Nu metal?



Nu metal to gatunek, który robi ostatnio furorę w telewizji i wszystkich innych mediach, ale jak się okazuje tylko garstka fanuff tego gatunku wie o nim cokolwiek, poza tym że jest. Wiem bo sprawdzałem. Np. taki "fan" Slipknota wmawiał mi, że pierwsza płyta tego zespołu to "Slipknot". Bullshit! I taki ma się za wielkiego fana. Boże widzisz i nie grzmisz! Inny inteligent wmawia mi, że "Sattelite" grupy P.O.D. jest ich debiutem. Normalnie człowieka krew zalewa! Ale może najpierw parę słów o historii nu metalu.

Dużym błędem jest twierdzenie, że nu metal to gatunek który powstał 2- 3 lata temu. Nu metal jest dużo starszy. Oficjalnie 1994 rok przyjmuje się za wypłynięcie zespołów pierwszej fali nu metalu, mimo iż wcześniej powstawały podobne zespoły były praktycznie nie zauważane przez ówczesny rynek muzyczny. Wtedy właśnie popularność zaczęły zyskiwać zespoły takie jak Korn, Deftones czy wspomniany wcześniej P.O.D. Jak wszystkim wiadomo w tamtym czasie popularność grandżu spadała na łeb, na szyję młodzież zaczęła rozglądać się za czymś co zastąpi im ten gatunek i powoli zaczęła przerzucać się na nu metal łączący w sobie hardcore z innymi gatunkami (tak, tak hardcore, a nie metal nazwa gatunku jest błędna!): hip-hopem, funkiem itp. W ciągu ostatnich paru lat powstała tzw. druga fala, do której należą m.in.: Limp Bizkit, Linkin Park, Papa Roach, Slipknot, American Head Charge... W obrębie drugiej fali można doszukać się zespołów, które korzystają ze sprawdzonych wzorów (Ill Nino, American Head Charge) jak i zespoły szukające nowej ścieżki (Slipknot, Lost Prophets). W drugiej fali można zauważyć większe spektrum gatunków, które inspirowały muzyków: głównie hip-hop, ale też trash, death, funk...  

Jak już wspomniałem kręgosłupem nu metalu jest hardcore, to na nim, a nie na metalu oparte są riffy tych zespołów do tego różne dodatki jak: regge (P.O.D.), hip-hop (Limp Bizkit, Linkin Park i chyba jeszcze z milion kapel), death (Slipknot, po co oni żyją), trash (American Head Charge), folk (np. System of a down), funk (Lost Prophets) itd. itp. Wytwórnie jak i gówniarze oszaleli na punkcie tego komercyjnego do szpiku kości gatunku, a telewizja (w przerwie między hip-hopem a tekkno) puszcza te shitowe piosenki. Najśmieszniejsze z tego wszystkiego jest to, że muzycy większości z tych zespołów nie mają prawie żadnego wyszkolenia technicznego i, mało który gitarzysta potrafi zagrać solówkę (tylko mi nie mówcie, że ten koleś z P.O.D. umie grać solówki bo takie pitolenie na gitarze to obraza dla wszystkich gitarzystów;)). Jaka muzyka tacy fani. Większość z tych degeneratów (czyt. fanów nu-metalu) nawet nie zna historii ich "ukochanej" grupy i kupuje piraty okradając swoich ulubieńców, jednocześnie noszą bluzę zespołu, mają tonę naszywek zespołu, cały pokój w plakatach zespołu i opowiada, że jego zespół jest najlepszy na świecie. A potem wychodzi na jaw, że taki fan nawet nie wie ile płyt wydał np. taki Slipknot. Nie wiem może to ja jestem jakis dziwny, ale jak mi się podoba muzyka jakiegoś zespołu to próbuje się dowiedzieć o nim czegoś, przeczytać kilka wywiadów, wiedzieć ile zespół wydał płyt itd. Zawsze mi się wydawało, że tak się zachowuje prawdziwy fan, a tu okazuje się, że jestem dziwny bo nie dość, że wiem prawie wszystko o ukochanych zespołach to jeszcze jestem głupi i lamer bo kupuję oryginały. I kto to mówi banda, która nawet nie wie ile płyt wydał ICH ULUBIONY ZESPÓŁ!!!! To chyba jakaś paranoja. Jak ja bym miał takich fanów to bym od razu rozwiązał kapelę. No dobra miało być o nu metalu, ale gdzieś mi wątek umknął.

Nie lubię nu metalu (co chyba widać). Powodów jest kilka. Po pierwsze nienawidzę hip-hopu, i wszystkiego co z nim związane, a że większość zespołów nu mtalowych czerpie garściami z tego gatunku... Po drugie nienawidzę rapu :) a większość wokalistów nu zespołów rapuje to ich też nienawidzę. Po trzecie ta muzyka jest dla mnie za prosta, zero solówek jakiś sensownych dźwięków, które przedłużyłyby czas trwania utworu powyżej tych marnych pięciu minut. Mógłbym tak długo wymieniać powody swojej nienawiści do nu metalu, ale mi się nie chce. Powiem za to o jedynej bodaj kapeli nu metalowej jaka mi się względnie podoba (choć nie na tyle, żeby kupić jej plytę), mowa o Lost Prophets grupie z fajnymi riffami, inspirującej się funkiem, hip hopem, soulem, a nawet popem! Mają niezłego (jeśli chodzi o śpiew, bez skojarzeń zboczki :)) wokalistę i głupie tytuły utworów:). Są moim zdaniem jedyną wartą zainteresowania.

Na koniec zostawiłem sobie nieszczęsnego Masona. Co on właściwie gra? Metal na pewno nie, riffy raczej hardcore`owe, trochę hip-hopu i tekkno i do tego ten obrzydliwy (mimo, że słyszałem dużo zespołów black i death to skrzek i growl kocham, a za Chiny nie mogę słuchać tego typa) głos, no i ten satanistyczny imidż. Nienawidzę Mensona tak jak nienawidzę hip-hopu i rapu, ten koleś to pozer, który leci na kasę i dlatego robi to wszystko co robi, a jego texty ją denne tak jak muzyka.

BTW: Pierwsza płyta Slipknota to "Mate.Feed.Kill.Repeat.", dyskografia P.O.D. wygląda tak: Snuff the Punk (1993), Brown (1996), Live (1997), The warriors (1999) EP, The Fundamental Elements Of Southtown (1999) i Sattelite (2001).

"Po drugie, żeby wszystkie pieprzone zespoły "newmetalowe" Nabawiła się wrzodow na dupie."
Ezpharess (Mystic Circle)


Fenrir [ tomash3@wp.pl ]