bubby natychmiast przestaje. Gumowe ludziki organizują sobie
w jej buzi prawdziwą szaloną imprezkę zakrapianą sokiem ;))),jest nawet DJ Gumiak w fazowych okularkach...
Grafika tej reklamy jest bardzo dziwna. Postać dziewczynki jest duża i wyrażna, ale strasznie kwadratowa.
Takie było pewnie zamierzenie twórców i taki ich styl, ale mi nie przypadł on do gustu.
Reklamy zupełnie nie są śmieszne, choć mogą się takie wydawać po moim opisie. Są cienko zrealizowane,
a dynamizm stoi na żenującym poziomie. Muzyczka i wybuchające balony nie załatwią sprawy, oj nie!
Postacie ludków są mało wyraziste, nie można się z nimi identyfikować. Animacja jest jednak dobra, a i
sam produkt fajnie jest sobie pożuć, szczególnie ze względu na balony, które da się zrobić naprawdę
większe niż Pamela sobie zrobiła ;).
Zajmijmy się teraz pięcioma reklamami nakręconymi na podstawie anime Pokemon. Pierwsza z nich
rzuca nas w sam środek meczu Pokemon między naszym znajomym Ash'em Ketchum'em,a jego odwiecznym
rywalem Garym Oak'iem. Wnuczek profesora Oak rzuca PokeBall'e wypuszczając kolejno Arcanine, Dodrio
i Nidoking'a (zaraz ujawnię błąd tłumaczy reklamy lub jej rdzennych twórców). Ash rzuca także, ale z
miernym skutkiem. Jego PokeBall są puste. Chłopak rozgląda się nerwowo i nareszcie rozumie, że jest w
telewizji, a Pikachu,Squirtle i Bulbasaur jakoś przedostały się do naszego świata(gdybyż to była prawda ^_^).
Młody Ketchum przykleja się do ekranu od wewnątrz i woła Pikachu, ale żółty maluch nie reaguje i w
najlepsze bawi się z chłopakami z Ziemi używając do otwierania butelek Mirindy Elektrowstrząsu.
Druga reklama ukazuje chłopaka przychodzącego do sklepu i proszącego o 168 butelek Mirindy. Chce ich
tak dużo, aby móc zebrać wszystkie kapsle z Pokemon'ami. Przy okazji jesteśmy informowani o konkursie,
w którym można wygrać m.in. PokeBall (mam je! zdobyłem!).
Trzecia reklamówka ukazuje dwójkę dzieciaków układających scenariusz filmu kinowego Pokemon i znów można
wziąć udział w konkursie na scenariusz, lecz tym razem nagroda jest niewarta zachodu :(.
Czwarta (ufff) reklama jest zrobiona przez Frito-Lay. W paczkach Lays, Cheetos i Rold Gold znajdują
się żetony z wizerunkami Pokemon'ów, którymi można grać. Film ukazuje jak to robić i jak zostać
mistrzem.Ostatnia reklama mówi o tym samym, jedyną nowością jest to, że Pokemon'y na kapslach świecą
w ciemnościach. No, dobrze. Trochę tego było, czas na podsumowanie.
Reklamy z Pokemon'ami, czy to kręcone przez Mirindę,czy Frito-Lay są świetne. Zabawne i dynamiczne.
Jest tylko jedno „ale”. Mieliśmy się tu zajmować tylko animowanymi filmikami. Dlatego też pod względem
technicznym opiszę tylko pierwszą reklamę realizowaną przez Mirindę. Otóż ten spot ma najlepszą
animację, jaką dotychczas widziałem w reklamach. Oczywiście, nie jest to anime, ale i tak jest
bezkonkurencyjna w swojej kategorii. W reklamie pod postacie podkładają głosy lektorzy z serialu,
co było dla mnie szokiem! Mirinda wykazała szaloną dbałość o klienta, nie dając mu powodów do
niepotrzebnego porównywania głosów z reklamy i serialu. Pomysł jest świetny, a wykonanie,
jak mówiłem, równie dobre. Jedynym poważnym mankamentem jest straszny błąd tłumaczy lub twórców.
Otóż drodzy reklamowcy, Gary Oak wcale nie wypuszcza żądnego Nidokinga tylko Nidoqueen.
Przez cały serial można było to zauważyć, a wy walicie taką gafę. Serious mistake!!!
Reklama na podstawie anime Pokemon udała się. W przeciwieństwie do filmiku opartego o sagę DB.
Ta reklama i produkt, dla którego wykorzystano postacie z uniwersum Toriyamy budzi u mnie tylko
jeden odruch: BUAAAAHAAAHAAAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAAAA...już dobrze. Można się tylko śmiać. Tak
wspaniałe dzieło sprowadzone do roli promotora wafelków Z to po prostu profanacja! Walić
takie wafelki. Ten śmiech rozbrzmiewa przez długi czas przechodząc w furię. No comments.
