Narkotyki


Ten art będzie, mam szczerą nadzieję, moim ostatnim na temat narkotyków i ich legalizacji. Doszedłem do wniosku, że Pasibrzuch lub inny ludzie, którzy na przykład twierdzą, że narkotyki podaje się kobietom w ciąży - o absurdzie takiego postępowania nie trzeba chyba pisać - mogą podawać kolejne argumenty za legalizacją narkotyków. Piszę więc ten art, aby całkowicie zakończyć tę dyskusję, z mojej strony - raz na zawsze.

Kiedy ostatnio przebywałem w pewnym salonie z prasą mój przenikliwy wzrok spoczął na okładce tygodnika Wprost(nr. 30). Okładka przyciągnęła moją uwagę ze względu na pewien napis: Czy warto zalegalizować Marihuanę? Pomyślałem sobie, że warto przeczytać ten artykuł i zakupiłem wspomniany tygodnik. Artykuł, którego autorami byli Grzegorz Sadowski i Agnieszka Sijka był niezwykle jednostronny, ale nie można mieć o to żalu do autorów - są po prostu za legalizacją - i pokazywał głównie dobre strony legalizacji. Ja także postanowiłem być subiektywny, aż do bólu i pokazać Wam tylko złe strony legalizacji.

Będzie to komentarz do wypowiedzi dwóch ludzi, którzy są przeciwko legalizacji. Będą to Marek Kotański, szef Monaru i Jerzy Dziewulski, poseł SLD.

Marek Kotański:

Legalizacja marihuany byłaby ogromnym złem. Około 90 procent osób, które się obecnie leczą, zaczynało od trawki. Miękkie narkotyki nie uzależniają fizycznie, ale jeśli ktoś zażywa je długo, zdecydowanie łatwiej jest mu przekroczyć granicę i zacząć brać heroinę. Polskie społeczeństwo nie dorosło do legalizacji marihuany, a większość sprzedawców nie przestrzegałaby zakazów i sprzedawałaby trawkę dzieciakom.

Ja w zupełności zgadzam się z Panem Kotańskim. Legalizacja byłaby wielkim złem, gdyż - jak zauważa na końcu swej wypowiedzi - większość sprzedawców sprzedawałaby marihuanę dzieciom, które z czystej nawet ciekawości mogłyby zainteresować się narkotykami twardymi. Pan Kotański wskazuje na fakt, że 90 procent uzależnionych, którzy leczą się w Monarze zaczęło od marihuany. Co daje troszkę do myślenia i udowadnia, że marihuana prowadzi do ciężkiego uzależnienia. Osoby leczące się w Monarze są - jak by to powiedzieli statystycy - dość reprezentatywną grupą, co pokazuje, że 90 procent narkomanów zaczynała od trawki. Jak widać trawa jest zagrożeniem, dość realnym.
Pan Kotański pisze o tym, że społeczeństwo nie dorosło do legalizacji. Jest to prawda, bo większość społeczeństwa po prostu boi się samego słowa - narkotyki. I nie jest to obawa bezpodstawna, bo - powtórzę - 90 procent narkomanów zaczynało od trawki.
Przypuszczenia Pana Kotańskiego, co do sprzedarzy marihuany dzieciom też są nie bezpodstawne! Dzisiaj nawet dziesięcioletnie dzieci piją alkohol, palą papierosy. Nie wydaje mi się, że dołożenie do tego narkotyków jest dobrym rozwiązaniem problemu.

Jerzy Dziewulski:

Jestem przeciwnikiem powszechnej dostępności marihuany. Stosuję zasadę: wsród narkotyków nie ma wyjątku i marihuana jest takim samym narkotykiem jak każdy inny. Dla mnie nie ma podziały na narkotyki miękkie i twarde. Od palenia trawki można się uzależnić, a poza tym z czasem pojawia się chęć wzmocnienia wrażeń i wtedy sięga się po coś mocniejszego. Obowiązujące prawo stwarza jasne sytuacje dla policji i sędziów. Sędzia nie ma dylematu, czy kogoś posłać do więzienia, czy nie.

Jak się domyśliliście ja także jestem przeciwnikiem ogólnej dostępności narkotyków, chociaż istnieje dla mnie podział na narkotyki miękkie i twarde. Niemniej jednak, marihuana jest narkotykiem i nawet jeśli jest to narkotyk miękki, to i tak powoduje uzależnienie - jak już wiemy, nie fizyczne, ale psychiczne. Pan Dziewulski słusznie zauważa, że z czasem może pojawić się chęć sięgnięcia po coś mocniejszego, co udowadniają statystyki, bo 90 procent narkomanów zaczynało od marihuany! Co najgorsze wzmacniać wrażenia będą także małe dzieci, co jest po prostu niedopuszczalne! Pan Dziewulski stwierdza także fakt istnienia klarownej sytuacji dla policji i sędziów. Policjant nie musie się głowić, czy ilość posiadanego narkotyku przez pełnoletniego Polaka jest dozwolona, czy już nie. Tak przynajmniej wie, że ma aresztować każdego, kto posiada najmniejszą nawet porcję narkotyków.

Na koniec wyniki pewnej ankiety.

Otóż na zlecenie tygodnika Wprost Instytut Badania Opinii i Rynku "Pentor" przeprowadził ankietę na reprezentatywnej grupie 800 dorosłych Polaków - no prawie dorosłych:).

Otóż w grupie ludzi w wieku 15-29 lat aż 81,6 procent było przeciwnych legalizacji marihuany. A tylko 16 procent było za. W grupie ludzi w wieku 30-49 lat przeciwnych legalizacji marihuany było aż 92,1 procent ludzi, a tylko 6,4 procent było za. Reasumując wyniki wychodzi nam, że 87,9 procent Polaków jest przeciwna legalizacji marihuany, przy 9,2 procentach za.

Wynika z tego, że prawie 88 procent społeczeństwa woli być, moim wzorem totalitarne niż, wzorem Pasibrzucha "wolne".

Narkotykom przeciwstawiał się Miś

Eryk(miseryk@poczta.onet.pl)



GOD SAVE THE QUEEN!

PS. Chciałem powiedzieć, że ja już więcej w tej sprawie nie będę głosu zabierał, bo dużo już zostało powiedziane i więcej nie trzeba.
PS.2. Chyba, że znowu trafi się człowiek, który będzie twierdził, że narkotyki kobietom w ciąży się podaje:)