|
Uwaga! Jeśli jesteś miłośnikiem bardzo ciężkiego
metalu, to nie czytaj dalej!
Ostrzeżenie to napisałem dlatego, że tacy osobnicy
i tak na płycie BigdumbFace nie znaleźliby nic dla siebie, a mogli
by się jeszcze na ten zespół obrazić :). Na początek przedstawie wam
trochę sam zespół. Jego założycielem jest Wes Borland, były
gitarzysta Limp Bizkit (dobrze że od nich odszedł, bo tylko się
marnował). Gra, podobnie jak w byłej kapeli na wiośle. Na basie
szyje jego brat, a na perkusji wymiata Joe Couch. Jest jeszcze gość
od wokalu i 'cichych dźwięków'. Oprócz grania każdy z muzyków śpiewa
i ma dziwny pseudonim. To tyle jeśli chodzi o zespół.
Alubum 'Duke Lion...' został nagrany w 2001 roku w
domu Wes'a. Muzykę, która na nim się znajduje możnaby określić jako
parodię metalu. Usłyszycie na niej dźwięki charakterystyczne dla
niektórych zespołów (np. Korna, Slayera czy Sepultury) w trochę
innej oprawie. Dodam, że wokal nie jest normalny, lecz przepuszczony
przez efekty gitarowe (tak przynajmniej twierdzi Wes, a ja mogę was
zapewnić, że to prawda). Tak więc raz jest cieńki (w sumie to
dziecinny), a raz podobny do wokalu np. Cannibal Corpse. Nie jest on
identyczny po to, żeby można wyczuć tą całą parodię. Wszystkie
kawałki są zaopatrzone w zabawny miejscami tekst.
Na początku trafia nam się 'Burgalveist' utwór
ciężki, nawet dobry, i gdyby nie ten zniekształcony wokal, to
nazwałbym go normalnym (tzn. nie parodią). Potem jest kawałek o
tytułowym Duke'u. Ten to jest po prostu do dupy, bo nie zawiera w
sobie ani trochę metalu, ba, nawet rocka. Jeśli chodzi o trzeci
kawałek, to jest podobnie jak z drugim. No, może jest w nim coś
fajnego, a mianowicie tekst... Później jest 'Blood Red Head On
Fire'. Tego nie da się opisać, to trzeba usłyszeć! Utwór ten jest
świetną parodią. Najpier cichutki wstęp (przez ok minutę), a potem
przyspieszenie no i wokal. Tak mniejwięcej wygląda dalsza część
albumu. Kawałki 'groźne' przeplatają się ze 'złymi'. No, jest
jeszcze fajny 'Robot' i klimatyczne 'Voices In The Wall' oraz 'It's
Right In Here'.
Myślę, że płytę tę opłaca się kupić tym, którzy w
metalu nie mają żadnej ideologii, a tylko lubią go sobie posłuchać.
Ci fanatyczni metalowcy powinni się raczej od niej trzymać z daleka.
Dla waszej informacji podam, że w sklepie internetowym stereo.pl album
kosztuje TYLKO 5 PLN, a cena ta cały czas spada.
Ocena: Dla zagorzałych metali: 0/10 Dla
innych: 6/10
|
|