Humor :)

Kilka zabawnych cytatów z lekcji. Uwaga! Wszystkie są autentyczne :).

Nauczyciel ma głos

Zjadłszy czy zjadwszy? Zjad – wszy?

Ja osobiście bym mu Nobla nie dała za tę powieść.

Światło tak jak kobieta – zmiennym jest.

Ja te najmniejsze i największe wartości będę nazywał emememsy. Więc te emenemsy w przedziale od 1 do 3 (...).

Okaz zdrowia, wygląda jakby miała kilku mężów pogrzebać.

Maciej, widzę, że masz skojarzenia erotyczne (dłuuuga pauza), bo piszesz „Nagasaki” oddzielnie (NAGA SAKI). 

Zbiór pusty? A zamiast głowy masz głąbek kapusty!

II d nareszcie cicho siedzi. Nikt nie gada. Czekają, kto zacznie następny.

999 – dokąd to numer? (...)zawsze mi się to myli z numerem do mojego domu.

Ja patrzę na Alę, Ala na tablicę, a tablica na mnie? I tak sobie patrzymy?

Nie kiwaj tu do mnie głową. Nie będziemy tu uprawiać żadnej pantomimy.

Wy jesteście specjaliści od kserowania. Jakbyście dorwali kota, to byście nawet kota skserowali.

Muszę zawsze jedną lufę postawić na dzień, bo człowiek od razu lepiej się czuje.

Panowie, pamiętajcie (...). Panie przed ślubem są zupełnie inne, a po ślubie macie przechlapane. (...) Trzeba uważać na baby. Sobie za dużo nie obiecujcie. Wiem to z doświadczenia.

Mam rdzeń stalowy. Chce ktoś sprawdzić na głowie czy jest stalowy?

Jak to czytałem dostałem – jak to się mówi – rechotania pępka i myślałem, że odjadę.

Dialogi

N: Sto lat.
U: Dziękuję.
N: Ciężkich robót.

N: Czemu Monisia nie pisze?
U: Piszę, piszę tylko patrzę, czy mam zeszyt.

N: Nie machaj kartką!
U: To chusteczka.
N: A mnie nie obchodzi, czy to była kartka czy chusteczka. Za chwilę wstaniesz i zaczniesz mi krzesłami machać!

U: Jak to się wyłącza?
N: A umiesz światło wyłączyć?
U: Umiem.
N: To jest mniej więcej ten sam poziom inteligencji.

N: Monika, zdrowa jesteś?
U: Nie.
N: To widać.

N: To kto dzisiaj do odpowiedzi?
Klasa (skanduje): Maciej, Maciej, Maciej, Macieeeeej!
N: No chodź Maciej, nie zachowuj się jak dziewica. Niby chce, niby się boi...

I to się nazywa motywacja! ;)
U: Pani profesor, koleżanki mi radzą, żebym został germanistą. [kolega po hmm... delikatnie mówiąc ciekawych pomysłach lingwistycznych ;)]
N: A wiesz, co ja Ci radzę, Janusz? Idź do sklepu, kup młotek i zacznij to sobie wybijać z głowy.

Lekcja języka czyli co uczeń wymyślić potrafi...
"Pięciotygodniowy dzień pracy"
"Na tej ulicy było wiele shopów"

Słówko na temat dziury budżetowej...
N: Ja nie byłem w nocy w banku i nie wiem, czy są tu fotokomórki. W spółdzielczym chyba nie. (pauza) Tam są jakieś pieniądze???

Delikatna sugest... zachęta do nauki ma się rozumieć!
N: Narysujemy uśmiechniętego baranka. (...) Mimo, że jest barankiem, jest wesoły.

O miłości...
(mesmeryzm!) A oni ciągle rozmawiają. Ta para ma takie fluidy magnetyczne.

Mądra odpowiedź na mądre (czytaj: uczniowskie ;)) pytanie (Czy wieś Lipce istnieje?)
N: Istnieje – nie istnieje... A może Boryna jeszcze tam żyje...

A to cała historia. Uczeń wysyła kolegę po odbiór pracy klasowej... i daje mu taką karteczkę dla nauczyciela:
"Ja, Tomasz Nowak, świadomy swoich decyzji, zdrowy na umyśle, upoważniam tego podejrzanego typa (A. K.) do odebrania mojej nędznej pracy."

Pies wyje. Śmiech w klasie. Komentarz profesora: Śpiewać każdy może.

I na koniec propozycja hmm... nie do odrzucenia ;).
Dzisiaj o 16.00 zebranie w auli trójek klasowych. Serdecznie zapraszamy i jest obowiązkowe.

Tawananna

Ciąg dalszy być może nastąpi...