W AM od czasu do czasu pojawiają się
twory publicystyczne na temat tego jak zachowuje się i powinna się zachowywać
dana płeć. Jedni subtelnie oburzają się na facetów noszących
kolczyki, korale i ubierających się „jak kobiety”, inni rozważają jakie cechy
psychiczne różnią kobietę od mężczyzny etc. Co ciekawe w wielu
takich tekstach pojawia się ten sam schemat cech, które Europejczyk
przypisze nieokreślonej kobiecie i nieokreślonemu mężczyźnie. Jeżeli
ktoś kazałby nam przyporządkować następujące zestawy cech: „czułość, opiekuńczość,
piękno, poświęcenie” i „siła, zaradność, dostarczanie środków do życia,
niezłomność”, jeden kobiecie jeden mężczyźnie to w pierwszym odruchu większość
z nas pierwszy przypisałaby kobiecie, drugi - mężczyźnie (jeśli ktoś chce
może spróbować eksperymentalnie potwierdzić lub obalić tę tezę, ja
opieram się na tym co widzę). Opierając się na tych skojarzeniach autorzy
części tekstów tworzą argumenty typu: „to typowo kobiece zajęcie”
lub „tak postępuje mężczyzna”. Takie argumenty są dla mnie chybione.
Dlaczego?
Ponieważ to jak się zachowujemy i jak o sobie myślimy
w dużym stopniu kształtuje kultura, w której żyjemy. Przykłady?
Co powiedzielibyście gdybyście zobaczyli następującą scenę: mężczyzna zostaje
w domu przy warsztacie tkackim, a kobieta idzie załatwiać interesy na targu.
Tak wyglądał typowy podział obowiązków gospodarskich Egipcjan z czasów
początków Starożytnego Egiptu i było to tam najzupełniej normalne.
Tak samo normalne jest dla niektórych plemion Oceanii, że to kobieta
jest płcią silną, odpowiedzialną za byt materialny rodziny, a mężczyzna –
słabą i obarczoną opieką nad dziećmi. (wynika to z wiary w fakt, iż kobiety
posiadły sekret życia, a mężczyźni są tworem drugorzędnym – odwrotnie niż
w naszej kulturze). W związku z tym mężczyźni są tam wychowywani na
opiekuńczych i czułych strażników ogniska domowego, a kobiety na silne
i zaradne chlebodawczynie. Kolejny przykład – dla członków części
plemion afrykańskich nie miałby sensu żart o tym, że Bóg stworzywszy
świat powiedział: „Jakie to piękne”, a stworzywszy kobietę: „Będziesz się
musiała malować.”. Malowanie i upiększanie się jest tam domeną męską.
Z tego dosyć długiego wywodu wyciągam następujący wniosek:
nie ma uczyć i zajęć typowo męskich i typowo kobiecych, ta materia zależna
jest od kultury w jakiej dany człowiek został wychowany.
Przeciwnicy mojej tezy mogą stwierdzić: „Co ty babo o
jakichś Oceaniach, Afrykach i Starożytnych Egiptach pleciesz (subtelnie mówiąc)
my mieszkamy w Europie i interesuje nas europejska kultura, na niej opieramy
nasz system myślenia i argumentacji.”
Dobrze, ale i Europejska kultura podlegała licznym zmianom
w przeciągu wieków. Znów by uniknąć gołosłowności, kilka
przykładów. Pierwszy najbardziej banalny: Czy wyobrażacie sobie
szpital, w którym nie pracuje żadna kobieta? To raczej nie do
pomyślenia w dzisiejszych czasach, gdy pielęgniarstwem zajmują się prawie
wyłącznie kobiety, a kiedyś medycyna była przecież męską dziedziną i wprowadzanie
do niej kobiet napotkało liczne trudności (wyobraźcie sobie przekształcenie
przewozów towarowych w typowo damskie zajęcie). Drugi przykład:
Wiecie kiedy utrwalił się (w nowożytnej Europie) schemat wychowywania dzieci
prawie wyłącznie przez matki? Podczas rewolucji przemysłowej – wcześniej
za edukację i wychowanie dzieci (także córek) odpowiedzialny był w
dużym stopniu ojciec – to on roztrząsał z dzieckiem pierwsze problemy egzystencjalne
typu: „Jak powstałem?”, czy „Dlaczego ja to ja?”. Krótko mówiąc
brał bardzo czynny udział w wychowywaniu swych latorośli. Dopiero później
nieodzowne stało się by mężczyźni na długi okresy czasu w ciągu dnia opuszczali
domy i utrwalił się obecnie jeszcze istniejący monopol wychowawczy dla mam.
Wniosek jest następujący – kultura w dużej mierze kształtuje
nasz kanon zachowań na którym opieramy życie. Sama jest jednak
„żywym organizmem” i podlega nieustannym zmianom, to zaś oznacza, że wszelkie
atrybuty płci poza anatomicznymi (i związanymi z tym funkcjami, jak na przykład
rodzenie dzieci) są zmienne i argument typu „to zajęcie/zachowanie typowo
męskie/kobiece” ma wątpliwą jakość ponieważ fakt, że do tej pory było tak
nie oznacza, że teraz nie może być inaczej.
Czemu bowiem faceci w Europie nie mieliby zacząć się malować,
a kobiety tatuować? Jaka jest przesłanka przeciwko temu by panowie
masowo zasilili służbę zdrowia (jako pielęgniarze), a panie zaczęły pracować
jako zawodowi kierowcy (ewentualnie kierowczynie ;))? Jedynym
problemem może być stos stereotypów i tymczasowa niechęć części społeczeństwa
do takiej zamiany ról, ale do wszystkiego można wszak przywyknąć,
a niejedną zmianę idzie w końcu zaakceptować.
Powyższe poddaję chętnym pod rozwagę...
Pozdrawiam
Boginka (divinity@go2.pl)