Edukacja seksualna naszych wsi

Czytając teksty niektórych ludzików z miast odniosłem wrażenie, że wioski nigdy nie widzieli. A wyobrażenia o nich mają przedziwne wykreowane prze TV i wyobraźnie, typu: tam lud otumaniony przez kościół i tak ciemny że nie wie skąd się dzieci biorą i trzeba go edukować seksualnie. Otóż jest to nieprawdą i od czasu średniowiecza wioski się trochę zmieniły i już od dawna nie znajdujemy dzieci w kapuście lub w przesyłkach od bociana. Pyzatym z edukacją seksualną na wioskach zawsze było lepiej niż w miastach.

Żeby nie pisać wszystkiego od początku skomentuje artykuł ‘Polityka prorodzinna ?!!’ Buniol’a.

>> Domy dziecka są przepełnione i nagle w radiu słyszę:

Rząd zamierza wykreślić środki antykoncepcyjne z listy leków refundowanych ze względu na niezbędne oszczędności.

I słusznie. Jak ktoś chce uprawiać seks to niech to robi za swoje pieniądze, a nie moje. Pyzatym tę forsę można o wiele lepiej zainwestować. Np. tworzenie nowych miejsc pracy.

 

>>Uwzględnić należy także to, że liczba ciąży i urodzeń spada głównie w dużych miastach w których jest już wybitnie zbyt dużo mieszkańców. Natomiast na terenie wśi, gdzie nie ma edukacji seksualnej, a środki antykoncepcyjne są mało dostępne nadal nie brakuje nowych urodzeń, i to właśnie tam, w popegeerowskich wsiach najwięcej jest rodzin wielodzietnych które żyją w skrajnej nędzy.

To nie jest wina dostępu do antykoncepcji. W każdej gminie jest apteka, a w niej prezerwatywy.

To nie jest wina braku edukacji seksualnej. Po prostu w dużych miastach ludzie mają dużo rozrywek mogą iść na picce, na dyskotekę itd. A na wioskach niema co robić, a jedyna rozrywką jest seks. To co się ludziom dziwić że se nie żałują?

Jedyną przyczyną nędzy jest brak PRACY!! Kiedyś jak chłop wracał z pracy to był tak zmęczony że myślał tylko o spaniu, a nie chędożeniu. Pozatem wiadomo że z braku zajęcia ludziom dziwne pomysły do głowy przychodzą(czego artykuły w AM są najlepszym przykładem).

Rozwiązanie problemu nędzy jest proste- PRACA.

>>Jeśli natomiast edukacja seksualna nawet w dużych miastach jest taka sobie, to pomyślcie o ludziach z tamtych wsi. Dla nich (prawie) każdy stosunek oznacza ciążę, w związku z tym muszą stawać przed wyborem: albo zaspokoją swoje potrzeby, albo będą w stanie się utrzymać.

>>Rząd powinien rozpocząć akcje mającą na celu edukacje seksualną właśnie w małych gminach, ale niestety nic takiego się nie powiedzie dopóki kościół nie zmieni stanowiska wobec antykoncepcji.

 

Coś u was z edukacją seksualna cienko. Bo nie prawie każdy stosunek oznacza ciążę. Pozatem każdy wieśniak wi że na 100% ciąży NIE wywołuje seks oralny, analny, ipsacja. Zapewniam że każdy wieśniak wi do czego służą prezerwatywy.

Jeżeli ktoś nie myśli to mu darmowe prezerwatywy w tym nie pomogą. Edukowanie kogoś skąd się biorą dzieci śmieszy wieśniaków. Bo to mają od małego jak oglądają dopuszczenie ogiera do klaczy, albo gdy przyjeżdża inseminator krowy zapłodnić(miastowym chciałbym powiedzieć że używa do tego nasienia wcześniej pobranego).

Zapewniam też że są inne metody antykoncepcji, niż środki z apteki. Ksiądz na lekcjach religii o nich wspomina(i na naukach przed małżeńskich też) bo to jest w programie. Stosunek przerywany(stara wioskowa metoda), lub metoda obserwacji śluzu(by określić dni płodne).

Kościół już niema na wioskach dużego wpływu. Większość młodych ludzi rezygnuje ze ślubu kościelnego ze względu na koszty. Wieś teraz biedna i niema co na tace wrzucić. Do tego do kościoła na wioskach chodzą zwykle starzy ludzie. Nie chodzą ze względów religijnych tylko dla rozrywki (jedynej w ich wieku). Cały tydzień siedzą w domu, a w niedziele do kościoła. W kościołach widać też dzieci przed I komunią.[rodzice ich zmuszają bo katolicyzm to taka tradycja i można dostać prezenty na I komunie].

Ludzie na wioskach nie są w żaden sposób otumanieni (przez kościół lub TV) i myśleć potrafią.

Turbos10<turbos10@poczta.onet.pl>