MaRsJaNiE AtAkUjĄ...!!!
Pewnie nie uwierzycie, też bym zapewne nie uwierzyła na waszym miejscu, ale jest to najprawdziwsza prawda!! Serio!! Nadchodzi KONIEC ŚWIATA!!!
Opowiem po kolei. Wszystko zaczęło się
przez tych głupich ludzi ze spółdzielni mieszkaniowej, którzy kazali jakimś
robotnikom ściąć mi drzewa. Nie tylko mi. Na całym osiedlu rosły piękne
topole, a tym gnidom z administracji jakiś czubek doniósł, że są za duże i
trza je ściąć. Administracja, jak nigdy, wzięła sobie to do serca, bo a nuż
taka gigantyczna topola podczas burzy spadnie na jakiegoś pięciolatka bawiącego
się w piaskownicy (...). No to trza je ściąć i nie ma
rady. Zadzwonili gdzieś, nie wiem, gdzie, przyjechało kilku chłopa z wielkimi
samochodami i dziwnymi urządzeniami i ścięli. Co to był za koszmar!!! Pracę
zaczynali o 8.00!!! RANO!!! W WAKACJE!!! I Bogu winna ja również o tej
nieprzyzwoicie wczesnej porze zmuszona byłam do wstawania, bo tak to cholerstwo
(tj. te ich piły, siekiery i inne dziwne urządzenia) hałasowało, że
dreszcz mnie przechodzi na samo wspomnienie! No, ale już. Było, minęło. Po
tygodniu praca była ukończona, topole o połowę mniejsze i całkiem łyse.
Teraz wyglądając z okna widzę cały piękny świat (tzn. szare wieżowce). No
i właśnie któregoś wieczoru, kiedy tak sobie kontemplowałam ten cudowny świat,
nagle wśród gwiazd pojawiło się coś niezwykłego. Z początku nie zdawałam
sobie sprawy, na co ja się tak gapię, lecz nagle spadło na mnie olśnienie.
To był statek kosmiczny!! I w tymże momencie wirujący wehikuł znalazł się
tuż przed moim oknem i oślepił mnie totalnie (bo toto tak przeraźliwie świeciło
na czerwono). Kiedy doszłam do siebie i zaczęłam normalnie widzieć ujrzałam
kosmitę siedzącego na moim łóżku.
- Czego chcesz, kosmito?- spytałam.
- Kaszany!!!- odpowiedział kosmita.
- Po co ci kaszana, kosmito?
- Nie zadawaj głupich pytań, tylko dawaj kaszanę!!!
No to poszłam do kuchni i podsmażyłam mu trochę kaszany, bo może naprawdę
głodny...? Niech zna polską gościnność!
- Proszę cię bardzo, kosmito, twoja kaszana! Może jeszcze herbatki?- spytałam,
ale kosmita odmówił i w jednej sekundzie wtrąbił całą moją kaszanę, po
czym stwierdził:
- Niedobra była!
- Jak to?- zdziwiłam się, bo naprawdę przeraźliwie szybko ją zżarł.
- Niedobra i już!- kosmita był uparty.
- Trza było przylecieć po wakacjach, by była świeżutka ze wsi...
- Po wakacjach waszej głupiej planety już nie będzie!!
- Jakiej głupiej?! Bardzo fajna planeta!!
- Co to za planeta, gdzie nie ma dobrej kaszany?!? Trza ją zniszczyć i już!!!
- I niby tego dokonasz ty razem z kilkoma kumplami, którzy też mi do kolan nie
dorastają!- bo kosmita był bardzo nikłego wzrostu, ja wiem... może 45cm...?
- Wszyscy obywatele zjednoczonego Marsa rozpier.... wam ten złom!!!- krzyknął
kosmita, po czym dodał: Za kaszanę!!!
Ponownie ujrzałam ten okropny błysk, po czym kosmita zniknął. Polecieli
pewnie na Marsa nażreć się kaszany i czynić przygotowania militarne. A ja
zostałam zdezorientowana w pokoju i nie wiedziałam, co robić. Dzwonić na
policję...? Nie uwierzą mi! Trzeba by się jakoś dostać do prezydenta, ale
jak? Nie mam żadnych wtyczek, ani kontaktów... Po jakiejś godzinie rozważań
spłynęło na mnie olśnienie. Napiszę do AM! Może ktoś z czytelników będzie
znał odpowiednie osoby i uda mu się dostać do pana Kwaśniewskiego... Także
zwracam się do was z wielką prośbą, rodacy: RATUJCIE ZIEMIĘ!! DZWOŃCIE DO
KWACHA, FBI, CIA, NASA, GDZIEKOLWIEK!!! I ZAWSZE TRZYMAJCIE W DOMU SMACZNĄ
KASZANĘ!!!... Bo tak w sumie, to chyba ta cała afera, to przez moją kaszanę,
nie...?
agi
agi.k@wp.pl
P.S. Ale tych z administracji też można zaskarżyć!! Po co ścinali topole?!