Ach ta cholerna nieśmiałość.

 

    Nieśmiałość to bez wątpienia jedna z najgorszych wad człowieka. Dziesiątkami możemy liczyć sytuacje, w których nie zrobiliśmy czegoś, co mogło nam pomóc, uczynić nasze życie lepszym, ciekawszym. Ten straszliwy przymiot jeszcze nigdy nie przyniósł nic dobrego. Jego wiecznymi kompanami, którzy zawsze przychodzą po nim są wyrzuty sumienia. Ileż to razy żałowaliśmy, że nie zrobiliśmy czegoś co wymagało z naszej strony minimum odwagi. Jest to jedynie obawa, przed tym, że ktoś nas wyśmieje lub źle zrozumie. Lęk przed tym, że będziemy w czyichś oczach malutcy.

    Moim celem nie jest rozczulanie się nad nieśmiałością, ale walczenie z nią.

Nie można sobie powiedzieć: "jestem taki nieśmiały, chyba nic się nie zmieni". Ta wada jest uciążliwa w każdej dziedzinie życia, ale skupmy się na stosunkach damsko - męskich.

    Dworzec PKP, ludzi na stacji niewiele - wśród nich ładna dziewczyna i starszy mężczyzna. Nie wiemy która godzina. Decydujemy się spytać kogoś z oczekujących na pociąg, czy nie mają zegarka. I tu dla osoby nieśmiałej jest problem. Przez chwile zastanawia się kogo zapytać, ładną dziewczynę czy starszego mężczyznę. Nawet krótka rozmowa z nią sprawi mu trudność, zaraz będzie mu gorąco, duszno itp. bo pomyśli, że ładna dziewczyna będzie myśleć, że jakiś debil bez zegarka odważyła się ją niepokoić. Co robi "nieśmiałek" - pyta starszego faceta bo myśli, że udzieli mu odpowiedzi i nie będzie my to przeszkadzać, że mu przerywa w oczekiwaniu na pociąg.

No to teraz rozważmy dwa przypadki.

 

I - "nieśmiałek" pyta ładną dziewczynę.

Stojąc przy niej myśli:

- Kurcze jak tu zacząć. Może: "sorry która godzina", albo nie, może pomyśleć że jestem bezczelny jak zwrócę się tak bezpośrednio. Może lepiej: "przepraszam, może mi pani powiedzieć która godzina" - nie, może mnie wyśmiać bo jest w moim wieku. Chyba najlepiej będzie: "przepraszam, która godzina".

Dobra pytam. ... ... ... ... ... Nie nie mogę, spytam lepiej faceta.

 

II - "nieśmiałek" pyta dziadka.

- Przepraszam, która godzina.

- A co ja jestem zegarynka!

- N... NN.. Nie .. ja. a. aa. aa . po prostu  po po po pomyślałem że ma pan ze ze ze zegarek.

- Nie mam!

"Nieśmiałek" speszył się i podszedł do tablicy odjazdów.

Ładna dziewczyna widząca zajście podchodzi do niego i mówi:

- Za pięć ósma

Stres "nieśmiałka" minął i odparł:

- Słucham

- Jest godzina za pięć ósma.

- Aha, dziękuję. Mam pociąg za pięć minut.

- O to jedziemy tym samym.

- ...

- Jedziesz w drugiej klasie.

- Tak

- Ja też

- ...

-...

 

I po ptakach, "nieśmiałek" zepsuł okazję żeby powiedzieć coś w stylu: "Świetnie, skoro jedziemy razem to może usiądziemy w tym samym przedziale i pogadamy. Przynajmniej podróż nam się nie będzie dłużyć"

    Powyższy przykład był wyolbrzymioną nieprawdą, ponieważ dziewczyny nigdy nie robią pierwszego kroku ( uznajmy, że feministki tego nie słyszały ). One dają tylko sygnały, żeby ów pierwszy krok nastąpił.

Chciałem uzmysłowić, że nieśmiali nie tylko by nie spytali ale i zepsuli okazje do nawiązania znajomości. Dlatego... NIE BĄDŹCIE NIEŚMIALI, ZRÓBCIE PIERWSZY KROK.

 

=====Ja osobiście leczę się z nieśmiałości i bardzo dobrze mi idzie. Pozdrowienia dla Eli, Marty, Moniki, Ewy, Klaudii, Zosi, Kaśki, Anki, Teresy, Dagmary, Oli, Patrycji, Eweliny, Justyny, Pameli, Andżeliki, Doroty, Ali, Anieli, Zuzy, Magdaleny, Lilji, Martyny, Izy, Julki, Diany, Lidii i Klary.

=====I żeby mi po tym arcie nie było tekstów w stylu: "Ależ jestem samotny".

 

Andrew ( andrenadrew555@wp.pl )