Nie zdziewiczenie, tylko zmałpienie
czyli rzecz niesamowita: faceci dyskutują o kolczykach
Jakiś czas temu niejaki Yogi Beer wyraził swoją opinię o frajerach, którzy noszą kolczyki, farbują włosy itp. Nazwał swój art "Zdziewiczenie mężczyzn". Potem (również niejaki, a także nijaki) Buniol staje w obronie "kolczykowców". Wreszcie JA wtrącam swoje trzy grosze do sprawy, mając nadzieję, że będą to również ostatnie trzy grosze, bo dyskusja jest splunięcia niewarta, moim zdaniem, a jeśli się za nią biorę, to z braku lepszego tematu i oczywiście - żeby znaleźć ujście dla swojej zgryźliwości :-). Niemniej tekst będzie krótki.
Powiedzieć mogę tylko tyle: ten, kto nosi na sobie kilogramy ozdób (tak jak ten z Drużyny A, no, wiecie który :-)), niezależnie od tego, czy jest dziewczyną czy chłopakiem, jest dla mnie po prostu żałosny. To chyba nie jest prawda, że ktoś się może "dobrze czuć w łańcuszkach" (toż to bardzo niewygodny sprzęt, przy odpowiednim zbiegu okoliczności można się nim nawet udusić :-)). Powiedziałbym raczej, że to wszystko tylko po to, żeby zwrócić na siebie uwagę. Wiecie, jak to jest, jak się nie ma czym zaimponować otoczeniu, to się robi z siebie takiego małpiszona (jak ten z Ich Troje, no, wiecie który :-)).
"Co? Farbowane włoski? Idąc dalej można powiedzieć, że spodnie to atrybut czysto męski"
A nie jest tak? Niestety, jakiś czas temu niektóre kobiety z kompleksami uznały, że jak mężczyźni mogą nosić spodnie, to one też i przyjęło się. Nie mówię, że mam coś przeciwko temu, ale jednak wolę, kiedy dziewczyny wkładają spódnicę (albo lepiej jak nic w ogóle nie wkładają :-)). Tak czy inaczej, jeśli ktoś ma kłopoty z identyfikacją płciową, to jego problem, ale niech nie liczy na sympatię - zarówno ze strony jednej płci, jak i drugiej. Trzeciej zresztą też nie :-).
"Wiele grup ma własne znaki rozpoznawcze (...), ale tak na prawdę to nie to kto co ma na sobie decyduje kim jest"
To no co kto tak ma jak nie tak siak kurczak?... Eeee... Pogubiłem się trochę... No dobra, koniec zbitki, tak "na prawdę" to wiem, o co ci chodziło :-). Ale stosuj czasami przecinki :-). Zgadzam się z tym, że nie sz(m)ata zdobi człowieka, ale dla mnie to, że ktoś nosi kolczyki w różnych dziwnych miejscach ciała jest niemal równoznaczne z wystawieniem mu oceny w moich oczach. Zresztą nietrudno zaobserwować pewien ciekawy fakt... Bo jeśli nie ozdoby i fryzura decydują, to co? Powiedzmy ogólnie, że zachowanie. Ciekawe w tym jest to, że to zachowanie jakoś dziwnie zazwyczaj pasuje do tych głupich ozdóbek...
"Skina nie powinno się rozpoznawać po łysej pale, ale po jego poglądach"
Poglądach? Skąd wiesz, jakie skini mają poglądy? Bo ja na widok takiego jakoś niespecjalnie mam ochotę na filozoficzne rozprawy. Dla mnie łysa pała oznacza totalny brak poglądów. I wielu innych ważnych rzeczy.
"Czy wyobrażasz sobie fana Nirvany ubranego w garnitur? Przecież aby słuchać jakiegoś gatunku muzyki nie trzeba zaraz ubierać się w czarne T-shirty, potargane jeansy i glany"
Przytaczam te dwa zdania, ponieważ wyglądają na trochę sprzeczne. Ma to na celu oczywiście ośmieszenie autora i pokazanie, jaki JA jestem mądry, a przy okazji - jaki wrrrredny! :-)
"Na pewno część facetów z ozdóbkami na szyji rzeczywiście nosi je po to, aby pokazać jacy to są luźni, ale wielu robi tak też na pewno, bo lubią siebię jakimi są"
Dla mnie jeśli ktoś naprawdę lubi siebie, to nie musi się dowartościowywać żadnymi idiotycznymi błyskotkami. Howgh. Nie połam sobie czasem "szyji".
