Jednak chciałbym zobaczyć jak kończy to liceum. Został mu tylko rok, a ja napewno
tyle nie dożyję. On nie wie co mi się dzieje, ale to nie ważne. Chciałbym z nim teraz porozmawiać,
bo już nie wiele czasu mi zostało. Chciałbym mu powiedzieć, że nie mam mu za złe. Był tu ktoś
przede mną. Był dla niego czymś nowym, więc poświęcał mu wiele uwagi. Przynajmniej na
początku. Do mnie nie musiał się przyzwyczajać, już oswoił się z takimi jak ja. Rzadko na
mnie zwracał uwagę. Dopiero teraz, gdy zachorowałem. Widzę, że jest mu mnie żal. Rany, jak
gorąco... Napiłbym się mleka. Pewnie znowu zapomniał dać mi pić. To nic, posiedzę z godzinę
nieruchomo przy pojemniku. Przeważnie zauważał po tym czasie. Jeśli nie zauważy to nic.
Spróbuję wieczorem, może będę miał więcej szczęścia. Mimo, że mnie przeważnie ignoruje i
tak żal mi go opuszczać. Choć z drugiej strony nie dziwię mu się. Nie znam jego języka, więc
nie mógł ze mną nigdy porozmawiać. Czasem bardzo chciałem. Zawsze widziałem, że był
samotny. Chciałem go pocieszyć, podnieść na duchu, ale on nie chciałby słuchać. Nie
potrafiłby. Jestem z nim od dwóch lat i tylko czasami był na prawdę szczęśliwy. Ostatnio po
tym jak poznał tych nowych ludzi. Wtedy często nie miałem co jeść. Zapominał o mnie i nie
dawał mi jedzenia ani picia nawet przez kilka dni z rzędu. Ale to nic. Ważne, że był
szczęśliwy. Widziałem jednak, że od pewnego czasu był coraz bardziej przygnębiony. Chyba
znów się zawiódł. Zaczął sobie częściej przypominać, żeby dać mi jeść czy zmienić trociny w
mojej klatce. Nigdy nie wyciągał mnie z niej, oprócz sobót. Wtedy właśnie zmieniał mi
posłanie. Czasem nawet chwilę bawił się ze mną. Zawsze cały tydzień czekałem na nadejście
soboty z nadzieją, że i tym razem poświęci dla mnie chwilę czasu. Z upływem miesięcy coraz
rzadziej się to zdarzało. Już nie pamiętam kiedy było tak ostatnio. Po jakimś czasie przestało
mu się chcieć zmieniać mi trociny. Tłumaczył się, że myszy wolą, jak mają swój zapach wokół
siebie. Właściwie to miał rację, choć przez tydzień tego zapachu już tyle się nazbiera,
że nie czuję już niczego poza nim. A lubię sobie powęszyć zapachy dochodzące spoza klatki.
Od początku byłem tu sam. Kupił mnie jak byłem mały i nie wiele pamiętam z pierwszych dni
życia. Pamiętam tylko, że było ze mną kilku innych. Później już nie widziałem nikogo ze
swoich. Czułem się trochę samotny. Czasami mi się przyglądał. Starałem się wtedy zachowywać
jak najciekawiej, żeby był blisko jak najdłużej. Zauważyłem, że najdłużej mi się przygląda
gdy siedzę w miejscu i staram się patrzeć na niego jak najbystrzejszym spojrzeniem na jakie
było mnie stać. Już nie mogę tak patrzeć, nie mam na to siły. Strasznie chce mi się spać.
Nie mogę sobie umyć lewej strony pyska przez tą opuchliznę. To strasznie boli. Trudno się mi
poruszać, bo mam spuchniętą prawie połowę lewej strony ciała. Chyba mam coś z łapą.
Zauważył to kilka dni temu. Widzę, że żal mu mnie. On chyba też wie, że niedługo zdechnę.
Szkoda, że tylko teraz budzę w nim tak silne emocje. Ten ból strasznie mnie otępia. Chyba
sobie pośpię. Nie dam rady już zejść do mojego legowiska. No nic - pojemnik na paszę nie
jest taki zły do spania. Czuję, że to już niedługo. Chciałbym, żeby właśnie teraz nauczył
się ze mną rozmawiać. Czasami tacy jak ja świetnie rozumieją się z takimi jak on. Wiem, że
gdyby chciał to było by to możliwe. Myślę jednak, że teraz chce. Tylko szkoda, że tak
późno...
B-ATOM
baton16@interia.pl