Nirvana- "Nevermind"
*******************

Przyszedł czas na jeden z moich pierwszych hardrockowych albumów, na którego natknąłem się przypadkowo szukając czegoś fajnego w moim legendarnym stojaku:). Z łezką w oku jeszcze raz puściłem "Neverminda".

1. "Smells like teen spirit"- nienawidze tego kawałka! Serio. To dzięki niemu grandż (:)) wyszedł z podziemia i stał się kurą znoszącą złote jajka dla wytwórni. Taka komercyjna papka, przez którą co drugi gówniaż nosi bluzę z Kurtem (R.I.P.) i tonę naszywek z Nirvaną. Ocena: 3+
2. "In Bloom" - jeśli chodzi o text to jest to jeden zmoich ulubionych utworów Nirvanki. Opowiada o wspomnianych wcześniej gówniażach, którzy słuchają Nirvany bo to modne, ale w dupie mają przekaz muzyki Kurta. Ocena: 8-
3. "Come as you are"- lubie ten kawałek, trzyma klimat. Ocena: 7
Mało kto wie o tym, że pierwsze trzy utwory z Nevermindu tworzą swoistą trylogię- apel Kurta. Sami się domyślcie o co chodzi.
4. "Breed"- króciutki utworek, średnio wypieczony :). Fajny do machania łbem na koncertach. Nic specjalnego. Ocena: 5
5. "Lithium"- coś na poprawienie humoru :). Jeden z lepszych utworków na płycie, do dziś gdy go słucham odruchowo się uśmiecham. Pewnie mam spaczone poczucie humoru ;). Ocena: 8
6. "Polly"- depresyjna balladka. Spokojny fajny klimatyczny utworek. Ocena: 6+
7. "Territorial Pissings"- perkusista zapieprza z kosmiczną prędkością, ale Trymowi i nigdy nie dorówna :). Bardzo szybki, bardzo krótki i średnio fajny utwór. Ocena: 5
8. "Drain you"- najprzeciętniejsza piosenka na płycie, nie wyróżnia się absolutnie niczym. Ocena: 4
9. "Lounge Act" - mój osobisty faworyt na tej płycie i drugi najlepszy utwór w dyskografii Nirvany (pierwszy to "Pennyroyal Tea").
Fajny i nieco dramatyczny text, wykonanie też bez zarzutu. Ocena: 9-
10. "Stay away"- śmieszny utworek. I tylko tyle. Ocena: 6
11. "On a plain"- również jeden z najlepszych. Nadaje sie do wspólnego śpiewania przy ognisku :). Ocena: 7+  
12. "Something In the way" - bardzo wyciszony i klimatyczny utwór, wyśnienity na zakończenie tej płyty. Ocena: 8+
Hidden track: "Endless, nameless"- bardzo dziwny twór. brudny dżwięk i chaos, jakieś niezrozumiałe ryki Kurta, potem fajny motyw na gitarce i od nowa. Spróbujcie zgadnąc co Kurt mówi:) Ocena: nieklasyfikowany

Warto mieć tę płytę w swojej płytotece, bo w zasadzie jest fajna i nawet po paru latach, gdy będziecie słuchać już metalu będziecie do niego powracać.

Ocena: 7 (ale ze względu na wartość sentymentalną bezcenne)
************************
Fenrir [ tomash3@wp.pl ]
PS. Wiem, że to nie jest okladka nevermindu, ale nie mam jej na kompie, mam za to zdjęcie Kurta.