"Wiesz, jeśli ktoś ubiera się modnie nie znaczy to, że jest jej całkowicie podpożądkowany modzie"
A dla mnie oznacza właśnie to, że jest jej całkowicie "podpożądkowany". Cóż, każdy może mieć inne zdanie :-).
"Nie znaczy to, że jeśli modne stanie się bieganie nago po ulicach to i on z chęcią sie do tego przychyli"
Akurat. Nie znasz ludzi :-). Głupota nie ma granic :-).
"Przede wszystkim żadna z normalnych dziewczyn nie poleci na kolesia, który mimo iż jest ubrany w najmodniejsze ciuchy, to inteligencią nie dorównuje taboretowi"
Zależy, co rozumiesz pod pojęciem "normalnej dziewczyny". Z własnych doświadczeń z płcią piękną wyciągam wnioski, iż większość z nich leci na każdego, kto jest przystojny, dobrze zbudowany, "luzak", albo przynajmniej ma kasę.
"A to niby dlaczego? Jak już wcześniej wspomniałem kobiety mają identyczne prawa jak mężczyzny, ale i odwrotnie. A to że Tobe sie to nie podoba? Wiesz, zachowaj to dla siebie, przecież Tobie nikt nie każe nosić łańcuszków, więc i Ty nie zabraniaj facetom dbać o wygląd"
Dbać o wygląd to jedno, a robić z siebie pajaca to co innego. Moim zdaniem, "mężczyzny" powinne się zachowywać jak "mężczyzny", bez względu na to, jakie mają prawa. Inaczej grozi im wyśmianie przeze mnie, a to już nie jest czysta przyjemność (dla nich, bo dla mnie - tak :-)).
"Po pierwsze jeśli facet nosi biżuterię, to nie zawsze po to aby zaszpanować. Po prostu może lubić kolczyki, łańcuszki, bransoletki i inne tym podobne"
A dlaczego je lubi, czy przypadkiem nie dlatego właśnie, że nimi można szpanować? Takie kity to wciskaj swojemu chomikowi.
"Drugą rzeczą do której chciałbym się przyczepić to kreowany przez Ciebie obraz mężczyzny (...) sygnecik, dziara to taki typowy macho, szef bizantyjskiej (lub jakiejś innej) mafii (...) góra mięśni pozbawiona mózgu"
Przeczytałem tekst Yogi Beer'a sto tysięcy pięćset osiemdziesiąt cztery razy, przeczytałem go na wspak, od środka, od lewej do prawej i od prawej do lewej, na skos, w lusterku, nawet przepuściłem go przez mój program do ROT-13 (zdolna ze mnie bestia, programa sobie napisałem :-)). I nic! Nie znalazłem nawet najmniejszej wzmianki o tym, żeby autor kreował jakikolwiek obraz mężczyzny. Może oprócz tego obrazu głupiego pajaca, obwieszonego łańcuszkami, który jednak niewiele ma zazwyczaj wspólnego z tą "górą mięśni". Przyznaj, tę "górę" to z palca wyssałeś :-).
"Chociaż ten tekst Yogi'ego jest troszkę chybiony, co (mam nadzieje) udowodniłem w mojej polemice..."
Nadzieja matką... No mniejsza z tym. W każdym razie mi niczego nie udowodniłeś. Jakie to przykre, gdy się włoży tyle trudu na darmo, nie? A wystarczyło troszkę się postarać, kto wie, czy nie przedstawiłbyś jakichś konkretniejszych argumentów? Niestety, nie przekonałeś mnie i jak przypuszczam, inni też się nie "nawrócą" na "łańcuszki". I bardzo dobrze.
Naczelny Nieprzyjaciel Nosidełek
pewien.gosc@wp.pl
PSssst. Wyszło kapkę dłużej, niż zamierzałem, ale to wina mojej zawziętości. Widzicie, wredniak ze mnie nie lada. Jak już się kogoś czepię, to przestać nie mogę. Nie ma kary na takich jak ja :-).
PS II. Słuchałem... O psiakość, wiedziałem, że o czymś zapomniałem! To doskonały przykład mojej niesamowitej złośliwości - mogę pisać, pisać, pisać polemiki i nawet nie zauważę, że WinAmp nie włączony :-).