Dowcipy i kawały...
Płynie stado plemników jajowodem. Nagle jeden słabiutki, który
płynie ostatni, krzyczy: - Panowie, zdrada, jesteśmy w odbycie - wracajmy!
Całe stado w tył zwrot, a ten płynąc dalej mruczy pod nosem: - I tak rodzą się geniusze.
***********
Trójka dzieci z 1 klasy stoi przed ostatnią szansą aby otrzymać promocję do drugiej klasy.
Przepytuje je dyrektor:
- Jasiu, przeliteruj słowo TATA
- T-A-T-A
- świetnie! Zdałeś! A teraz Monika, przeliteruj słowo MAMA
- M-A-M-A
- Doskonale! Przechodzisz do drugiej klasy... A teraz ty Ahmed...
- Przeliteruj proszę... DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCOW W ŚWIETLE POLSKICH
PRAW KONSTYTUCYJNYCH...
***********
Podczas polowania myliwy strzelił sobie przypadkowo rutem w krocze.
Przetransportowano go do szpitala i zoperowano. Gdy mężczyzna budzi
się z narkozy, natychmiast sprawdza, jak udała się operacja.
Profesjonalizm lekarzy go zaskakuje - wszystko ma na miejscu. Po
chwili podchodzi do niego chirurg, który wykonywał ten skomplikowany
zabieg i wręcza mu wizytówkę.
- To adres mojego brata, umówiłem go z panem na jutro. Proszę
koniecznie pojawić się u niego.
Pacjent ogląda wizytówkę z niedowierzaniem.
- Ale tu jest napisane, że on zajmuje się zawodowo grą na flecie?
- I włanie on pokaże panu, jak rozkładać palce, żeby nie nasikać
sobie w oko.
***********
Rozmawia dwóch kumpli z akademika:
- Wpadnij dzisiaj wieczorem, będzie impreza - wódka, piwko, dobra muzyka i
niezłe laski
- Poważnie? A ile ich będzie?
- Siedem giga!
***********
Tata magnetofon mówi do synka magnetofona:
- Bo widzisz synku, najważniejsze w życiu to umieć przegrywać
***********
Do właciciela stacji benzynowej przychodzi jaki goć
- Czy pan potrzebuje ludzi do pracy?
- Nie, mam komplet, nawet o dwie osoby za dużo
- Poważnie?
- Przykro mi, ale naprawdę mówię poważnie
- No to, k..., niech mnie kto wreszcie obsłuży
***********
Cytat z encyklopedii Laurosse`a z bodaj 1880 roku:
"kozacy - wojownicze plemię rosyjskie, rzucające się na wroga z okrzykiem:
Yob tvoya mat! co oznacza Bóg jest z nami"
***********
Miał odbyć się mecz bokserski USA - Polska, w Zakopanem. Stany wystawiły Tysona, a Polska oczywicie Gołotę. Jednak tuż przed samą walką Gołota złamał rękę i na gwałt potrzebny był jaki bokser aby uniknąć kompromitacji.
Trener wyskoczył na Krupówki i zobaczył wielkiego górala. Podleciał i zapytał:
- Chcesz zarobić 100 $? - No, chce - odparł góral.
Trener wziął go do szatni, dał spodenki i rękawice i mówi:
- Wyjdź na ring, zasłoń się rękawicami i stój. Jak przetrzymasz pierwszą
rundę dostaniesz pieniądze.
Góral wyszedł, Tyson go poobijał, ale przetrzymał. No to trener mówi:
- Jak przetrzymasz drugą dostaniesz 1000$.
Góral wyszedł, Tyson go już teraz mocno poobijał, no ale przetrzymał.
Trener zachwycony mówi: -Jak przetrzymasz trzecią dostaniesz 10000$
Góral wyszedł, ale już ledwo zszedł po tej rundzie. A trener do niego:
- Słuchaj jak wytrzymasz czwartą...
A góral: - Nie wytrzymam, wpierdziele czarnuchowi!!!!!!!!!!!!
***********
Król Artur wyjeżdżał na krucjatę i postanowił, że kupi swej żonie pas cnoty.
Poszedł do kowala, a ten mówi, że ma najnowszy krzyk mody - pas z gilotynką!
Więc kupił go Artur, założył żonie, zabrał klucz i pojechał.
Po paru latach wrócił i oczywiście chciał sprawdzić rycerzy okrągłego stołu, czy
nie uwiedli mu żony. Postawił ich w rzędzie i kazał spuścić spodnie:
11 miało obcięte filutki, wyjątkiem był Lancelot...
Król załamany:
- Moi wspaniali rycerze okazali się bandą hołoty! Na nikogo dziś nie można
liczyć! Tylko Ty - wierny Lancelocie mi się ostałeś...
- i spojrzał wyczekująco na Lancelota, by ten coś powiedział... Lecz Lancelot milczał...
***********
Żołnierz pisze z koszar list do Ojca, ze dostał syfilis. Ojciec odpisuje mu:
- Ja się tam synu nie znam na tych waszych wojskowych odznaczeniach, ale noś
to z honorem.
***********
Jezus z Mojżeszem poszli sobie popykać w golfa. Stanęli na polu, Jezus ustawił piłeczkę, pacnął i poleciała na środek jeziora. Pływa sobie na wodzie. Jezus niewiele myśląc podszedł po wodzie do piłeczki, uderzył i
wpadła do dołka. W tym momencie do grających podszedł staruszek i
zapytał czy może się dołączyć.
- Jasne - odpowiedzieli razem - Twoja kolej będzie po Mojżeszu.
- OK, zgodził się starzec.
