*** Wojna z mojej perspektywy ***
Salve!
Od jakiegoś czasu, nieregularnie (tzn. jak podiwanię CDA kumplowi :)czytam sobie Kącik Muzyczny. Od dłuższego czasu toczy się na jego łamach wojna między dwoma subqlturami (chyba nie muszę pisać jakimi). Jako reprezentant jednej z nich postanowiłem rzucić do boju także swoje bataliony.
Ha! I teraz połowa zastanawia się kogo reprezentuję. Co bardziej kumaci pewnie skapowali po pozdrowieniu, że skejtem nie jestem :) Na początek może coś o sobie: metalu słucham od jakichś 4 lat. Zaczynałem jak każdy od Metallici, Iron Maiden i (już jak nie każdy:) od Acid Drinkers, Illusion i Flapjacka. Potem stopniowo zagłębiałem się w cięższe klimaty (Slayer, Grip Inc., Kreator) chociaż przez długi czas nie mogłem przet
rawić blacku i deathu. Aż wreszcie jakieś 1,5 roku temu usłyszałem u qmpla "With spell of Infeno" Behemotha i "Baphomet's Throne" Samaela no i coś we mnie pękło. Obecnie słucham skandynawskiego i polskiego blacku (polecam nowe Abused Majesty - jak dla mnie spadkobierca wczesnego Behemotha!) i deathu. Nie przeszkadza mi to od czasu do czasu posłuchać klasycznego heavy (Manowar, Iron Maiden, Haloween, Grave Digger), thrashu (Overkill, Sodom, Destruction) czy nawet power (Rhapsody, Kamelot, ale nie znoszę Hamerfall i Nightwish). Mogę więc powiedzieć, że... właściwie nic nie powiem i przejdę do wspomnianej na początku wojny.W każdej wojnie najważniejsze jest rozpoznanie. Dokonam go na przykładzie mojej klasy. Znajduje się w niej 2 metali (w tym ja), 1 koleś słuchający trochę metalu (można by go nazwac metalowym begginerem, staramy się z kumplem go wyedukować), 1 koleś pozujący na metala, dwóch kolesi niezaangażowanych i cała masa 'cool kolesi' czyli ludzi, którym serce rośnie kiedy ktoś nazwie ich skejtami (cho
ciaż żaden na desce nie jeździ :).Ktoś zapyta, czemu pominąłem dziewczyny. Dlatego, że wszystkie są niezaangażowane (no, kilka z nich [dokładnie 2] broniło Mansona na religii, ale to dla mnie żaden argument [poza tym znienawidziły mnie po tym jak nazwałem MM błaznem i pozerem {a co może się mylę?}]).* Zanalizujmy najpierw 3 pierwszych kolesi (jak ktoś nie lubi metali niech nie czyta dalej:) Są to kolesie inteligentni (nie pomylę się jeśli powiem, że najinteligentniejsi w klasie :))), dobrze się uczący (ale nie kujony), z poczuciem humoru (objawiającym się NIE bezlitosnym i niewyszukanym nabijaniem się ze wszystkich, ale np. zdolnością do autoironii [skejci teraz pewnie lecą po słownik:)])*, nie stroniący od dobrej zabawy, ale potrafiący się dobrze bawić bez "wspomagania". Taaak. Nie ma co ukrywać stanowimy w naszej klasie elitę. Pozer, o którym wspomniałem wymaga osobnego wyjaśnienia. Otóż koleś rok temu przez cały czas bluzgał na metal i ludzi Go słuchających, chodził na dyskoteki, słuchał techno i hh. I oto parę miesięcy temu zaszła w nim dziwna przemiana, Zaczął nosić się na czarno, chodzić w hadekach, zaczął bluzgać na dyskoteki i dostawać extazy kiedy ktoś nazwał go metalem. "I bardzo dobrze!" ktoś może zakrzyknąć, "koleś w końcu się nawrócił" powiedzą inni. Ale sęk w tym, że on wcale metalu nie słucha! Otóż niedawno przychodzę do kolesia (ma stałe łącze i nagrywarkę, więc należy go odwiedzać:), a tam z jego pokoju dobiega charakterystyczne "umcyk, umcyk". Ręce opadają. Dodatkowo koleś pcha się w środowisko metalowe i tylko patrzeć jak zacznie przychodzić na koncerty! Takich powinno się rozstrzeliwywać... (najnowszy biuletyn informacyjny: dzisiaj widziałem gościa w czarnej ramonezce, a potem się okazało, że był na Woodstocku... a tak poza tym ganiał po mieście w poszukiwaniu płyty Tatoo (czy jakoś tak) czyli raczej nie metalu... rozstrzelać skurwiela!) Dobra, zostawmy