Podobnie jest z Rexem - lisem reklamującym proszek do prania Pollena Rex. Jego animacja
jest żenująca, a poza tym postać cały zmienia wygląd, co nie pozwala się do niej
przyzwyczaić i identyfikować się z nią.
Bohaterowie Nestle. Są to oczywiście: Kangus, Pico, Cinipiekarz oraz Bunny.;) Bunny'ego :))
nie biorę pod uwagę, bo jego reklamy nie są w pełni animowane, a często jest tak, że tylko
królik jest jedynym animkiem na ekranie. Na pierwszy ogień idzie więc Kangus. Jest to kangur
(doh!) w kapeluszu z piórkiem na głowie. Nie, nie jest on Bawarczykiem reklamującym piwo ;).
Jest to charakter stworzony na bazie Indiany Jones'a. Ot, przygodowy kangur. Za każdym razem,
kiedy spotyka kogoś chętnego do spróbowania jego płatków, wyciąga je ze swojej torby na brzuchu.
I zaczyna się totalne rozkangurzenie. Kangus i dzieciaki szaleją po ekranie. Akcje reklam toczą
się w pociągu, supermarkecie i innych nudnych dla dzieciaków miejscach.
Pico to pies o czekoladowym kolorze sierści w żółtej koszulce. Charakterystycznym znakiem jest jego
czerwony nos. Za każdym razem prosi on swego pana o choć jednego płatka Chocapic. W zamian za smakołyk
pies musi wyjaśnić chłopcu, skąd wziął się doskonały smak chrupek. Nasz kundelek wymyśla niestworzone
historie o poszukiwaczach czekolady ;),agentach wykradających czekoladę, a nawet kosmitach porywających
czekoladę. Za każdym razem historia kończy się np. wylaniem całej czekolady na pola pszenicy i "pooh,
tak powstał Chocapic" :) - jak mawia Pico. Oczywiście dostaje jednego płatka.
Cinipiekarz wypieka przez cały tydzień w swym piecu pyszne płatki Ciniminis i w końcu chce odpocząć.
W obu reklamach dzieciaki podstępem wymuszają na nim kolejne dostawy. W pierwszej piekarz wpuszcza
do piekarni tylko jednego chłopca, za którym jednak kryły się całe tłumy, a w drugiej dzieci poruszają
pacynką za oknem. Cinipiekarz myśli, że to jakaś laseczka i otwiera drzwi, a wtedy szturmem zostaje
zdobyta jego fabryka płatków.
M&Ms to oczywiście słynne cukierki, które roztapiają się w ustach, a nie w dłoni. I jak cukierki
wyglądają główne postacie. Żółty jest mniejszy ,a jego umysłem rządzą chytre, cwaniackie plany
pozbycia się M&Ms Minis - odmiany, która pragnie wyprzeć stare emememsy ze sklepów. Czerwony
jest wyższy i ma w środku orzecha. Jest bardziej tępy od Żółtego i zawsze się go słucha. Wszystkie
reklamy są zabawne i zrealizowane w doskonały sposób. Animacja jest na świetnym poziomie, tak
jak u poprzedników. Charaktery są wyraziste i pozwalają się identyfikować. Szczególnie Żółty
jako typowy cwaniaczek trafia do wyobraźni. Również cele jakie przyświecają emememsom są jasne
i zabawne, ale dla nich samych bardzo poważne i na wagę złota. Największą zaletą są postacie
i scenariusze reklam, z którymi możecie się zapoznać na stronie www.m&m.com.
HUH, nareszcie koniec. Nie powiem, trochę to zajęło, a przecież tak wiele pominęliśmy. I oczywiście ranking.
Podium. Jak zwał tak zwał ;). Pierwsze miejsce przyznaję emememsom za wspaniałe postacie i scenariusze
reklam. Szczególnie dowodzi dbałości o klienta możliwość ich obejrzenia w internecie. Cholera, namęczyłem
się tylko z napisaniem tego słowa: ememems ;).
Drugie miejsce zajmuuujeeeee ;) pies Picoooo ze staaaajniii Nestleee, za wyjaśnienie skąd się biorą
płatki Chocapic, świetną animację i za niezły tekst: "pooh,i tak powstał Chocapic". Dzięki, Pico,
teraz będę mógł tekstować jak sam texciarz :))). Brązowy medal dostaje oczywiście Pokemon.
Za najdoskonalszą animację i fajny pomysł. Jednak za tego buraka z Nidokingiem, za odcinanie
kuponów od sławy anime, za gównianą nagrodę w drugim konkursie zostaje obsadzony na tym miejscu
ex equo z Chesterem - gepardem z Afryki ;). Tym sposobem na podium stanęły aż cztery reklamy.
Pikachu, nie atakuj Czestiego!
Piccolo daimaho
pokefil@wp.pl
Ps. Przypominanie sobie reklam i opisywanie ich to naprawdę ciężka harówa. Serio! Szczególnie,
jeśli reklamy były już dawno. Huh.huh.huh.huh.... _0_ , /\/\/\/\/\/\/\/\/\/\___ pik__________________________________________________________
Umarłem.