Każdy z nas buduje wokół siebie otoczkę, przez którą widzą nas inni
ludzie. Nigdy do końca nie wiemy, czy jest ona prawdziwa, czy jest tylko
złudzeniem. Człowiek może się o tym dowiedzieć nawet po kilku latach, i czuje
się zawiedziony. Wiem że w pewnych przypadkach nie można być obserwatorem
obiektywnym, zwłaszcza jeżeli dane sytuacje są może nie bezpośrednio, ale w
jakiś sposób z nim związane. I ja tego doświadczyłam, wydawało mi się, że jest
tak jak dana osoba mi mówiła, dlaczego nie miałam jej wierzyć, przecież znałam
ją od małego, wiele razem przeszliśmy. Uważałam że zachowuje dystans, jestem
postronną osobą, ale tak nie było. Znałam tylko jedną stronę medalu. Dopiero,
gdy ktoś związany z tą osobą powiedział mi inna wersję wydarzeń, w mojej głowie
powstał całkowity mętlik, mocno to mną wstrząsnęło. Nie wiem już co o tym
sądzić. Czuję się oszukana, zraniona że ktoś zawiódł moje zaufanie. Dlaczego
wcześniej tego nie dostrzegłam, zaczynam analizować wcześniejsze zachowania tej
osoby, i nic niezwykłego nie znalazłam. Automatycznie wyrobił się u mnie dystans
do tego człowieka, który mnie oszukał. Dopiero teraz zauważyłam u niej pewne
cechy, które wcześniej nie dostrzegałam i bardzo mi się one nie podobają. Teraz
wszystko się zmieni, choć ona o tym się nie dowie, pewnie nawet tego nie
zauważy. Już teraz nie będę tak łatwowierna, nie dam sobą manipulować. Przez to
doświadczenie otwarły mi się oczy na pewne sprawy. Nie wierzcie we wszystko co
wam powiedzą, ponieważ prawda może się okazać całkowicie inna.