Nie regulujcie odbiorników! Tu wolny głos naszego kraju! Nie można nas namierzyć, ani powstrzymać!

KOZRP - Errata...


Przepraszam Was wszystkich moi drodzy za to, co się stało. A stało się sporo, choć na pierwszy rzut oka tak nie wygląda. Chodzi mianowicie o mój manifest programowy pt. "Komitet Zagrożonej Rzeczpospolitej", do którego wkradły się pewne błędy. Właściwie nie tyle są to błędy, co raczej niedopowiedzenie w dwóch kwestiach.

Otóż moi drodzy w moim manifeście napisałem coś takiego:

Kodeks pracy - w nowej konstytucji nie istniej coś takiego jak kodeks pracy! Pensje i wszystko co jest związane z pracą jest ustalane przez umowy podpisywane przez pracodawcę i pracownika! Co za tym idzie zlikwidowane zostaną związki zawodowe i wszelkie komitety jako przeżytek, który nie może nic zdziałać, a i tak nie jest w kapitalistycznym państwie potrzebny. Wszelkie spory miedzy pracodawcą, a pracownikami będą rozstrzygać sądy.

Cały zamęt jest spowodowany właściwie przez stwierdzenie, że związki zawodowe będą zlikwidowane. Błąd ten zauważyłem dopiero po pojawieniu się tekstu w AM i bardzo za to przeprasza, będę uważniej czytał swoje teksty:)

Z tymi związkami sprawa się ma tak...
Oczywiście nie zostaną zlikwidowane, bo to było by głupotą! Co najwyżej zmienimy nazwę, żeby się z walką z komunizmem nie kojarzyła. Ulegnie zmianie, a właściwie lekkiej modyfikacji rola związków zawodowych.
W dzisiejszych czasach związek zawodowy walczy z rządem o nowelizację ustawy o zarobkach, wolnych sobotach, itd. Nowe związki zawodowe będą działały troszkę inaczej. Żeby to zobrazować podam przykład.

Znany już Wam przykładowy Jaś, jako że nie ma już czegoś takiego jak Kodeks Pracy, zawiązuje umowę z pracodawcą na warunkach, które satysfakcjonują obie strony. Jaś sobie pracuje i pracuje, ale nagle jego pracodawca postanawia obniżyć mu zarobki, albo lepiej zwolnić w sposób, który jest niezgodny z umową o pracę. Bo gdyby był zgodny, to nie byłby możliwy:) Wtedy nasz Jaś postanawia zaskarżyć swojego pracodawcę i tu na scenę wchodzi związek zawodowy, który pomaga naszemu przykładowemu Jasiowi zaskarżyć byłego pracodawcę i wygrać. Czyli, że wskazuje dobrego prawnika, itp. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby związek zawodowy nie mógł pomóc wszystkim pracownikom danej firmy zaskarżyć pracodawcę, gdyż ten łamie ich prawa.

Mam dwie koncepcje istnienia takich związków. Albo związek, który zrzeszałby wszystkich pracowników wykonywujących dany zwód, oczywiście jeśli chcą - co w sumie nastręcza dużo trudności i może okazać się złym wyjściem, bo ogólnopolskie związki mogą po prostu olewać poszczególnych pracowników. A także związek zawodowy w danej firmie, zrzeszający wszystkich pracowników danej firmy, oczywiście jeśli chcą, niezależnie od stanowiska pracy - co chyba jest lepszym wyjściem.

Napisałem także coś takiego:

Jedynymi instytucjami zasilanymi całkowicie z budżetu państwa będą: szkolnictwo, policja (zlikwidujemy Straż Miejską!), szpitale, wojsko, administracja państwowa, muzea, ogrody zoologiczne, itp.!

I tu się pojawił drugi błąd. Moi drodzy, może będzie to troszkę szokujące, ale słuchajcie. Szpitale nie będą utrzymywane z budżetu państwa w całości! Więc jak to będzie funkcjonować? Obiecuję, że nie na zasadzie Kas Chorych. Doszedłem do wniosku, że pracując płacimy także składki na ubezpieczenie zdrowotne. Każdy człowiek powinien mieć wykupioną polisę ubezpieczeniową, która pokrywałaby całkowity koszt pobytu danego człowieka w szpitalu lub nawet jego całej rodziny. Lekarze będą mogli wykonywać wszelkie badania, nie patrząc na kontrakt z Kasą Chorych, a rachunek będzie regulowany przez ubezpieczalnie. Cała idea opiera się na złożeniu, że leczenie jest usługą, za którą trzeba zapłacić. Szpital będzie więc zarabiał na pacjentach, a co za tym idzie będzie dążył do zapewnienia jak najlepszych usług zdrowotnych, czyli podnosił kwalifikację pracowników, kupował lepszy sprzęt, słowem zabiegał o pacjenta. Pytanie: czy mogło by dojść do sytuacji, kiedy karetka wiezie pacjenta do szpitala oddalonego o kilka kilometrów, skoro do najbliższego jest 200 metrów, z uwagi na chęć zarobku? Odpowiedź jest taka: NIE. Karetki powinny być niezależne, nie powiązane z żadnym szpitalem i będą wieźć chorego do najbliższego szpitala.

W sumie to wszystko to tylko zarys, który jest pełen dziur. Jestem tego świadom, ale główny zarys jest OK i gdy specjaliści zajmą się wszelkimi szczegółami, to konstytucja może spowodować, że w Polsce będzie się żyć lepiej.

Pisał przewodniczący KOZRP

GOD SAVE THE QUEEN!

PS. I znowu Garego Moora słuchałem - "Further On Up The Road" strasznie mi się podoba.
PS.2. Jakby się ktoś się czepiał, że nie podpisuję się pod tymi tekstami jako Miś Eryk - mówię, że nie robię tego, gdyż występuję tu jako przewodniczący KOZRP, a nie jako zwykły Eryk:)
----------------------------------------------------------------------
Zanim zaczniesz swoj dzien... >>> http://link.interia.pl/f1628