Bezsens

[Eddie: Autor był tak nieśmiały, że w nagłówku już tytułu nie umieścił. Jak widać, dobra ze mnie duszyczka i zrobiłem to za niego. A swoją drogą, jeśli mieliście odwagę przebrnąć przez "message box" na początku, należą się Wam wielkie gratulacje. Nie wiem czy to Wasza odwaga czy ciekawość, ale czytajcie dalej, naprawdę warto. Jeśli ktoś z Was ma kompleksy lub uważa się za głupią/głupiego, po tym tworze autorstwa Miszcza poczuje się dowartościowany, jak nigdy w życiu, gwarantuję.]

Niezły wstępik, co? A czemu tak jest? Ano, właśnie wyjeżdżam na... a nie powiem wam! A tak się cieszę, że tam jadę, że mam już totalne odloty! A czemu? A to właśnie dlatego że gołębica Hela z Ciupek śródmiejskich zrobiła dwa jajka na łbie Juzefa! Jak ktoś nie wie, kto to jest Juzef, to poczytajcie arty Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczanina, lub ten Blublublubelbebeblebluga Blublubleblugobluwicza, vel MiszCZa.

[Eddie: Jak widać, autor stara się nawiązać tutaj do człowieka, na którym wzorowanie się jest w ostatnim czasie bardzo modne na łamach AM. Ciekawe tylko ile czasu zajęło mu napisanie ksywki tegoż. A może posłużył się starą metodą "copy-paste"? Tego się nie dowiemy, ale w pierwszą wersję i tak mocno wątpię.
Dowiemy się natomiast, że głupota ludzka nie zna granic, bo o tym jest ten TFU!r. Prawdę tą zapisano jednak między wierszami, a nawet dialogami (bardzo orginalnymi zresztą), nie zmienia to faktu, że jest widoczna na pierwszy rzut oka. ]

A teraz edukacja. Juzef to taki menel, który mieszka w tekturowym pudełku (drewniane zabrali mu masoni z UE) z wyciętym serduszkiem na środku. Ma tam całe wyposażenie: kibel, jadalnię w deklu, zardzewiałą brzytwę do eksterminacji konkurencji i Junkiersa pod pachą, na którym lata do Monopolowego.

[Eddie: Ciekawy jestem czy Archwimilimiłopotopoczerpaczkiwiczaninowi podoba się takie szarganie jego postacią? Może wypowiedziałby się na ten temat?
A tak poza tym, zauważyliście jaką orginalnością popisał się autor tego tworu? Stać go było nawet na małą odmianę w miejscu zamieszkania Juzefa, którego imieniem z samego szacunku dla twórcy postaci posługiwać się nie powinien. To jednak pominę, bo liczę na to, że Arch sam w końcu na ten temat coś napisze. Chciałbym tylko zauważyć, że jak ktoś pisze tak miszczowskie rzeczy, to powinien wiedzieć, że prawidłowa nazwa brzmi "Junkers", a nie jak napisał: "Junkiers" - chyba, że druga wersja jest zapisem fonetycznym, opartym na gwarze miejscowości, z której autor pochodzi (nazwa jest gdzieś w pierwszych zdaniach, przy okazji gołębicy). ]

Jesoo, jakby monopolowy był closed to nawet nie wyobrażajcie sobie co

[Eddie: Ręce opadają prostopadle do ziemi, gdy coś takiego czytam. Mam nadzieję, że Bóg jednak istnieje i jest sprawiedliwy, przynajmniej będzie szansa na to, że urządzi autorowi odpowiednią "imprezę w nagrodę" za profanowanie imienia Syna Jego. ]

on wtedy robi... ale dobra, teraz coś ode mnie!

[Eddie: Czyżby? Może mam jeszcze uwierzyć, że będzie to coś z polotem, przesiąknięte nietuzinkowym, inteligentnym dowcipem? Gdybym nie czytał nic tego autora, to może dałbym sobie taki kit wcisnąć. A jeśli Wy będziecie czytać dalej, to nie miejcie do mnie pretensji o zmarnowany czas, nie ja jestem autorem tego czegoś (tekstami nazywam utwory inteligentne, dowcipne, mające conajmniej średni poziom). ]

Tak więc: "Kupuj mydło firmy fa, ono fajnie w d*** dźga! Albo takie hasełko, które widział Vieslav (menel, taki jak Juzef) w swoim telewizorku "Sialala sialala sialala jak ona pięknie sra! Ty też tak możesz wsadź se kołek w d*** i zadzwoń do naszej infolinii opowiedzieć wrażenia! Nasza konsultantka zdradzi ci wszystkie spodoby wyjmowania kołka z d*** i nie tylko!". Niezła, nie? A co zrobił Vieslav? Ano, wziął i roz**** telewizor. Powiedział: Pić k***a mi sie k***a chce!