Mojżesz ustawił piłeczkę, uderzył, piłka poleciała na środek jeziora i
zatonęła. Mojżesz rozstąpił wody, podszedł do piłeczki, uderzył i
wpadła do dołka.
Nadeszła kolej na staruszka. Ustawił, uderzył. Piłka poleciała na
środek jeziora i zatonęła. Przepływająca ryba złapała w pyszczek piłkę
i odpłynęła. Zobaczył to z góry orzeł, zanurkował, złapał rybę i
odfrunął. Leciał z ryba w szponach. Gdy przelatywali nad dołkiem ryba
wypuściła z pyszczka piłeczkę która trafiła wprost do dołka.
Mojżesz popatrzył na Jezusa i powiedział:
- Z Twoim starym, to się nie da grać!
***********
Zatrzymuje policjant BMW. Za kierownica siedzi młody człowiek. Policjant:
- Poproszę prawo jazdy
kierowca podaje, następuje seria pytań:
- Imię?
- Jan
- Nazwisko?
- Kowalski
- Adresik?
- oczywiście Adidas!
***********
Dziewczyna wypytuje chłopaka na pierwszej randce.
- Józek, a masz jakieś nałogi?
- Ależ skąd!
- A masz jakieś hobby?
- Tak, lubię roślinki
- A jakie?
- Chmiel, tytoń, konopie...
***********
Szedł facet ulicą i zobaczył nowy sklep. Myli sobie -wpadnę. Wita go miły, umiechnięty sprzedawca:
- Dzień dobry, w czym możemy panu pomóc, co chciałby pan kupić?
Facet się zastanowił i mówi:
- Rękawiczki.
- To proszę podejć do tamtego działu.
Facet idzie do wskazanego działu i mówi:
- Potrzebuję rękawiczki.
- Zimowe czy letnie?
- Zimowe.
- To proszę przejć do następnego działu.
Facet poszedł:
- Dzień dobry, potrzebuję zimowe rękawiczki.
- Skórzane czy nie?
- Skórzane.
- To proszę podejć do działu następnego.
Facet poddenerwowany podchodzi do wskazanego stoiska:
- Chcę kupić zimowe, skórzane rękawiczki.
- Z klamerką czy bez?
- Z klamerką.
- Proszę podejć do następnego stoiska.
Facet już wkurzony, ale idzie nic nie mówiąc:
- Potrzebuję rękawiczki, zimowe, skórzane, z klamerką.
- Klamerka na zatrzask czy na rzepy?
- Na rzepy.
- Zapraszam do działu naprzeciwko.
Facet nie wytrzymuje i wrzeszczy:
- Proszę przestać nade mną się znęcać, dajcie mi rękawiczki i pójdę
sobie!
- Proszę pana, proszę nabrać cierpliwoci, chcemy panu sprzedać
dokładnie takie, jakie pan potrzebuje.
Facet idzie dalej:
- Proszę o rękawiczki zimowe, skórzane, z klamerką na rzepy.
- A jaki kolor?
Aż tu nagle otwierają się drzwi do sklepu, wchodzi klient z sedesem wieżo
wyrwanym z podłogi, od którego odstają kawałki glazury, niesie go na
wyciągniętych rękach, podchodzi do lady i krzyczy:
- Taki mam sedes, taką glazurę, dupę wam wczoraj pokazałem, dajcie mi kur...
papier toaletowy!
***********
Początki motoryzacji. Hrabia ze służącym jada automobilem na węgiel. Wyprzedza ich bryczka zaprzężona w cztery konie.
- Janie, dorzuć węgla. Spójrzmy śmierci w oczy...
***********
W klasztorze nagle otwierają się drzwi i z rozpędem do rodka wpada młoda
zakonnica. Biegnie prosto do matki przełożonej:
- Matko przełożona, matko przełożona, zgwałcili mnie, co robić?
- Zjeć cytrynę - odpowiada matka przełożona
- Pomoże???
- Pomoże, nie pomoże... ale przynajmniej ten umiech zniknie.
***********
Niedźwiadek kupił motorek. Zadowolony jedzie przez las i nagle spotyka zajączka.
Pyta się:
- Ty zając, chcesz się przejechać?
- No pewnie.
- Wsiadaj.
Jadą przez las 40 na godzinę, 50, 60. Nagle niedźwiadek poczuł mocny ucisk
i mokro. Pyta się:
- Ty zając, zsikałeś się ze strachu?
Na to zajączek ze spuszczona głową.
- Tak, zsikałem się. Jechałe bardzo szybko i się bałem.
Zając postanowił się odegrać. Zapożyczył się i kupił szybszy motorek. Szukał
niedźwiadka. W końcu szczęliwy znalazł. I pyta się:
- Ty niedźwiedź chcesz się przejechać?
- No pewnie.
Jadą przez las 40 na godzinę 50, 60, 70, 80. Nagle zajączek poczuł mocny
ucisk i mokro. Szczęliwy pyta się niedźwiadka:
- Ty niedźwiedź, zsikałeś się ze strachu?
Na to niedźwiadek ze spuszczoną głową:
- Tak, zsikałem się. Jechałe bardzo szybko i się bałem. Zając szczęliwy odpowiada. - No to się zaraz zesrasz, bo nie mogę dosięgnąć do hamulca.
***********
Zapyla gociu Skarpetą (jak kto nie wie to Syrena) po szosie.
Nagle widzi na rodku drogi leży KUPA, więc daje ostro po heblach, ledwo się wyrobił. Wysiada zdenerwowany i mówi do KUPY:
- Spadaj stąd, nie widzisz że jadę samochodem!
A KUPA na to: - Jak to jest samochód, to ja jestem CIACHO!
***********
|