kolesia i przejdźmy do analizy ostatniej klasy społecznej. Otóż wszyscy z nich chodzą ubrani niemal tak samo (szerokie spodnie, bluzy z kapturami, na nogach buty marki adaś tudzież łyżwa, lub podróbki tychże), podniecają się prawie każdym kawałkiem puszczonym w szkolnym radiowęźle (a propos, u nas dyrektorka oficjalnie ZAKAZAŁA puszczanie metalu w szkole, a z relacji znajomych wiem, że nasza szkoła nie jest w tym odosobniona... co do dyrektorki to... &%$##%%^&&^%#%$#$%^^&%^%$%). Poza tym są stałymi bywalcami dyskotek, a niektórzy z nich regularnie biorą udział w różnego typu burdach. Prezentują też żenująco niski poziom jakiejkolwiek pracy umysłowej (np. pewien koleś ostatnio chwalił się dziewczynom, jak to obijał mordę innemu klientowi, podszedłem więc do nich i spytałem kolesia, czy jest dumny z tego co zrobił, na co ten bez zastanowienia odpowiedział, że tak... bez komentarza). Ogólnie rzecz biorąc stanowią margines społeczeństwa. Zastanawia przy tym dlaczego określają się skejtami, w końcu słuchają dużo innych form ekspresji dźwiękowej (bo muzyką się tego nazwać nie da). I w tym momencie skejci pewnie podniosą krzyk, że tamci z hh nie mają nic wspólnego i nie należy na ich podstawie wyrabiać sobie opinii o całej tej subqlturze. I... właściwie mają rację! Tylko, że jak dotąd nie spotkałem ŻADNEGO człowieka, uważającego się za skejta (hiphopowca?), który różniłby się od kolesi, o których wspomniałem... Winę za taki stan rzeczy ponosi oczywiście (niby na czym:) moda na hh... Na przełomie lat 80 i 90 istniała z kolei moda na metal (chociaż na znacznie mniejszą skalę niż to się teraz dzieje z hh) i wtedy też wiele osób przynosiło wstyd prawdziwym fanom metalu (w tamtych czasach pacholęciem byłem, toteż nie wiem tego na pewno, ale słyszałem o np. kibolach Pogoni Szczecin, którzy jeździli na koncerty i wszczynali burdy...) Ostatnimi zdaniami trochę unobilitowałem hh, więc teraz muszę to zrekompensować odpowiednią dawką bluzgów :))) Przede wszystkim hh to ?muzyka? prostacka i każdy może zrobić podkład do rymowanki. Ja sam przeprowadziłem test: za pomocą Magixa w ciągu 15 min. stworzyłem 'coś' następnie dałem do posłuchania znajomemu, na co on odpowiedział 'niezłe'. Ha! Niech mi jakiś hiphopowiec wymyśli porządny układ z gotowych riffów w ciągu nawet całego dnia. Po drugie teksty. Że są głębokie, pełne metafor, poetyckie itd. Nikt mnie nie przekona, z tego prostego powodu, że słyszałem parę tych tekstów i stwierdzam, że jest to kompletne 'pierdolenie bez sensu'. Jeszcze nie słyszałem, żeby txt hh był spójny i logiczny, a myślę, że jest to spowodowane rymami tzn. musi być do rymu, więc sens i spójność gdzieś ucieka. Owszem w metalu też zdarzają się głupie txty ale nawet wtedy zachowują jakiś sens, mówią o czymś w logiczny sposób. A gdzie w hh znajdziecie takie texty jak powiedzmy na płytach takich jak 'Satanica' Behemotha, 'Swan princess' Tower (co się dzieje z tą kapelą :(, 'Welkin to the anthems at dusk' Emperora, czy 'Monumension' Enslaved. Mógłbym tak długo bluzgać, ale zamiast tego stwierdzę, że metal jest po prostu lepszy od hh, a jak ktoś uważa inaczej to... na drzewo banany prostować :))) A tak na poważnie to najlepiej lać na przeciwnika sikiem falistym, mieć go w dupie, a zamiast bluzgania zająć się słuchaniem ulubionej muzyki (pod warunkiem, że to metal ;)Sajonara!
P.S. * - to żadne emotikony, tylko zamknięcie wszystkich nawiasów
P.S.2 Żeby było jasne - nie uważam, żeby Woodstock, był imprezą metalową (osobiście mnie w tym roku nie było), ale koleś słuchający techno pasuje tam jak świni siodło (a pojechał tam ze względu na silną grupę metali z naszego miasta, która tam jechała)
© Aryman
np. Behemoth 'Grom' (cała płyta)