[Eddie: No właśnie, na co ja liczyłem? Widzę, że intelekt niektórym ludziom do życia potrzebny nie jest. Inwencja twórcza musiała autorowi dopisywać, bo sądząc z dalszej części tworu, powyższe jest dowodem jego szczytowej formy. Nie sądziłem, że z niektórymi ludźmi jest aż tak źle. Ciekaw tylko jestem, czy slogan z mydełkiem jest oparty na wrażeniach, których autor osobiście doświadczył? A kręgosłup Miszcza przypadkiem nie boli od zbyt częstego schylania się? Po mydełko Fa, oczywiście. ]

A ulicą szedł właśnie Eryk ze swoim Holstenem, na który się właśnie wykosztował.

[Eddie: Czyżby nawiązanie do postaci Misia? Ja rozumiem, że obciachu można sobie narobić raz, przypadkowo. Ale żeby tak z uporem maniaka do tego dążyć? Szkoda, że przy tym nie stać autora na wymyślenie własnych postaci. Jest jednak pozytywna strona tego fragmentu - nazwę piwa napisał prawidłowo. ]

Vieslav wyjął z kieszeni świstaka i krzyknął: LEĆ K***A BO CI ZA******E! Świstak leciał, napędzany odrzutem stringów Vieslava. I nagle na drodze napotkał... zabójczą suszarkę do włosów! Zaczął się z nią wykłócać, kto ma więszy kabel.

[Eddie: Zaczyna się kochani. W tym właśnie momencie Miszczu odczuł poważne braki w zasobie słów polskich, które pomogłyby mu stworzyć jakiś interesujący opis. W takim wypadku, jak zwykle, najlepiej odwołać się do wulgaryzmów, bo to przecież takie modne, na topie, takie cool... Ciekawe ile trzeba, żeby niektórzy ludzie zmądrzeli? ]

Z krzaków wyskoczyło RAINBOW! Vieslav spytał grrzecznie: CO WY TU K***A ROBICIE WY CH*** DO K***Y NĘDZY!? A dowódca Rainbow podszedł do niego z groźną miną... zblizał się voraz bardziej... na jego twarzy widać było coraz groźniejsze spojrzenie. Podszedł do Vieslava, podniósł broń do jego twarzy... i powiedział:

[Eddie: Myślicie, że autor zbyt dużo czasu przy grach komputerowych spędza? Też tak sądzę. Dodałbym też do tego, że muszą to być gry z bardzo ograniczonymi dialogami, bo widać, że autor nie ma skąd inspiracji czerpać - stąd też takie, a nie inne słownictwo. Przecież na czymś trzeba dialog oprzeć, a skoro nie ma się nic ciekawego do powiedzenia... ]

-Ty!
-Co k**a?-spytał Vieslav
-Nic, k***a!-dpowiedział dowódca
-Co K***A?
-Jajco k***a!
-Więc to tak k***a!
-Tak k***a!
-Ja cie zap******ę k***a!
-O żesz ty k***a!
-k***a!

[Eddie: I w tym momencie ręce opadają po raz kolejny, bo ileż można powtarzać takie bzdury. Nie dość, że krąży to ciągle via e-mail, to jeszcze mało orginalny autor wrzuca to do czegoś, czego nawet tekstem nazwać nie można. Nie będę się już rozpisywał o tym, jak bardzo ograniczony musi być człowiek piszący i chcący publikować takie rzeczy, podpisane własną ksywą do tego... ]

W tej chwili Władysław Pasikonik zakończył kręcenie "Psy 23- wycie o świcie", co udoumentował ostatnim klapsem na dupie kamerzysty. Potem wyciągnął M-16 i zaczął napierdzielać w ekipę filmową! Co, pan niewyżyty, co? Jezus maria zostaw ten tasak... NIE!!!

