|
Cześć wszystkim!
Piszę ten tekst, bo zdziwiłem się trochę tekstem niejakiego Ishqr
o tytule "Strzeżcie się metalu", w 20 KM. Pisze on o tym, że w
PIŚMIE (nie gazecie!) Faktor X wspomniano o działaniu muzyki
metalowej na psychikę człowieka. Że niby to po przesłuchaniu płyty
Judas Priest strzeli się sobie w łeb. Oczywiście zgadzam się z tobą
w tym, że ten, kto pisał ten artykuł dość mocno przesadza. Jednak
nie możesz zaprzeczać temu, że akurat po przesłuchaniu tej płyty a
nie innej ktoś zabił kogoś czy siebie.
Muzyka, a dokładniej teksty utworów potrafią działać na
NIEKTÓRYCH ludzi. Tymi niektórymi są ci o słabej psychice oraz ci,
którzy chcą robić to, co ich idol mówi w tekstach. Takich osób jest
niewiele. Nie możesz zaprzeczyć również temu, że np. taki Manson nie
nakłania do czegoś złego. Przykładem, który jednak nie oddaje tego
wszystkiego jest fragment "The Reflecting God" - "When I'm god,
everyone die!". Wiem, że to śmieszny przykład, i że was to do
zabójstwa nie nakłania. Ale uwierzcie, są na tym świecie tacy
ludzie, którzy potrafią znaleźć sobie byle jaki powód aby zabić.
Później można powiedzieć - nakłoniły mnie do tego teksty Marilyn
Manson. A przypomnijcie sobie co zrobił Charles Manson, który znaki
do rozpoczęcia armagedonu znalazł na białym albumie Beatlesów. On
znalazł sobie akurat taką wymówkę. A może naprawdę zaczął miewać
mysli o zabijaniu po przesłuchaniu tego albumu?
Piszę jeszcze raz - wiem, że faceci z Faktor X przesadzają.
Jednak opisują te przypadki dlatego, że ich to interesuje. Ciekawią
ich samobójstwa po przesłuchaniu np. "Suicide Solution". Ozzy'emu
wytoczono po tych samobójstwach proces, jednak jakoś się wywinął.
Pamiętajcie też to, że dla niektórych zespołów muzyka metalowa jest
muzyką Szatana, więc jeśli są wierni metalowi, muszą być także
wierni komuś innemu...
|
|