*** Lenny Valentino - "Uwaga jedzie tramwaj" ***


Najpierw trochę o projekcie zwanym Lenny Valentino. Jest to połączenie muzyków trzech zespołów, choć wtedy było jeszcze dwóch+jeden dodatkowy(muzyk, nie zespół). Już tłumaczę. Inicjatorem został Andrzej Rojek, znany w Polsce z zespołu Myslovitz(jakby ktoś nie kojarzył, przeboje: "Peggy Brown", "Długość dźwięku samotności", "Chłopcy", "My" i ostatnio "Acidland"). Myslovitz po wydaniu w 2000 roku płyty "Miłość w czasach popkultury", która stała się wielkim hitem, odpoczął sobie. Niedawno, jak wiadomo, wydał "Koronowa milk bar", nową płytę. Rojek miał jednak cały rok 2001 na działanie. I widać nie wystarczyło mu stworzenie ze Smolikiem letniego przeboju "50 881". Postanowił stworzyć z innym kolegą z zespołu Lenny Valentino. Do zespołu wziął także dwóch muzyków z alternatywnej Ścianki oraz Mietalla Walusia, który to stanowi tego dodatkowego. Napisałem z trzech zespołów, bowiem po wydaniu "Uwaga jedzie tramwaj" Mietall stworzył(a może już wcześniej miał stworzony?)zespół Negatyw, z którym wydał płytę "Paczatarez". Więcej informacji o Lenny Valentino na oficjalnej stronie www. lennyvalentino. net. Tam się wszystkiego dokładnie dowiecie. A, no i jeszcze skład: wspomniani Rojek(wokal, gitara akustyczna), Waluś(gitara basowa)oraz Cieślak(gitara, czasami wokal), Klachowicz(klawisze), Kowalczyk(perkusja)i w dwóch utworach Mańkowski(wiolonczela).

Po tym przydługaśnym wstępie czas na omówienie krążka. Już pierwsza piosenka, "Zniszczyłaś to czy zniszczyłem to ja" pokazuje, że Lenny Valentino bardziej idzie w stronę psychodelicznej Ścianki niż bardziej britpopowego(choć Rojek i inni z jego macierzystej formacji obrażają się, gdy ktoś tak ich nazywa)Myslovitzu, jednak teksty pisane przez Rojka poruszać będą podobnych tematów. Może ktoś się za to na mnie obrazi, ale gdybym miał szukać jakiegoś ich zagranicznego odpowiednika, to wskazałbym na Pink Floydów lub King Crimson. W podobnym klimacie utrzymany jest następny, trochę wypadkowy utwór "Karuzele skutery rodeo". Trzeci, "Jesteśmy dla siebie wrogami" ma bardzo krótki tekst, resztę czasu zajmuje gitarowe granie przypominające to z "Shine on you crazy diamond" czy "Echoes" właśnie Pink Floydów. Następnie jest drugi singlowany "Chłopiec z plasteliny", który jednak wielkim przebojem się nie stał. Nadchodzi czas na dwie długaśne piosenki. Pierwsza z nich to "Dzieci2", w której brakuje śpiewu Rojka, słyszymy jedynie wypowiedzi dzieci odnośnie ich marzeń: "Chcę komputer", "balonik na sznurku", itp. Ponad siedem minut trwa następna kompozycja, utwór tytułowy "Uwaga jedzie tramwaj". Pod koniec, jakieś ostatnie dwie minuty, słyszymy w nim na przemian, krótkie, delikatne granie na basie, i mocne uderzenie w perkusję. Powtarza się to wielokrotnie, ale na tym polega piękno tego utworu. Największym hitem z tej płyty, była szósta piosenka "Dom nauki wrażeń" i rzeczywiście jest cudowna. Najlepszy nastrój na krążku ma "Dla taty", dzięki zmienionemu głosowi Rojka. Zostają jeszcze dwie kompozycje. "Trujące kwiaty" to nic nadzwyczajnego, w klimacie płyty. Cudne jest natomiast ostatnie "Otto pilotto", o którym na stronie Lenny Valentino jest napisane "z tekstem w niezrozumialym języku". To dzięki temu jest on taki świetny.

Jedynie dziesięć piosenek, nieco ponad czterdzieści minut muzyki, a taka wspaniałość w nich. Z tych trzech grup nie znam jedynie dokonań Ścianki, ale Lenny Valentino przebija zarówno Negatyw, jak i Myslovitz.

Ocena: 9


© Sunday <absurt@interia.pl>