*** Prosto między oczy cz. I ***


Witam drodzy czytelnicy w moim pierwszym i mam nadzieje nie ostatnim felietonie "Prosto między oczy", teksty te na gorąco będą zawierały moje przemyślenia z aktualnych wydarzeń na rynku muzycznym oraz tego co dzieje się w KMie.

Przemyślenie numer 1: Drodzy skejci, drodzy metale... skończcie pier***, tylko włączcie sobie na full w walkmanie swoją ulubioną muzykę bo mnie to wszystko mierzi. Na sam widok tekstów jakimi się obrzucacie, na same wspomnienie braku tolerancji, na samą myśl o kolejnych kłótniach mam ochotę wyjść na ulice i kroić z siekierą i jednych i drugich. Podobno w KM muzyka hip hop jest w odwrocie. I niech będzie, ba, niech nikt jej nie broni. Dlaczego? Bo jak ktoś kiedyś mądrze stuknął "prawdziwa cnota krytyk się nie boi", są ludzie którzy naprawdę cenią sobie hip hop, są skejtami, noszą spodnie z krokiem na kolanach a słuchają metalu... i na odwrót, setki małolatów w czarnych spodniach, glanach i bluzach ślini się na widok Limp Bitzkit albo innego Korna. Ludzie, nie widzicie nawet jak te gatunki wzajemnie się przenikają (vide nie tak dawne dokonania Cypress Hill). Przestańcie tracić cenny czas na pisanie jaki ten metal lub hh jest denny... bo... tutaj przyklasnąć Verminardowi - WIEJE KOLOSALNĄ NUDĄ! Bottom line...

Przemyślenie numer 2: Nie tak dawno moja przyjaciółka powiedziała: "Jakie to życie byłoby łatwe, gdyby jedynym moim problemem było wybranie kiecki przed dyskoteką!", nie muszę chyba nadmieniać, że nie należy ona do fanek disco ewentualnie techno. Niestety muszę jej przyznać kolosalną rację, ale rozszerzyć ją o stek własnych przemyśleń. Mam u siebie w mieście miejsce, które szumnie i uparcie zwą rock pubem, raz na tydzień odbywają się tam koncerty różnych kapelek, najczęściej z pogranicza soft rocka z czymś mocniejszym. Bywają tam nawet czasem organizowane tzw. Metaloteki. I teraz prosto między oczy.... "Jakie życie byłoby łatwe, gdybym był totalnym debilem". Moja wspaniała znajoma wynosi po prostu, że ludzie słuchający techno i tego typu pierdół to w większości debile... nie bierze niestety poprawki na to na co ja biorę, że polskie społeczeństwo to banda idiotów i to niestety muszę przyznać ... prawie w całości. To właśnie dlatego nie utożsamiam się z żadną subkulturą, choć może powinienem, w końcu słucham metalu, kocham tę muzę i chyba bym zszedł gdyby mi kazali słuchać czegoś innego dłużej niż rozsądne kilka dni... Wracając do domorosłych metali wypowiadających się w artach wnioskuję, że myślą iż fakt słuchania przez nich metalu czyni z nich pewnego rodzaju elitę, elitę wybijającą się ponad przeciętność. Dlaczego? Bo słuchają muzyki nieszablonowej, muzyki z marginesu, nie puszczanej w radio, nie widywanej w telewizji. Ba... nawet sam myślałem, że jako metal jestem w elicie... a teraz... teraz widzę jakie to wszystko jest gówniane. Zarzucają hip hopowcom jaranie bluntów, a sami co robią? Zaprawka przed koncertem w postaci taniego wina, wejście i jaranie gandji w kiblu, trzepanie głowami w rytm muzyki metalowej często niskiej próby, bezkrytycznie przez nich przyjmowanej, bez żadnego zrozumienia, bez znajomości angielskiego. Kreuje to nowe pokolenie, już nie disco... tylko metalo-mułów... przykro mi to mówić ale tak niestety jest...

Nie wiem, może to ja mam problem ze sobą, może to ja powinienem coś zrobić ze swoją głową... ale ja nie potrafię się z nimi bawić w jednym rzędzie, nie potrafię stać i miotać głową na północ, południe, wschód i zachód w imię Baphometa... czy innego diabła, nie jestem w stanie zrozumieć ich ekstatycznego uniesienia nad miernym jechaniem na riffach przez występujące u nas w pubie andergrandowe kapele.... Sorki, ale dla mnie zabawa przy muzyce ma dwa szczeble:

a) zrozumienie
b) czysta, niczym nie skrępowana zabawa

Oznacza to, że zanim rzucę się w kolejny młynek muszę wiedzieć dla czego lub kogo się w ten młynek rzucam. Ale ze mnie sztywniak co? Niestety, ale sam jako twórca tekstów, muszę pojąc faceta który śpiewa je do mic'a, ewentualnie zrozumieć, że on je pisze tylko po to aby uzupełniały muzykę... Nie jestem metalem i nie boje się tego powiedzieć! Jestem fanem metalu! Nie powinno być to sztuczne rozróżnienie, ponieważ jest wielu fanów metalu, którzy są naprawdę wspaniałymi, inteligentnymi ludźmi. Mają wspaniałe pomysły, mają bogate zainteresowania, a świat nie zaczyna się u nich ani nie kończy na ławeczce i tanim winie marki "Wisienka" z Tarnobrzega...

That's all folks.

PS. Dziękuje Anecie za natchnięcie mnie do napisania akapitu numer 2.


© KROKODYL <krokodyl_dg@tlen.pl>