[Eddie: Chciałbym, żeby to był już koniec tych wypocin, bo jedyne co pozostaje, to mieć nadzieję, że Bóg faktycznie istnieje i podejmie odpowiednie kroki, aby Miszcza do odpowiedzialności za profanowanie świętych imion pociągnąć. Mam też nadzieję, że Bóg - jeśli istnieje i to widzi - w tym jednym przypadku zapomni o znaczeniu słowa "humanitarny" oraz "miłosierny". Ja bym na jego miejscu zapomniał... ]

Co za pech tasak ranił bezpośrednio gołębicę, tę co zniosła dwa jaja na łbie Juzefa, tego menela, co właśnie napadł na monopolowy. No więc przechodzi sobie Juzef ze skrzynką Pilsnera i... kurna watek zgubiłem;). No więc ciąg dalszy nastąpi!

[Eddie: A założysz sie? Bo ja na Twoim miejscu nie byłbym taki pewny. Pozostało we mnie wystarczająco dużo z człowieka, żeby czytelników Twoimi wypocinami więcej nie dręczyć. A że ten TFU!r ukazał się w AM - cóż, to tylko dlatego, że wyznaję zasadę piętnowania głupoty. ]

A wiecie jak to jest, kiedy się za późno bierze chrzest? Fajnie jest! Chodź tu Vieslav! Grzeczny menel! Do nogi! A teraz... APORT!!! No, już go ne ma. Poszedł z Juzefem(a wiesz Archie, że ja kiedyś też wymyślałem sobie takie przygody Józka? Jest u nas taki jeden, wiec nie jest to plagiat). Pewnie będą pić kwas solny z Pilicy. Ale debil jak mu powiedziałem, że Pilica to nie browar to mi nie uwierzył. Winko się polało i wszyskto się rozj****o!

[Eddie: Miszczu, mam taką propozycję - następnym razem, jak się będziesz nudził, idź sobie pobiegać, zamiast takie bzdury pisać, bo ja następnym razem taki miłosierny nie będę. A bieganie może Ci tylko na zdrowie wyjść, przynajmniej na nogi, bo o reszcie i tak już lepiej nie wspominać. ]

Ale co to? Vieslav IV Mocny(full-jego przydomek) wszedł na czubek najwyższego drzewa w okolicy, żeby odprawić swój codzienny rytuał srania ludziom na głowę! Na dole zauwazył całkiem miłego i przyjemnie wyglądającego pedała! Więc ściągnął spodnie, wystawił tyłek i osrał mu łeb! Muuuuhahahaha! Ha! Ha! Hihihihi! HAAA! MUUUUU! Mu! haha! MUUUUUUUUUU!
-O k***a nie trafiłem!- Krzyknął Vieslav. Zażył szybko swoją mieszankę wybuchową, czyli pokruszoną viagrę rozcieńczoną z piwkiem i jego moczem, wspomagane drożdżami! Całość wlał do prezewatywy, wstrząsnął, wymieszał, wstawił do zamrażalnika i odczekał godzinę. Gdy wszystko zamarzło wsadził sobie to w d*** jak czopek i naszykował się na następnego pedała! Idzie... uwaga... puf! Pedał spojrzał w górę i zamarźnięta mieszanka wpadła mu do gęby! Zaczął się roztapiać jak góra lodowa! I.. a cholera, pomysły mi się skończyły! Dobra, idę do domu. Nic tu po mnie!

[Eddie: Ech, gdyby głupota miała skrzydła... Ile razy trzeba się z pędzącym TIRem zderzyć, żeby w głowie aż tak się popsuło? I jak bardzo trzeba być pozbawionym samokrytyki, żeby chwalić się tym publicznie? W jednym masz jednak rację, nic tu po Tobie i to nie jest żart. AM poradzi sobie świetnie bez tego typu bzdur, bo pomysłami tego nie nazwę, to słowo jest zarezerwowane dla myśli może nawet pokręconych, ale przynajmniej w jakimś minimalnym stopniu twórczych. Dodam jeszcze, że jeśli lubisz marnować swój czas, to proszę bardzo, mnie to nie obchodzi, ale nie marnuj więcej czasu normalnych ludzi. Tymi słowy, żegnam ozięble.]

MiszCZu
PS.Dzisiaj PSa nie będzie;)

[Eddie: Nawet gdyby był, wyciąłbym go, dla zasady. ]