RIPOSTA NA "GÓWNIARZE KONTRATAKUJĄ"
Jak widać, będzie riposta :)
Chciałbym w tym tekscie portwierdzićjakoby słowa Killboy`a. Nie lubię smutnych/smętnych tekstuff, ale stwierdziłem, że mimo wszystko napiszę o tym, bo jest to temat na czasie.
Na początku proszę o to by każdy, kto uważa, że dostać od kogoś młodszego jest wstydem, w tej chwili zakończył czytać ów text, bo nie znajdzie w nim nic dla siebie.
No, koniec tego wstępu :) Jeszcze kilka miesięcy temu chodziłem do gimnazjum. Nie uchodziłem tam za kogoś, kto każdemu dokopie itp., i jakoś mi na takiej opinii nie zależało. Wolałem być spokojnym maniakiem absurdu i komputera, przy którym większość chłopaków pukało się w czoło (ty jesteś poj****y!), a większość dziewczyn widziało we mnie tylko dobrego qmpla. W zasadzie bardzo mi to nie przeszkadzało. Mi na szczęście udało się uniknąć zatarczek z młodszymi 'kolegami', choć mam kilku znajomych, którzy mieli niemałe problemy. Jeden koleś w ogóle nie potrafił się bić. Młodsi o dwa lata uczniowie gimnazjum często go zaczepiali itp. Ja to widziałem i stałem, choć krew się we mnie gotowała. Zazwyczaj uchodzę za spokojnego, ale moi znajomi wiedzą,do czego jestem zdolny, gdy się denerwuję. Naprawdę, miałem ogromną ochotę złapać kolesia za szmaty i tak mu przy...walić, by do końca życia zapamiętał: "Miłuj bliźniego swego jak siebie samego!".
W moich okolicach też zdarzają się pewne dzieci (tak, jeszcze dzieci!) które srasznie lubią niektórych zaczepiać (często i mnie). Zwykle są daleko i w grupie tak, bym nie miał możliwości ich dorwać. Niektóre rzeczy puszczam płazem, ale kiedy oni przesadzają nie patrzę na to, że są ileś_tam lat młodsi. Kilka razy wyzywał mnie jeden łepek. Bredził coś o mojej mamie i niepełnosprawnym bracie. Nie miałem zamiaru za nim biegać, wymyśliłem z kumplem (18 lat, ja mam 16) podstęp. On mnie złapał, łepek podszedł i zaczął mnie wyzywać. Kolega mnie puścił, a ja załatwiłem kolesia. Nie złamałem mu nosa, nie podbiłem oka, bo wtedy miałbym przerąbane u rodziców. Ja go trochę skopałem, kilka razy uderzyłem. 10 minut później był u mnie w domu. Poszedł na skargę. Zaczął łżeć jak pies, jednak byli tam jego kumple, którzy go wydali. Zgarnął jeszcze opieprz od mojej mamy, poszedł do domu.
Na zakończenie tego tekstu powiem jedno: Rodzice! Zajmijcie się wychowaniem swoich dzieci! Wyżej wspomniany chłopak zaczął palić w wieku 6(!!!) lat. Popatrzcie czasem, co robią wasze pociechy, bo kiedys możecie naprawdę dziwnie się poczuć, gdy do waszych drzwi zapuka policja z informacją, że synek siedzi w areszcie, a za zabójstwo grozi mu dożywocie.
Shaman