"Więc - dopóki nie przyjdzie ten facet, potrzebujemy cię żywej." Zwrócił się do człowieka-mumii: "Zolf, nie wiem co planujesz, ale nie zabijaj jej." Jego głos ponownie nabrał tej zimnej barwy.
Zolf krząknął. "Rozumiem." Odwrócił się do mnie. "Teraz, mała dziewczynko... chciałbym odpłacić ci za to, co zrobiłaś! Co chcesz, bym ci zrobił?"
O Boże, on jest frajerem! Kiedykolwiek widzę takich ludzi... grr! "Zolf..." szepnęłam.
"Co takiego?" spytał pełen podejrzeń.
"Jest coś... co chciałabym powiedzieć..."
"Nie będę słuchał żadnych próśb o litość."
"To nie to..." odpowiedziałam łagodnie.
"Zdawał się robić coraz bardziej niecierpliwy. "Tak więc? Powiedz!"
"Mag trzeciej klasy!" krzyknęłam tak głośno, by wszyscy usłyszeli. Odparła mi salwa śmiechu... oczywiście oprócz Zolfa. Nawet Zelgadis odwrócił twarz w inną stronę, by nie dać tego po sobie poznać, ale jego ramiona trzęsły się. Po prostu taka byłam. Jednak nie mogłam się śmiać. Myślałam, że Zolf całkowicie straci cierpliwość i zacznie krzyczeć, ale on po prostu _gapił_ się na mnie... to było dość dziwne.
Gdy tylko śmiech ustał Zolf otworzył powoli usta. "Dilgear..." rzekł cicho.
"Ech? Co takiego?"
"Zgwałć ją."
"Coooooooooooooooooooo?!" Uwaga wszystkich skupiła się na osobie wilkołaka. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć Dilgear wybuchł.
"... Żartujesz, prawda?"
"Ech? Nie, mówię poważnie" odpowiedział powoli.
"Hej, hej! Nie proś mnie o zrobienie czegoś takiego. Ech... gdyby była pięknym goblinem lub powabnym cyklopem mógłbym... ale dlaczego ze wszystkich stworzeń miałbym wybrać człowieka? Nie mógłbym wygrać jej jako partnerki..." Co takiego? Hej!
"Dla niego co innego jest piękne"Zel zaczął wyjaśniać. "Dla Dilgear'a ludzie nie są nawet warci spojrzenia" To tak samo jak w przypadku mężczyzny, dla którego wogóle niepociągająca jest kobieta-goblin. Znaczy się, może i jest dzieś taki facet... Ale on powiedział to tak, jakbym była mniej atrakcyjna od goblina i cyklopa! Przez chwilę byłam przez to wkurzona, ale zdałam sobie sprawę, że gdyby powiedział 'Ok, nie ma sprawy' byłabym w większych tarapatach, więc siedziałam cicho.
"Dobra, w takim razie Noonsa!" Zolf krzyknął zwracając się do człowieka-ryby. "ty ją zgwałć!"
"Zgwa... zgwałć?" Noonsa powtórzył wolno.
"Tak!"
"Czy to oznacza... mówisz mi, żebym... z nią kopulował?"
Najwidoczniej Zolf nie oczekiwał niczego wielkiego od tego paskudztwa. "Noo... tak."
Ale... "Ech... dobrze."
"Nieee!" Tym razem to ja krzyknęłam. Wolałabym pocałować pierwszego lepszego przechodnia niż nawet podać rękę temu człowiekowi-rybie. A zrobić... zrobić... zrobić to z nim? Wolałabym umrzeć!
"Świetnie, ty to zrobisz! Tak właśnie miało być! Jesteś prawdziwym mężczyzną!" Zolf najwyraźniej strasznie podekscytował się tą myślą, a Noonsa zaczął się zbliżać. Każdy jego krok wydawał mokry odgłos.
"Stop! Nie rób tego, idioto! Nie podchodź bliżej!"
"Jesteś szczęściarą. Będąc człowiekiem mogącym mieć dzieci ze mną, najprzystojniejszym w mojej szkole..."
Spanikowałam. "Kto tu jest przystojny, co? Kto?! Nie podchodź bliżej! Heeeeej! Będę płakać! Hej!"
"Płacz! Krzycz!Szamocz się w strachu!" Zolf była bardzo podekscytowany swoją zemstą, a ja byłam śmiertelnie przerażona. Noonsa zatrzymał się tuż przede mną!