PRZEPOWIEDNIE?
Zastanawialiście się kiedyś nad prawdziwością i sensem przepowiedni, wróżb itp...? Ja zacząłem po obejrzeniu wybitnie "inteligentnego" programu "STREFA 11".
Program był o Nostradamusie, a dokładniej o jego przepowiedniach. Była tam wzmianka ile ten Nostradamus napisał tych swoich przepowiedni. Nie napisze ile dokładnie ich było, bo program był puszczany dawno i po prostu nie pamiętam, ale wiem, że było tego dość dużo, na tyle dużo, że zacząłem się nad czymś zastanawiać. Gdybym ja tak napisał sobie tysiące przepowiedni poplątanym językiem, kopnął w kalendarz i odkryliby je za kilka wieków? Według mnie dość dużo by się sprawdzało, dlaczego? Pomyślmy (albo nie, bo nas głowa zaboli ;-) ) Otóż mamy te tysiąc przepowiedni to rachunkiem prawdopodobieństwa coś powinno mi się trafić. Dodajmy do tego pokręcony język, który może pasować do wielu rzeczy np. (kawałek przepowiedni naszego jasnowidza ze "STREFY 11", który wbił mi się w pamięć) "...a dwóch braci upadnie..." (Przepraszam, jeśli coś pokręciłem). To może równie dobrze pasować do ataku na WTC jak i do wielu innych rzeczy.. Ale wiele więcej przepowiedni by się NIE sprawdziło, lecz o tym nikt by nie mówił tak jak nie mówi się o bardzo wielu nie sprawdzonych przepowiedniach Nostradamusa. Ktoś mógłby powiedzieć, że te przepowiednie sprawdzą się w przyszłości. Być może tak, ale prawie codziennie dowiadujemy się, że za kilka dni koniec świata, więc mało jest czasu na wypełnienie się tych tysięcy przepowiedni.
Teraz powałkuje trochę o wróżkach. Nie o tych, z 0-700 które na początku pytają o datę urodzenia, a po pięciu minutach rozmowy mówią, że odkryły nasz znak zodiaku. Napiszę o tych podobno prawdziwych. Jeśli wierzyć w prawdziwość wróżb to jesteśmy marionetkami, które tylko wykonują określone zadania, nie mając wpływu na ich przebieg. Bo jak inaczej wytłumaczyć to że te wróżki wiedzą co nam się przytrafi. To mi się nie podoba. Można powiedzieć, że to przeznaczenie, ale znowu musicie pomyśleć. Powiedzmy, że przypadkiem poznaliście swoją drugą połówkę. Ale jaki to był przypadek? Najczęściej spowodowany przez osobę trzecią. To znaczy że ta osoba musiała być przez coś/kogoś kierowana żeby doszło do waszego spotkania, a to z kolei znaczy że Wy również mogliście być przez coś/kogoś kierowani nie świadomie przyczyniając się do wypełnienia jakiegoś jeszcze innego przeznaczenia. Ale czy czuliście, że ktoś wami wtedy kieruje? Wątpię.
PS. To był mój pierwszy tekst do AM, więc proszę się nade mną nie znęcać w polemikach (o ile takowe bębą)
PS.2 Jeśli coś w moim tekście tak wam się spodobało (lub nie spodobało) że poczuliście potrzebę napisania do mnie, od razu informuje, że nie rozdaję autografów ;-P
CEZ@R