Pikachu na patelni no.1 Rozmyślania na temat ogromu tytułów M&A do poznania
Tym oto artykułem rozpoczynam nową serię tekstów, które będą się co miesiąc regularnie ukazywały w dziale Teksty, a przynajmniej takie są teraźniejsze założenia. Co z tego wyjdzie, zobaczy się za jakiś czas, ale miło by było, gdyby się udało. Jeżeli spodoba Wam się ten cykl, to dobrze, jak nie to trudno. Mam jedynie nadzieję, że nie będziecie się czepiać, iż jest to tylko mangacornerowski odpowiednik Head In Jar autorstwa Michio z Kawaii. Ja się do tego jak najbardziej przyznaję. Głównym powodem powstania 'Pikachu na patelni', jest to, że chcieliście więcej tekstów, więc spełniamy Wasze oczekiwania. Życzę miłego czytania.
Siedzę sobie właśnie przed kompem i spoglądam na okładkę najnowszego, jeszcze świeżutkiego, Kawaii (39), dochodząc do wniosku, że ten magazyn z wiekiem staje się coraz lepszy, coraz ciekawszy i coraz atrakcyjniejszy dla czytelników. Jak dla mnie to jeden z lepszych numerów. Dwa razy tyle newsów co zwykle, dużo ciekawych tekstów w większości o bardzo interesujących tytułach (tzn. z którymi z wielką chęcią bym się zapoznał), no i jeszcze konkurs z nagrodą w postaci DVD 'Metropolis', że już o plakacie z Bebopem nie wspomnę (bo ten daszek raczej cianki jest ;P). Na dodatek jeszcze stałe rubryki w postaci chociażby Head In Jar (którego idea przyświeca nowo-rozpoczętemu przeze mnie cyklowi, który właśnie czytacie) czy KSK. Żyć nie umierać.
Oprócz tego dochodzą jeszcze specjalne wydawnictwa w postaci Kawaii 100%, Kompenium Kawaii (od teraz wydawane co 3 miesiące, w kolorze i po tańszej cenie), Mangowo-szkolny przewodnik z kalendarzem, i co tam jeszcze w Kawaiicu wymyślą. Nowe anime na Hyperze, wieści o negocjacjach nad kolejnymi seriami do wyemitowania, włącznie się wydawnictwa Egmont w rynek mangi, plany wydawnicze J.P.Fantastici dotyczące 'Ghost in the Shell' oraz 'Neon Genesis Evangelion' w postaci tomików, plany niemieckiego RTL2 zakładające założenie własnego kanału z anime i mnóstwo innych dobrych wieści. Krótko mówiąc: rynek mangi i anime nam się rozwija. I to potężnie. Żyć nie umierać.
A co ma począć zwykły miłośnik japońskiego rysunku i animacji? No właśnie, tu pojawia się pierwszy problem:
Skąd na to wszystko wziąć pieniądze?
Bo co by nie mówić wszystko nadal obraca się wokół mamony. Chciałoby się zakupić nową mangę(i), zapoznać się z anime nieemitowanymi w dostępnej ogólnie telewizji, do tego najlepiej w ojczystym języku, no i te kuszące wydawnictwa Kawaii... :)~ Aż ślinka cieknie na samą myśl o tym. Pozostaje jedynie składać oszczędności bądź też zatrudnić się gdzieś dorywczo, jednak takie prace są bardzo słabo płatne, przy dużym zmęczeniu materiału, czyli ogólnym wycieńczeniu fana m&a. A jak do tego dojdą jeszcze jakieś inne, równie kosztowne zainteresowania? Człowiek ma po prostu przechlapane. Wziąć i umrzeć.
Co ja mogę powiedzieć na ten temat? Bardzo mi to doskwiera, gdyż na rynku jest mnóstwo ciekawych tytułów, nie licząc klasyków, z którymi też by się przydało zapoznać. Tylko skąd na to wszystko wziąć pieniądze? U mnie sprawa stoi na jeszcze gorszym poziomie, bo moje zamiłowanie do muzyki metalowej stale rośnie, a na dodatek przeżyłem niedawno bum na Megadeth, a to również jest kosztowne hobby. Wziąć i umrzeć.
I w tym miejscu dochodzimy do sedna moich przemyśleń:
W jaki sposób w tak krótkim czasie, jakim jest życie zapoznać się z wszystkim ciekawymi mangami i anime, prowadząc przy tym w miarę dostatny i przyjemny żywot?
Mam na ten problem tylko jedno wyjście: być optymistą! Jakże to, spytacie, co to da? Jedynie to, że podchodząc optymistyczniej do życia jesteśmy w stanie zrealizować swoje marzenia. Oczywiście nie obejdzie się bez wyrzeczeń, ale nie od dawna wiadomo, że powiedzenie 'Głodnemu wszystko lepiej smakuje' zawiera w sobie dużo sensu i sprawdza się w rzeczywistości. Żyć nie umierać. ^_^
Pisał dla Was z przed monitora, najoptymistyczniej jak potrafił,MetFan |