|
Album rozpoczyna się około minutowym intrem, w którym słychać
rzępolenie (bo gra to to nie jest) gitary i różne krzyki. Zaraz po
nim następuje utwór 'People=Shit' - najostrzejszy i najszybszy na
tej płycie. Mogę się założyć, że wielu fanów pierwszej płyty
Slipknot, po przesłuchaniu 'People=Shit' nie mogło uwierzyć, że to
ten sam zespół, który grał np. 'Wait And Bleed'. Trzeci na płycie
jest utwór 'Disasterpiece', w którym to Corey obłędnie krzyczy
'Noises, noises, people make noises, people make noises when they're
sic...'. W pewnym momencie jednak zwalnia i śpiewa czysto i
rytmicznie. Naprawdę, już po tym numerze stwierdziłem, że głos
Coreya jest zupełnie inny niż na 'Slipknot'. Ale idźmy dalej. Potem
jest 'My Plague', utwór, którego remix znalazł się na ścieżce
dźwiękowej do 'Resident Evil'. Nie wiedzieć czemu, w remiksie tym
wycięto wszystkie partie wokalu z przekleństwami... 'My Plague' ma
dobry, wpadający w ucho refren. Zagrany jest niesamowicie - gitary w
tym kawałku są po prostu świetne. Następnie jest 'Everything Ends',
utwór, który rozpoczyna się spokojnie aby za chwilę wybuchnąć ostrym
brzmieniem. 'The Heretic Anthem' to kolejny numer. Jego refren ('If
you're 555, then I'm 666') ma uświadomić wszystkim, że Slipknot nie
jest zespołem satanistycznym. Tak przynajmniej powiedział Shawn...
Dalej jest 'Gently' - utwór spokojny, co nie znaczy słaby. Z
początku słychać szepty, perkusja gra powoli, jednak co raz
głośniej, dochodzi gitara. Po minucie granie rozkręca się jeszcze
bardziej, a po nastej znów zwalnia tylko po to, aby Corey Taylor
mógł popisać się swoim wokalem - spokojnym i chrypliwym. Po 'Gently'
następuje 'Left Behind' - coś dla tych, którzy wolą lżejsze granie.
Do tego kawałka nakręcono zresztą niezły teledysk, który trzeba
zobaczyć. W tym utworze wokalista śpiewa prawie cały czas
melodyjnie, chociaż zdarza mu się pokrzyczeć... Później są cztery
utwory, które raczej się od siebie nie różnią, a na płytę zostały
wepchnięte chyba na siłę. Niektórym może się spodobać 'I Am Hated' z
fajnym refrenem, a innym 'Skin Ticket' - podobny do 'Gently'. Album
kończy fenomenalny utwór 'Iowa'. Zaczyna się powoli, od jakichś
cichych dziecięcych krzyków. Potem dochodzi bas i talerze. Melodia
jest powolna, a raczej spokojna. Po około trzech minutach muzyka
gwałtownie przyspiesza i dołącza do niej wokal, który oznajmia, że
mamy się zrelaksować, bo to koniec, jesteśmy wolni. Kawałek trwa
piętnaście minut i po prostu zachwyca swoją techniką i dokładnością
wykonania. Jak powiedział Joey w jednym z wywiadów, utwór ten był
nagrywany w atmosferze wzruszenia, niektórym muzykom po policzkach
spływały łzy... Ten album warto mieć choćby dla ostatniego utworu.
Album został wydany perfekcyjnie. Na okładce widać głowę kozła na
srebrnym, błyszczącym tle. Kiedy otworzymy książeczkę, widzimy że
zdjęcia każdego z muzyków oraz tekstu utworów zostały wydrukowane na
papierze pergaminowy, co znaczy mniej więcej tyle, co
przeźroczystym. Są na nim wydrukowane również różne symboliczne
teksty, np. < NO ONE = SAFE >, EVERYTHINGNEVER ENDS, czy
choćby wartość liczby pi. Tak dobrze wydanej płyty nigdy dotąd
niewidziałem, ba, tak dobrej płyty nigdy dotąd nie widziałem (i tak
drogiej też... :)). W Empiku kostuje ona zaledwie 67 PLN, ale w
sklepach internetowych na pewno taniej...
|
|