Warum?

Śmierć zabiera wszystkich nie uciekniesz przed nią i tak cię dopadnie. Każdy kiedyś umrze, na każdego przyjdzie czas. Nie uciekaj przed tym, czego się tak boisz. Każdy umiera, tyle ludzi już umarło. Czego się tak boisz? Śmierci!!! Powiedz mi, czemu, czemu się jej boisz. Czuję zapach śmierci, dwie twarze jedna dobra, druga ciemna, która wygra. Która wygra w tej grze? Śmierć nadchodzi, czuję jej oddech, czuję jak już mnie ma. Ja się jednak jej nie boję, już się nie boję. Jestem wytworem wyobraźni, jestem tym, co pomaga innym. Przypominam sobie czasy dzieciństwa, zabawy, koledzy to mi było życie. Tamto nic nie było warte, teraz dopiero mam życie. Musisz się nauczyć żyć w ciągłym strachu, już czas, nadchodzi twoja kolej. Ja cię nie osądzę, osądzi cię ktoś bardziej wpływowy, pan mordu, pieprzonej zagłady. On cię osądzi wiec, czego się boisz przecież on jest prawdziwy tak mocno w niego wierzysz, więc czego się boisz. Czemu powiedz, czemu boisz się śmierci i tak przed nią nie uciekniesz prędzej czy później ona ciebie dopadnie, na razie 0:0 ale kiedyś wygra ona. A może wygrasz ty? Masz szansę jak myślisz? Ja się jej nie boję wiem, że już nadchodzi moja kolej. Jeszcze jestem młody i wiem, że nie mogę zostawić bliskich. Ona o tym też wie. Jednak ona jest przy mnie czuję to. Ja mam coraz mniej sił, coraz mniej mocy. Jednak, czemu się jej nie boję? Nie wiem? Boję się tylko tego, że kogoś mi ona zabierze, kogoś bliskiego. NIE!. Serce z kamienia, moje serce się zamienia. Już nic nie czuję, śmierć sku^%$nom wszyscy zginą. Ja to wiem. W nic nie wierzę, nic na to nie poradzę. Nie wierzę w miłość, nie wierzę miłosierdzie boże, nie wierzę w szczęście. Wojna w moim sercu, noc jest moim sprzymierzeńcem, śmierć jest po mojej stronie. Wykąpany w morzy krwi, w morzu bólu. Uciekam przez lata bólu, stałem się swoim własnym wrogiem. Złapałem noc to jest moja broń. Tylko w nocy jestem sobą, odkrywam swoją siłę. Moja dusza się smaży, moja dusza coraz bardziej gnije. Idę sam do samego końca, ku martwemu końcowi. Nie ważne gdzie jestem, teraz jestem sam. Na zawsze tylko ja. Widzę tylko krwawy odcień czerwieni. Widzę tylko śmierć, coraz bardziej się zbliża. Od tego momentu jestem wrogiem, my jesteśmy wrogami, ludźmi podziemia. Jesteśmy jak zwierzęta coraz bardziej zmęczone ucieczką, czekające na swojego oprawcę. Już powoli odchodzę na drugą stronę. Powiedzcie mi, czemu się boicie, no, czemu? Co was tak bardzo straszy, śmierć? Czemu tak dbacie o to? Kłamiecie, żyjecie w ciągłym kłamstwie, jak tak możecie? My ludzie podziemi, wojna u nas, u was tylko kłamstwa, sztuczna miłość, sztuczne uczucia. Żyjecie w kłamstwie, żyjecie w zakłamaniu. Nam, mi nie jest w stanie już nikt pomóc, żyję tylko dla prawdy. Nie poszukuję sztucznej prawdy, nie poszukuję spisku, chcę czystą prawdę. Ludzkie katharsis czuję, że nadchodzi. Wasze słowa to kłamstwa, tylko kłamiecie. My nie chcemy miłości, ani pomocy, wszystko sztuczne. Wyjęci spod prawa, nie czujemy potrzeby miłości, nie czujemy potrzeby bóstwa, chcemy tylko prawdy. Ja nic nie znaczę, u was pokój, u was na górze wy tchórze. Z wielkich w jednej chwili stajecie się mali, i po co tyle walczycie. Dla kogo, dla swojego cesarza, dla boga? Ja nie wierzę, nie wierzę. Moje serce umiera, moja dusza umiera. Ja umieram. Nigdy przez to nie przejdziemy. Nie ma już we mnie życia. Staję się podobny do najgorszego, stajemy się wojownikami wykąpanymi w przerażającym bólu. Więc apeluję nie bójcie się, własna śmierć nie boli. Nie bójcie się jej. A gdy przyjdzie przyjmijcie ją. Moje marzenia już są nierealne, niemożliwe, jestem przykładem rozwalenia się waszego systemu wartości. My pokutujemy, wieczny ból, ból nie fizyczny. Czujesz go, więc czego się boisz? Odpowiedz i walcz. Ja już nie mam sił, nie mam ochoty. Ja już nawet nie czuję krwi, nie idźcie za mną. Dajcie mi spokój. Moje marzenia, moja wiara, umierają a razem z nimi ja. Ale się już przynajmniej nie boję, nie boje się śmierci ani bólu. Nie chcę pocieszenia, iluzji istnienia, z tobą czy bez ciebie jestem taki sam, i mnie nie zmienicie zawsze będę sobą. Po prostu wybaczcie. Wybaczcie mi, moje marzenia się walą, to, w co kiedyś wierzyłem się wali czuję ogień w moim sercu, ale się nie boję.

      

caleb32@wp.pl

np. Children of bodom- Silent Night, Bodom Night

Caleb

Rozdzielczość 1024/768 ustawcie monitory.