Rzecz sie stała niesłychana...
Wyobraźcie sobie, że zostałem nazwany przez jednego z gimnazjalistów z mojego podwórka debilem. Sam fakt większego wrażenia na mnie nie zrobił, gdyż w moim mniemaniu gimnazjaliści i ryby głosu nie mają (zdarzają się oczywiście wyjątki). Z czystej ciekawości poprosiłem go o uzasadnienie. Usłyszałem, że jestem debilem bo mam siedemnaście lat, a mówię jak bym był jakimś profesorem. Reasumując, jestem debilem dlatego, że dysponuję zasobem słów większym od gościa, który mi ubliżył. Jak na mój gust jest to cholernie nielogiczne.
Wbrew pozorom gimnazjaliści dysponują mózgami nie odbiegającymi od normy. Ich iloraz też nie powinien spadać poniżej 90, wiec są całkowicie sprawni umysłowo (iloraz zwykłego ludzia to przedział 90 - 110). Ufając w sprawność intelektualną "mojego" gimnazjalisty, postanowiłem wytłumaczyć mu, dlaczego nie może nazwać mnie debilem. I tutaj druga niespodzianka - gimnazjalista upierał się, że słowo "debil" jest najbardziej adekwatne do pobudek, jakimi kierował się ubliżając mi. W tym miejscu chciałbym poprosić ludzi bardziej światłych ode mnie, aby zechcieli wytłumaczyć mi naturę tego fenomenu (zakładając, że gimnazjalista dysponuje ilorazem co najmniej 90). Nie mogę zrozumieć, dlaczego na takich ludzi nie działa logiczna argumentacja. Czy to szpan być głupim, a obciach inteligentnym? Może postawa "tego" gimnazjalisty to tylko poza, zwykła maska? Cebula ma warstwy, ogry mają warstwy, gimnazjaliści mają warstwy? Może skrzywdziłem go posądzeniem o głupotę, podczas gdy on w tajemnicy przed rówieśnikami zaczytuje się w poezji Różewicza?
Na koniec chciałem wyznać, że to ja niechcący sprowokowałem "tego" gimnazjalistę. Sytuacja wyglądała tak: graliśmy w większym gronie w piłkę nożną, kiedy obok boiska przechodziły dwie gimnazjalistki, zapewne znajome "tego" gimnazjalisty. I wtedy on rzucił tekstem, cytuję: "Ej laski, latają wam podpaski". Nie wytrzymałem psychicznie i powiedziałem mu, że to tekst bardzo niskich lotów, na co on: "Taak? To wymyśl lepszy!". Godna uwagi jest także reakcja owych dziewczyn, które zachowywały się tak, jak gdyby usłyszały świetny kawał, a nie tekst obrażający ich godność.
P.S. Nie ulegam tendencjom, więc nie napiszę, że podczas pisania tego tekstu słuchałem piosenki "Raport z oblężonego miasta" Przemysława Gintrowskiego :)
John_Doe