Kolejny bój z Pasibrzuchem
czyli nieśmiertelny temat o śmierci :-)




Eutanazja. Miałem o tym nie pisać. Wkurzają mnie bowiem niesamowicie te wszystkie słowa-klucze, o których tyle się mówi. A w dodatku miałem spore wątpliwości, jeśli chodzi o moralną stronę tego "zabójstwa na życzenie", jak to niektórzy nazywają. Moje wątpliwości jednak się rozwiały, gdyż zauważyłem, że Przeciwnicy w tej sprawie to niemal dokładnie ci sami, którzy opowiadają się przeciwko: karze śmierci, aborcji, "dyskryminowaniu" pedalskich "małżeństw" itp.

Nie będę przytaczał wszystkich tekstów, jakie napisano do AM na ten temat. Większość z nich nie była zbyt mądra, a te, które były, to słowa moich stronników, opowiadających się ZA. W miarę mądrze pisze o tym Pasibrzuch i z nim się troszkę pokłócimy, konstruktywnie oczywiście :-).

"Napisałem, że "najwięksi zwolennicy prawa do dokonywania eutanazji nie mówią, że ją pochwalają, popierają, że im się podoba", co oznacza, że można opowiadać się za prawem do eutanazji a jednocześnie starać się, aby było ich jak najmniej"

I ja właśnie taki mam pogląd na sprawę, sądzę, że najlepszy z możliwych. Ty jednak sądzisz widać odmiennie, a jeśli nawet nie...

"Jednak eutanazji nie dokonuje sam zainteresowany, ale lekarz. Dodatkowo - holenderska praktyka dowodzi, że zalegalizowana eutanazja ulega stopniowemu wynaturzeniu"

...to eutanazja budzi w tobie jakieś obawy, że może w przyszłości, gdy sam już będziesz stary, rodzinka zechce się ciebie pozbyć, stosując pozwolenie na eutanazję właśnie... Rozwiejemy te obawy za moment. A dodatkowo - oskarżasz ludzi o demagogię, a sam ją stosujesz - pokaż mi KONKRETNE przykłady tej "holenderskiej praktyki".

"Można znieczulić. A eutanazja nadal jest morderstwem, choć może ona pozwolić uniknąć cierpień"

Jeśli można znieczulić, to się znieczula. Co jednak wówczas, gdy znieczulenie przestaje być skuteczne?

"Gdybym zresztą zabił Cię teraz, Eryku, to też uniknąłbyś wielu cierpień jakie może przynieść ci życie"

Bardzo cienki argument. Eutanazja nazywa się eutanazją właśnie dlatego, że nie jest to zwykłe zabójstwo. Dlatego takie porównanie jest po prostu głupie.

"Widzę, problem tylko w tym, że przykład Holandii to nie musi być wyjątek! Może być też tak, że raz uczyniony w etyce lekarskiej i ludzkiej świadomości wyłom przynosi dalsze, jakże obrzydliwe, owoce! Dlatego jestem przeciw eutanazji"

Skoro wiemy wreszcie, w czym faktycznie problem, to przystąpmy do jego rozwiązania. Uważam, że zalegalizowanie eutanazji wcale nie musi prowadzić do powstania żadnych "wyłomów". Zapewne chodzi ci o to, że mogłoby dojść do takich nadużyć, jak zabijanie "niewygodnych" pacjentów i zasłanianie się eutanazją. Zapewniam, że przy odpowiednio ostrożnym stosowaniu tej ostatniej do żadnych nadużyć by nie doszło. A ty, zamiast ciągle gadać jak zahipnotyzowany o tej Holandii powiedz mi wreszcie, co to za "obrzydliwe owoce" w tej Holandii powstają. Bo coś mi się widzi, że całą wiedzę o tym kraju czerpiesz, jak zwykle, od "czarnych". A nie jest to zbyt obiektywne źródło...

"Nawet jeśli dziś tak myślą, to dziadek może spać spokojnie, bo ani lekarz, ani rodzina go nie zabiją"

Gdyby wprowadzono eutanazję, też spałby spokojnie, bo można by było jej na nim dokonać tylko wtedy, gdyby sam wyraził na to zgodę.

"On sam też nie czuje na sobie presji aby podpisać papiery i dać się zabić"

Stwierdzenie, że "eutanazja wywołuje presję" jest dla mnie śmieszne. Zapewne taka presja byłaby, gdyby wprowadzono zwyczaj stosowania eutanazji na każdym starszym człowieku. Ale nie to zwolennicy eutanazji mają chyba na myśli, co? Im chodzi o to, by każdy człowiek, cierpiący na nieuleczalną chorobę, przynoszącą ból, który staje się dla tego człowieka nie do zniesienia mógł się od tego bólu uwolnić.

Oczywiście, zawsze może się zdarzyć i taki przypadek, że cierpiący pacjent wcale nie chce jeszcze rozstawać się z życiem, a kochająca rodzinka delikatnie "sugeruje" mu "rozwiązanie". Uważam jednak, że komuś, kto łatwo ulega takiej presji, tak naprawdę to nie chce się już żyć (zresztą mi na przykład pewnie też by się nie chciało, gdybym miał taką przemiłą rodzinkę :-)). Zauważcie, czy taki bandzior, skazany na krzesełko elektryczne i oczekujący na egzekucję w swojej celi, mówi "tak, jestem winny, w pełni zasłużyłem sobie na taki los i z pokorą przyjmuję ten wyrok"? Raczej będzie uparcie powtarzał, że jest niewinny, że to pomyłka i skorzysta z pierwszej lepszej okazji, żeby dać drapaka z więzienia. To się nazywa instynkt przeżycia i posiada to każde zwierzątko, od bakterii aż po człowieka. Dlatego nie sądzę, aby większość staruszków ulegała presji i pozwalała się ot tak po prostu zabić.

A teraz wyobraź sobie taką sytuację: boli cię ząb, jest środek nocy. Zakładam, że ci się już kiedyś to zdarzyło :-). Czy nie masz wtedy ochoty zrobić wszystkiego, co tylko się da, żeby przestało boleć? Włącznie z wpakowaniem sobie noża w serce? Dlaczego tego nie robisz (to znaczy zakładam, że nie robisz :-))? Zapewne dlatego, że nieco rozsądniejszym wyjściem jest wzięcie procha przeciwbólowego. Jednak takich proszków można wziąć tylko ograniczoną liczbę (w przeciwnym razie sam sobie robisz eutanazję :-)), a i nie zawsze skutkują. Tylko że następnego dnia zawsze możesz się udać do dentysty (albo do bandy dresiarzy z bejsbolami - efekt podobny, tylko bez znieczulenia :-)). Co natomiast może zrobić ktoś nieuleczalnie chory, któremu nawet silne dawki narkotyków już nie pomagają uśmierzyć bólu?

No i ostatnia rzecz. Czy to jest takie humanitarne, patrzeć jak ktoś cierpi i nie pozwolić mu tych cierpień skrócić? Prędzej czy później on i tak nie wytrzyma bólu i np. powiesi się na prześcieradle. Czy to naprawdę jest lepsze od tej nieszczęsnej eutanazji? Bardziej cywilizowane?




Nieetyczny Demoralizujący Skandalista
pewien.gosc@wp.pl