Kilka dni temu wróciłem z wesela mojej kuzynki. Jak do tej pory nie znałem jej prawie w ogóle, bo odległość jaka dzieli nasze miasta skutecznie utrudniała nam kontakty. Tym bardziej, że nie mam auta, a przy sytuacji gospodarczej jaka panuje w Polsce ponad 220 km to jednak kawałek jest, więc taka wyprawa to dosyć spory wydatek. W przeciągu całego mojego dotychczasowego życia, czyli leciutko ponad 16 lat, widziałem się z nią zaledwie kilka razy. Teraz jednak miałem niepowtarzalną okazję być na jej ślubie i w końcu poznać bliżej członkinię, jak by nie było, mojej rodziny.
Poznałem świetną osobę. Wręcz niesamowitą. Nie dość, że bardzo urodziwą, to jeszcze niezwykle inteligentną, że już nie wspomnę o praktycznie identycznych zainteresowaniach jakie ja mam. Wesołą, pełną energii, etc. Z miejsca Ją pokochałem. Bardzo szczerze. Tylko nie miłością mężczyzny do kobiety. Raczej jak rodzeństwo. Moje odczucia do Niej są takie jak do młodszej siostry, jaką zawsze pragnąłem mieć. Tego nie da się opisać. Najzabawniejsze jest w tym jednak to, że Ona jest ode mnie starsza o połowę mojego życia, a ja mam na dodatek rodzoną siostrę. Mimo to kocham Ją jak moją ukochaną Siostrzyczkę, która jest dla mnie równocześnie najlepszą przyjaciółką, jedyną osobą, przy której samo Jej towarzystwo daje mi największe szczęście, jakie może osiągnąć każdy żyjący człowiek. No i za Jej sprawą uwierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia. Może nie do końca, ale uwierzyłem. Dziękuję, Kasiu.
No i wylałem z siebie prawie wszystkie uczucia, które żywię do Niej na monitor, z czego bardzo się cieszę. Słyszałem już, że ogromnym szczęściem dla zakochanej osoby jest możliwość podzielenia się z kimś wieścią o swojej miłości do drugiej osoby, ale niespecjalnie zwróciłem na to uwagę. Teraz już wiem, że to czysta prawda. Tak jest przynajmniej w moim przypadku. Nawet nie wiecie jaki jestem szczęśliwy tym, że wam opowiedziałem o mojej miłości. Nigdy bym jednak nie przypuszczał, że jak już będę pisał na ten temat, będzie to o miłości 'braterskiej', jeśli mogę to tak określić. Niesamowite uczucie. I nie koliduje z tym, że moja Siostrzyczka ma już męża. :) To duży plus. Z resztą on też jest bardzo fajnym człowiekiem, dlatego tym bardziej cieszę się z tego, że zawarli związek małżeński. Tak w ogóle, to raduje mnie każda rzecz, która sprawia, że Ona jest szczęśliwa i uśmiechnięta. To jest wręcz dziwne, ale mnie to nie przeszkadza. Raczej mnie cieszy. :)
Smuci mnie zaś trochę to, że od teraz odległość między nami zwiększy się jeszcze bardziej, gdyż moja ukochana Siostrzyczka przeprowadza się do Szwecji, gdzie będzie mieszkać wraz z mężem, Darkiem. Mają już wspólne mieszkanie i po mału sobie je urządzają. Cieszy mnie jednak świadomość tego, że tam będzie Jej się żyło lepiej niż w Polsce. Jestem więc szczęśliwy z takiego obrotu sprawy. :) Współczuję jej jedynie tego, że musi się nauczyć języka szwedzkiego - prawdziwa rzeźnia, ale myślę, że Jej się uda, ponieważ jest niesamowitą osobą. :)
Teraz wyjazd do niej nie będzie mnie kosztował około 600zł (pod warunkiem, że wybiorę się w podróż sam), a przydałoby się wziąć jeszcze trochę więcej kasy, co jest wykluczone, gdyż jeszcze nigdzie nie pracuję, a co za tym idzie - nie zarabiam. Jestem jednak dzieckiem 'ery komputerów', więc myślę trochę bardziej przyszłościowo niż np. moi rodzice, więc znalazłem sposób na szybki kontakt z moją Siostrzyczką. A jest nim nic innego jak zwykły e-mail. Co prawda to nie to samo, co spotkanie na żywo, jednak nadal cieszy. Jest zaledwie namiastką uczucia, jakie przeżywam przebywając z Nią, jednak to jeszcze potęguje moją miłość. Sprawdza się w tym przypadku powiedzenie, że 'odległość tylko zacieśnia więzy'. W moim przypadku podnosi je chyba do kwadratu. :)
Na koniec Wam również życzę żebyście poznali tak wspaniałą osobę, do jakiej ja żywię miłość i pokochali ją z całego serca. Tekst ten dedykuję mojej Siostrzycce - Kasi. Buziaczki :*
MetFan
© Copyright by MetFan
www.metfan.rapnet.pl