Yeah sataaanwrrrrrrufuckchristiansarghodynisthebesthauhauarghłaaaaa
W tym arcie chciałbym przedstawić swoich ulubionych wokalistów, aaaaa małą chwileczke ten wymownie brzmiący tytuł to celowa prowokacja dla wszystkich ignorantów typu Frodo 7, który pierdoli, że metal to tylko wyskoczy na scenę i drze morde, a potrafiłbyś się tak "drzeć" mądralo półtora godziny wątpie.
Wracając do arta przedstawiam wokalistów w kolejności losowej i podkreślam nie opisuję najbardziej zasłużonych czy coś takiego tylko swoich ULUBIONYCH, żeby mi jakiś potem Książe nie chrzanił, a gdzie Vargi, Atilla czy inny Dead.
Max Cavalera - były gardłowy Sepultury obecnie w Soulfly, no, no Max to już legenda, pamiętam jak jego głos brzmiał na Morbid Visions(pierwszy pełnometrażowy album) charczał jak w jakiejś blackowej kapeli z czasem coraz lepiej wyrabiał sobie głos. Na takich płytach jak Arise i Beneath bliski był konwencji charakterystycznej dla deathmetalu, a na Roots śpiewa(on śpiewa?!) jak w jakiejś hard-corowej kapeli. Właśnie styl prezentowany na Roots wykorzystuje w Soulfly.
Corey Taylor - bardzo lubię jego krzyk, jego śpiew opiera się na śpiewaniu zwykłym głosem, czasami szepta, aby za chwilę przywalić wrzaskiem przypominającym growling, zarysowało się to szczególnie na ostatniej płycie zespołu(Iowa).
Jonathan Davies - nie sposób go z kimś pomylić, dorobił się facet bardzo charakterystycznej i specyficznej maniery wokalnej, kurde nawet nie wiem jak to opisać, ale każdy kto słyszał dokonania Korna wie o co mi chodzi.
Phil Anzelmo - nadworne gardło Pantery, Down tutaj nie pasują określenia krzyk, wrzask tylko ryk. Ten koleś ma gardło, chyba tak się zachartował dzięki hektolitrom Dżoniego Łokera, ale warto przypomnieć, że jak zajdzie potrzeba to potrafi ostro zarapować, żartowałem zaśpiewać czystym głosem.
James Hetfield - tu nie warto się rozpisywać, przymknijmy oko na wokale z Kill'em All i na obecną sytuację jego kapeli, James ma zajebisty głos koniec i kropka.
Novy - na wokalu siedzi w Dies Irae i oczywiście ostro growluje tylko nie jest to sapanie i pierdzenie w stylu Six feet under tylko jak to moja mama mówi gadanie diabła no cóż growling growlingowi nie równy.
Titus - chyba nie muszę go przedstawiać, śpiewający basista Acid Drinkers, jego głos jest bardzo charakterystyczny jak to się mówi przepity.
Cezar - chyba najmniej znana osoba w tym zestawieniu, kiedyś stał na czele najlepszej blackowej kapeli w Polsce czyli Christ Agony, potem zespół zawiesił działalność i nie za bardzo wiem jak się mają aktualne sprawy tego zespołu. Ja poznałem wokal Cezara dzięki zepołowi Moon, którego założycielem jest właśnie Czaruś. Cezar charczy i skrzeczy, ale w pewnym sensie jest to bardzo czytelne, w porównaniu do takiego De mysteris... gdzie wokale delikatnie mówiąc zostały zjebane(to tylko moje zdanie, już widzę minę Księciunia) chociaż o niebo (piekło?) lepsze od tego co wyprawia Maniac.
Na koniec chciałbym powiedzieć, że moimi pierwszymi ulubionymi wokalistami byli nie żyjący już niestety Freddie Mercury i Kurt Cobain, muszę się przyznać, że nie słuchałem gości kilka dobrych lat, ale szacuneczek się należy.
Uruk-Hai Metal Forever Jeśli chcecie polemizować to zapraszam TUTAJ!!!
©Copyright by Uruk-Hai