No, dobra- obiecałem prolog, macie prolog!

„Chcę obalić system, jaki panuje na Cephiro! Niech wszyscy jego mieszkańcy zjednoczą siły, by razem odbudować świat, który kochają!”

Hikaru Shidou, ostatnia kapłanka Cephiro

 

 

 

 

PROLOG

 

Minęło około sześć lat, od kiedy Hikaru, Umi i Fuu opuściły Cephiro. Ferio, jako książę Cephiro, postanowił wziąć na swoje barki przywództwo nad pracami odbudowawczymi w Krainie Marzeń. Zmieniło go to niemal nie do poznania; nie był już tym samym chłopakiem, jak kilka lat temu, stał się o wiele poważniejszy, a dzięki częstym grzecznościowym wizytom na dworze Pharrenu, nauczył się także ogłady i przemowy. Lecz, wracając do spraw Cephiro: niemal cała planeta została już odbudowana, została tylko najtrudniejsze część: odbudowa Pałacu. Zabierze to wiele czasu, ponieważ dwie z trzech wież zostały niemal doszczętnie zniszczone. Ale nie tyle czas, potrzebny na odbudowanie Pałacu, co ilość materiału do tego potrzebna martwiła Feria.  W składach było go o wiele za mało, a nie mógł on zostać zastąpiony niczym innym; musiało to być Escudo, najtrwalszy metal w całym Cephiro. Postanowił omówić to w gronie najbliższych przyjaciół, poprosił więc, by Ascott, Lafarga, Caldina, Sierra, Guru Clef oraz Lantis (z którym, oczywiście, przyszła Primera, nadal będąca z nim, mimo, iż wiedziała, że Lantis ciągle kocha Hikaru) stawili się niezwłocznie w środkowej, niemal nienaruszonej wieży. Po dokładnym przyjrzeniu się, Ferio musiał przyznać, że jego przyjaciele nie zmienili się prawie wcale, może oprócz Ascotta, któremu wyrosła długa, dodająca mu powagi broda. Po serdecznych przywitaniach, wszyscy stanęli wokoło błyszczącej kuli, pełniącej funkcję monitora, w którym można było zobaczyć każdą, nie ważne jak odległą część Cephiro.

- Cieszę się, drodzy przyjaciele, że spotykamy się tu w liczbie niezmienionej od Wielkiej Wojny. - Powiedział – Naprawa Cephiro nadal wprawdzie trwa, ale jest już bliska zakończenia. Zbliżamy się do najtrudniejszej jej części: naprawy Pałacu.

- A czemu to miałaby być NAJTRUDNIEJSZA część naprawy Cephiro? - Zapytała, wyraźnie zbulwersowana, Primera – Czy najtrudniejszej pracy nie wykonali Magiczni Rycerze? To przecież im zawdzięczamy to, że w ogóle jest co naprawiać!

- Dlatego też powiedziałem, że to najtrudniejsza część ODBUDOWY Cephiro. – Odparł Ferio – Ale nie o tym chciałem rozmawiać. Otóż, jak wszyscy zapewne wiecie, wieże tego pałacu, jako byłego sanktuarium Diademu Kapłańskiego, muszą być zrobione z Escudo, by zapewnić możliwie silną obronę w razie ataku. Otóż w składach mamy o wiele za mało tegoż metalu, by nawet marzyć o kompletnym odbudowaniu Cephiro. Tak więc...

- O co ty się w ogóle martwisz, Ferio? – Spytał Lafarga – Przecież dobrze wiesz, że co 5 lat,  w Źródle Etherny tworzy się tyle Escudo, że starczyłoby na zbudowanie kilku wielkich miast. Wystarczy kogoś po nie wysłać!

- To właśnie największy problem. – Odrzekł z wyraźnym niepokojem młody książę – W okolicy Lasu Ciszy i Źródła Etherny moi zwiadowcy odkryli potężną koncentrację magicznych sił. Nie są w stanie zbadać, czy jest to energia dobra, czy zła. Zanotowano także zwiększoną aktywność potworów. Ascottcie, czy wiesz coś o tym? – Spytał młodego maga.

- Też wyczułem te ruchy energii. – Odrzekł Ascott – Ale nic mi nie wiadomo o zwiększonej aktywności potworów. Jeśli to, co mówisz, jest prawdą, to te potwory nie są moimi przyjaciółmi.

- Tak, tego się właśnie bałem. – Powiedział Ferio – Obawiam się, że musimy szykować się na nową inwazję.

- Niemożliwe! – Krzyknęła Caldina – Przecież ludzie teraz się nie boją, więc jakie potwory mogliby stworzyć?!

- Mogliby. – Odparł Ascott – Ponieważ strach, moja droga, jest w ludzkich sercach zawsze, nieważne, jak by nie byli szczęśliwi; on zawsze w nas jest, czasami głęboko, czasami na samym wierzchu naszego serca.

- Niedawno, podczas jednej ze swoich podróży – Powiedział Lafarga trzęsącym się głosem – natrafiłem na wioskę… a raczej na zgliszcza wioski.

- Co takiego? – Spytał Guru Clef głosem, który, mimo, iż był spokojny, dawał w sobie wyczuć nutkę strachu.

