Hej, to znowu ja, Wasz Irlandczyk. Tym razem moich wypocin będzie szukanie pracy za granicą, a dokładniej w Irlandii.

Dlaczego akurat Irlandii – zapytacie. Już Wam mówię. Ponieważ to właśnie tam ( a konkretnie, do Dublina ), wraz z moimi trzema kolegami, udaliśmy się, aby trochę zarobić przez wakacje. Nie będę się za bardzo skupiał na przebiegu pobytu, napiszę tylko, że wróciłem niestety już po miesiącu, lecz dwóch jeszcze tam siedzi i koszą euro, skubańcy.

Na początek zaznaczę, że my ( głupi ) zdecydowaliśmy się szukać pracy na czarno, co na początku każdemu wydaję się oczywistym wyborem, lecz naprawdę nie jest tak różowo. Pracy w Irlandii jest dużo, lecz niestety 99,9% to praca legalna. No, może z tym 99,9% przesadziłem, ale trzeba mieć sporo szczęścia, aby szybko znaleźć tam robotę. W pubach i barach można się pytać, lecz skuteczność jest bardzo niska. Mi udało się znaleźć pracę przy renowacji domu ( malowanie, tynkowanie, te sprawy ) pytając faceta, który akurat coś robił na zewnątrz. Niestety starczyło na 3 tygodnie. Ogólnie rzecz biorąc pracę na czarno można znaleźć, lecz nie jest łatwo – opłaca się zapoznać z kimś z miejscowych, a że Irlandczycy są mili to często pomogą. Nie bójcie się pytać każdego, kto może dać Wam robotę, a nóż widelec się poszczęści. Bardzo ważną rzeczą jest prezencja, podobno pierwsze sekundy rozmowy decydują o tym ,czy dostaniesz robotę, więc liczy się wrażanie, jakie zrobisz.

Niestety z pracą legalną również nie jest tak różowo. Po pierwsze trzeba mieć pozwolenie na pracę, o które trzeba się starać w miejscowym urzędzie pracy. W zasadzie powinno to trwać dwa tygodnie, ale z moich rozmów z innymi szukającymi pracy ( a tych jest tam całkiem sporo ) wiem, że bardzo często niemiłosiernie się to przeciąga. Drugą rzeczą jest PPS. Jest to numer podatkowy, który uzyskuje się, gdy otrzymuję się pierwszą pracę w UE. Dlatego też Włosi lub Francuzi, którzy pracowali już u siebie maja o wiele łatwiej. Niestety Polakom na nic się to nie przydaje. Aby uzyskać ten cudowny numerek należy znów udać się do urzędu pracy, czas załatwiania jest o około tydzień dłuższy, więc w zasadzie mamy około półtora miesiąca czekania. Na całe szczęście ( lub nieszczęście ) przyszli pracodawcy pytają się głównie o PPS.

Ktoś tam jednak pomyślał o Polakach i te procedury da się ominąć i ciągle mieć legalną pracę. Niestety trzeba się znowu naszukać, mieć gadane i potem czekać. A teraz jak to się robi – załóżmy, że mamy już kogoś, kto chce nas zatrudnić. Możemy wtedy postąpić dwojako. Gdy pytają nas o PPS powiedzieć, że przynieśmy później i potem próbować się dogadać. Lecz jest to ryzykowne. Drugim wyjściem jest powiedzieć prawdę i dogadać się z szefem, aby was zatrudnił i dał Wam pewien formularz ( wybaczcie, lecz nie pamiętam jak się on nazywa ), z którym to będziecie musieli iść do … no zgadnijcie gdzie … tak, do urzędu pracy. Otóż dzięki temu formularzowi po pewnym czasie otrzymacie wymarzony PPS. Lecz jest tu pewien haczyk, przez czas załatwiania PPS-a nie będziecie otrzymywali wynagrodzenia, więc potrzebne będą pewne rezerwy finansowe. Jest to, według mnie, najlepsze wyjście.

Na sam koniec kilka porad na granicę, czyli aby przejść przez odprawę u pana Imigration Officera. Bardzo dobrze jest mieć przygotowaną jakąś historyjkę, jeśli się nie ma zaproszenie, można powiedzieć, że jedzie się do przyjaciół w Irlandii Północnej. Trzeba mieć przy sobie gotówkę, ilość zależna od planowanej długości pobytu, lub kartę kredytową. I przede wszystkim nie denerwować się zbytnio.

Mam nadzieję, że ten art pomoże wszystkim, którzy kiedykolwiek zechcą udać się do Irlandii ( i w zasadzie całej Unii ) w celach zarobkowych. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania – piszcie

Qbuś jnqbus@poczta.onet.pl