Nie liczy się ani długość ani szerokość geograficzna. Nie ma znaczenia klimat, położenie nad poziomem morza. Nieważny jest wiek, wykształcenie, miejsce na
drabinie społecznej, relacje z partnerem, światopogląd...Kobiety łączy jedno. Nie dają się napić swoim facetom.
Alkohol...Taaaaak..Czy którykolwiek z Was, czytelników, nie skosztował nigdy tej sfermentowanej cieczy??? Podejrzewam, że jest to raczej niemożliwe. Już od
najmłodszych lat swego żywota przeciętny człowiek ma mniejszą lub większą styczność z procentowym napojem. Oczywiście wskazane, aby była to styczność
bierna :). Latka mijają...mijają...mijają aż wreszcie młody człowiek jest już na tyle samodzielny, że potrafi podjąć suwerenne decyzje.
Od najmłodszych lat wpaja mu się, że alkohol szkodzi. „Synu...nie zaglądaj do kielicha!!” mówi kochana rodzicielka po czym następuje stosowny obrazek
wychowawczy- najczęściej jest to wałęsający się właśnie po ulicy, mocno wstawiony dziadek. Potem dydaktyzm przechodzi na kolejny etap ( prośba przekształca
się w groźbę ). „Synu!! Nie waż się tknąć wódy, bo pożałujesz!!!”
Jest jednak taka stara prawda : „zakazany owoc smakuje najbardziej„ - w tym przypadku nie straciła nic na aktualności. Młody człowiek sięga po alkohol. Picie nie
sprawia mu z reguły żadnej przyjemności, ale młody człowiek ma to do siebie, że stara się zachowywać jak ten dużo starszy.
Z czasem jednak młody człowiek staję się już dojrzałym człowiekiem. I nagle stwierdza, że picie alkoholu przynosi mu zadowolenie...
Dojrzali ludzie łączą się często w pary. Mówi się, że szukają „swojej drugiej połówki”. Z reguły druga połówka jest płci przeciwnej, ale jak pokazują coraz
bardziej powszechne doświadczenia społeczeństw USA, Szwecji czy Holandii- wcale niekoniecznie :).
Na początku znajomości dwóch połówek wszystko jest jak w bajce. Ptaszki ćwierkają, kwiatuszki pachną, słoneczko świeci, miłość kwitnie. Mijają jednakże
dni... miesiące... u tych najbardziej wytrwałych lata :) .... aż wreszcie....
”Honey , I`m home!!!” „Kochanie, wróciłem!!!” ...”Stasiek!!! Gdzieś ty był?? Byłeś się zachlać?? Tak myślałam ty świnio!!!” (to w wersji ocenzurowanej :))
Zastanawia fakt dlaczego kobiety tak panicznie próbują zabronić facetowi skorzystania z uroków życia.
Nie ulega wątpliwości : alkohol szkodzi. Szkodzi, ale tylko nadużywany. Rozsądne korzystanie z tego dobrodziejstwa nie prowadzi do tak strasznych
konsekwencji jak wpajano nam w domu, szkole czy tych dziwnych broszurach w szpitalu/przychodni ( z reguły narysowany był na nich zapadnięty, niechlujny
facecik trzymający w rączkach butelczynę gorzały ). Tak perfidna agitacja prowadziła oczywiście do walki reakcyjnej ( popularne stały się zwłaszcza sarkastyczne
napisy „alkohol jest zły więc lej go w mordę” :).
Jedno jest pewne : alkoholu używa się w towarzystwie. Odstępstwo od tej reguły świadczy o niechybnej chorobie psychicznej delikwenta bądź po prostu nałogu.
Czy istnieje coś lepszego na rozluźnienie atmosfery niż dwa piwa? Być może istnieje, ale alkohol jest najtańszy, najłatwiej dostępny i najmniej szkodzi (w rozsądnych
ilościach : powtarzam ).
Mężczyźni mają to do siebie, że lubią przebywać w swoim towarzystwie. Kobiety zresztą też. Mają po prostu dużo wspólnych tematów, doskonale się rozumieją.
Między płcią brzydką a piękną jest jednak subtelna różnica. Mężczyźni lepiej rozumieją się po gorzałce :). Nie wiem jak Wy, drodzy czytelnicy, ale mi niemałą
satysfakcję sprawia możliwość wychylenia paru kielichów z moimi kumplami. Odnoszę jednak wrażenie, że moja dziewczyna takiej satysfakcji nie odczuwa :).
Dlaczego??
Po pierwsze- Podejrzewam, że kobiety są po prostu zazdrosne. Nie mogą pogodzić się z faktem, że ich druga połówka lubi czasami spotkać się ze swoimi
kumplami i gadać z nimi o mniej lub bardziej interesujących rzeczach.
„ A dlaczego nie ze mną??” – myślą. Już śpieszę z odpowiedzią. „Dlatego kochanie, że ty już jesteś pijana po jednym piwie karmelkowym”. ( Drogie kobiety!! Nie
życzę sobie maili na temat waszych niezwykłych osiągnięć w tej materii. Wierzę, że część z Was ma jakieś..ekhmmm...uzdolnienia w tym kierunku, ale w większości
przypadków jedno, dwa piwa zwala tak kruchą i drobną istotkę jak Wy z nóżek ).
Po drugie- Kobiety boją się, że Jakaś Druga próbuje w tym czasie zająć ich miejsce. „Mój Stasiu po alkoholu pewnie nad sobą nie panuje. Pewnie ta zdzira
Frania będzie to chciała wykorzystać. Już ja mu pokażę... wróć tylko do domu, cholero jedna...”. U uczciwego i wiernego faceta inna kobieta nie ma tu nic do
rzeczy. Jeśli naprawdę kocha to będzie wierny nawet przy trzeciej półlitrówce :).
Po trzecie- Kobiety myślą, że czas który mężczyzna wykorzystuje na picie z kolegami jest czasem straconym. „Przecież mógł w tym czasie pozmywać naczynia i
zrobić pranie. A tu jeszcze śmieci nie wyniesione. A co tam...poszedł wódę pić, obibok jeden”. Nie ucieknie, drogie panie. Od czasu do czasu można przecież
zapomnieć na jakiś czas o tak przyziemnych sprawach.
Po czwarte- Kobiety nie lubią pijanych facetów. Tu jestem zmuszony przyznać im rację. Pijany mężczyzna zachowuje się różnie. Jeden jest agresywny ( co jest
patologią), inny natomiast bardzo wylewny- uznaje, że po solidnej porcji gorzały najlepiej jest wyznawać uczucia :). Poza tym nie jest chyba przyjemnie spać w
jednym łóżku z pijanym facetem ( nie wiem - nigdy nie spałem).
Jeśli kobieta nie potrafi pogodzić się z faktem, że jej ukochany chodzi się od czasu do czasu napić to pojawia się problem. Mężczyzna bowiem z reguły nie
zrezygnuje z takiej formy spędzania czasu :) i wymyśla dziesiątki naiwnych powodów, które mają to do siebie, że po jakimś czasie wyłażą na wierzch.
Sztuką jest zatem wypracowanie wspólnego kompromisu. Kobieta powinna chyba pozwolić czasem partnerowi napić się z kolegami, mężczyzna natomiast nie
powinien zapominać kto jest dla niego ważniejszy i komu należy poświęcać większość czasu. W innym przypadku na biednego chłopa, który wrócił właśnie z gorzał
party :) czeka tylko wałek...
Wszelkie komentarze i uwagi można kierować na ten adres