- Dobrze słyszałeś, Guru. Zgliszcza. Popalone domy,zaszlachtowani ludzie… ktokolwiek to zrobił, był istotą bezwzględną… nie żywił nikogo; ci, którzy najwyraźniej woleli zginąć w walce, zostali wbici na pale lub powieszeni razem z rodzinami… nie oszczędzili nawet kobiet i dzieci! – Tu Lafarga zaczął się trząść ze zgrozy, jaką wywołało w nim wspomnienie – Wtedy myślałem, że to może dwie wioski się pokłóciły, lub potwory, które rzadko, ale zawsze się pojawiały… Ale teraz, kiedy wspomniałeś o ruchach potworów przy Źródle Etherny…

- Wystarczy, Lafargo. – Przerwał mu Ferio – Lepiej odpocznij.

- Mam złe przeczucia. – Powiedział Guru Clef – Jeśli przywódca tych potworów kręci się koło Źródła Etherny, jedynego miejsca, z którego można wydobyć Escudo, które nie tak całkiem dawno zostało użyte do stworzenia magicznych mieczy…

Tu Ferio uderzył się w czoło.

- Boskie Maszyny! – Krzyknął.

- Właśnie. – Odrzekł spokojnie Clef – Jeżeli przywódcy tych potworów zależy na tym, żeby odtworzyć miecze Magicznych Rycerzy, i obudzić za ich pomocą Boskie Maszyny, nie będziemy mieli żadnych szans.

- Co chcesz nam przez to przekazać, Mistrzu? – Spytała Sierra – Czy mamy po raz trzeci przywołać Magicznych Rycerzy? Przecież wiesz, że tylko Kapłanka mogła coś takiego zrobić. A ostatnią Kapłanką była Hikaru, lecz ona obaliła ten system.

- Pamiętam o tym. – Odparł stary mag – Ale nie wiecie o jednym: jeśli człowiek z Mistycznego Świata ma ze sobą coś, co pochodzi z Cephiro, może powrócić do Cephiro. Z Hikaru nie będzie problemów, gdyż ma talizman od Lantisa.

- Fuu zaś ma talizman, który dała mi Emeraude, gdy odchodziłem z Pałacu! – Powiedział podekscytowanym głosem Ferio.

- A więc, pozostaje tylko problem Umi. – Westchnął Guru Clef – Ona nie ma nic, co by pochodziło z Ceph…

- Mylisz się, Guru Clefie! – Przerwał mu szybko Ascott – Tuż przed ich ostatnią walką z Devoner, wsunąłem jej za pas pierścionek… jako prezent.

- A więc, problem z głowy. – Odetchnął Clef z ulgą.

- Nie! – Zaprzeczyła energicznie Caldina – Problem pozostał. Tym problemem jest to, czy mamy prawo kolejny raz ingerować w ich życie, prosząc, by walczyły dla nas, zamiast ułożyć sobie życie! Poprzednio, możliwe było po prostu zatrzymanie czasu, głównie dzięki sile księżniczki Emeraude. Teraz nie będzie to możliwe, ich rodziny mogą się więc o nie śmiertelnie martwić, a skąd wiemy, czy w ogóle będziemy potrzebowali ich pomocy?

Chwilę po tym, jak skończyła mówić, drzwi otworzyły się na oścież i wbiegł młody mężczyzna w podartym kolecie kawalerzysty

- Mości książę! – Niemal krzyknął, kłaniając się jednocześnie do stóp – Na nasz garnizon napadła jakaś armia! Nikogo nie żywiono, tylko mnie dowódca tej armii wysłał do was, panie, abym przekazał mu wiadomość, że jeśli się, panie, poddacie bez walki, życie wasze i waszych przyjaciół zostanie oszczędzone! – Tu zatrząsł się z oburzenia poczciwy wojak, chwytając nieznacznie głownię swej ciężkiej dragońskiej[1]szabli. 

- Czy ów… dowódca mówił, jak się nazywa?

- Powiedział, że nazywa się Khez`Dol Mullah-At-Ar, i jest królem Czarnego Księżyca.

- Królem… czego? – Zawołała Caldina.

- Czarny Księżyc jest niewielką planetą, powiedziałabym nawet, że planetoidą, położoną mniej więcej w połowie drogi z Cephiro do Pharren. – Wyjaśniła Primera, po czym zwróciła się do żołnierza – Możesz odejść!

Ten tylko skłonił się w milczeniu i wyszedł z komnaty.

      

- Więc jak? – Spytał Guru, zwracając się do Caldiny – Nasze wojska są w rozproszeniu, a nieprzyjaciel chce pozyskać Escudo.

- Tak... – Westchnęła Caldina – Muszę przyznać ci rację, Guru Clefie. Nie mamy wyboru.

Guru westchnął.

- Zróbmy to więc.

CDN.

Ferio (np. MetallicA- S&M)



[1] Dragonia – Lekka, wielofunkcyjna jazda, uzbrojona w muszkiet oraz szablę, pochodząca z przełomu XVII oraz XVIII w. – szablą walczyła z konia, lecz by wystrzelić, zsiadali z nich i stawali w ordynku. 




czytaj dalej ==>