"Zaczekajcie! Nie musimy się sprzeczać..." Kolejny tajemniczy głos, lecz ten już znałam... Tak jak przypuszczałam - mężczyzna w średnim wieku, który był wtedy w karczmie, wystąpił z lasu tuż obok Zelgadisa. Jego bronią był długi miecz.
"Hej!" krzyknęłam w obronie. "Trzech na jednego - to nie fair!"
"Hej hej hej hej hej HEJ!" Gourry zaciął się kompletnie zagubiony.
Mężczyzna w średnim wieku zrobił krok naprzód. "Wcześniej przegrałem przez dziwne zaklęcie, ale dzisiaj sprawy nie będą tak proste!" To wszystko nie wyglądało zbyt dobrze. Chciałam po prostu uciec, ale...
Zelgadiss wystąpił. "To już nieważne... zaczynamy!" Wyciągnął do przodu rękę i strzały Flare Arrow wystrzeliły prosto we mnie i Gourry'ego!
"Uważaj!" Gourry krzyknął, gdy odskakiwaliśmy na boki. Strzały wbiły się w grunt w miejscu, gdzie chwilę przedtem staliśmy, podnosząc chmurę dymu.
Ochh, Gourry i ja zostaliśmy rozdzieleni. Po drugiej stronie ściany dymnej rozległ się dźwięk krzyżujących się ze sobą ostrzy... najwidoczniej Gourry zaczął walkę z naszymi nieprzyjaciółmi.
"Gourry!" krzyknęłam. W tym samym momencie ostrze mignęło koło mnie. "Hej!" odskoczyłam do tyłu wyjmując swój miecz.
"Przetestuję twoje umiejętności!" Osoba w bieli wychynęła z chmury dymu.
"Zelgadis!"
Z wrzaskiem na ustach Zelgadis natarł na mnie. Podniosłam do góry miecz, a nasze ostrza skrzyżowały się. Wykrzywiłam się zdziwiona. Ciężko było z nim walczyć! Prawieże upuściłam swą broń. Był dobry... za dobry. W jego ciosach było wiele siły, a jenocześnie były precyzyjne i szybkie. Moje ramię nie da rady wytrzymać takiego ataku. Doskonale uświadomiłam sobie, że w życiu go nie pokonam, tak więc odskoczyłam wgłąb lasu. To właśnie mnie chcieli złapać. Tak więc Zelgadis będzie podążał za mną. Jedyna nadzieja - zgubić go w lesie, wrócić i pomóc Gourry'emu.
Taki był plan. Zelgadis ścigał mnie, tak jak myślałam. Jednak po niedługim dystansie dogonił mnie. Skoczył kierując kolano prosto w mój brzuch. Próbowałam się bronić, ale przecinając powietrze wylądowałam na najbliższym drzewie. Nie mogłam złapać oddechu.
Jednak to nie wystarczyło by mnie pokonać, ale bolało. "Powinieneś... uch... traktować dziewczyny delikatniej..."
Zelgadis stał nade mną. "Nie miałem zamiaru cię krzywdzić, gdybyś oddała mi 'przedmiot' z własnej woli."
Wstałam powoli i zrobiłam kilka kroków do tyłu. Oczywiście Zelgadis podążał za mną wzrokiem. Staliśmy tak przez chwilę, aż nabrałam wystarczająco sił, by zrobić to wystarczająco szybko. Tak jak przypuszczałam, Zelgais rzucił się w moją stronę. To była moja jedyna nadzieja. "Lighting!" krzyknęłam tworząc kulę oślepiającego światła wprost przy jego oczach.
"Aaaaaaaaach!" Zelgadis oślepł. Nie mogłam pokonać go tym zaklęciem, jednak to na chwilę odwróci jego uwagę, nawet biorąc pod uwagę mój stan. Gdybym miała puścić Fireball'a - nie wyszedłby z tego nawet dym.
W czasie, gdy Zelgadis był wyeliminowany nawet nie zastanawiałam się nad atakiem. Nie byłam pewna jak efektowny będzie miecz na jego stalowej skórze, więc zaczęłam biec. Jednak pojawił się problem - las nagle się skończył, a zastąpiło go jezioro... nie byo gdzie się ukryć! Odwróciłam się i już chciałam wracać z powrotem w las, gdy ujrzałam Zelgadisa stojącogo przede mną. Nie pozostało mi nic innego, jak uciekać wzdłuż brzegu jeziora.
"Nie pozwolę ci uciec!" krzyknął za mną, tuż przed wyrzuceniem czegoś. Odskoczyłam na lewo nawet nie odwracając się... ale nie mogłam się poruszyć. Odkręciłam głowę, by spojrzeć w dół. Mały nóż przytwierdził mój cień do podłoża. Shadow Snap! Zaklęcie paraliżujące od strony Astralu wymagające niezłego doświadczenia.
"Heh. Po problemie" Słabością tegoż zaklęcia jest światło... Wypowiedziałam Lighting i umieściłam kulę nad moim cieniem, tak, że zniknął uwalniając mnie. Pomimo to, gdy tylko odwróciłam się okazało się, że jest za późno. Zelgadis stał dokładnie przede mną...