Polska młodzież a czytanie książek


Jak to jest z czytaniem książek w rzeczywistości. Ano pewnego piknego dnia wróciłem do domu z książką pt. "Wizja przyszłości" (Star Wars i te sprawy). Po przejściu progu drzwi przywitał mnie brat:

  • brat - znowu jakomś książkę porzyczyłeś?, naprawde nie masz czego już robić.
  • ja - kuiłem z nie porzyczyłem.
  • brat - ...(tutaj przez kilkanaście sekund patrzy się na mnie jak na kompletnego debila)... kupiłeś? porąbało cię?
  • ja - a co, książki już kupić nie wolno?
  • brat - wiesz że tutaj nikt nie czyta książek (zapomniałem wspomnieć że on w życiu żadnej lektury nie przeczytał, a tera jest na studiach:)
  • ja - a co mnie to obchodzi że nikt nie czyta książek, ważne że ja czytam.
  • brat - ty już nie masz co z kasą robić...
Potem nastąpiły podobne dialogi z drugim bratem i siorką. Innym razem w szkole:
  • ja - czytałeś "Diunę"?
  • qumpel - Diuco?
  • ja - "Diunę" taką książkę
  • qumpel - co ty, mi się tam książek nie chcę czytać...
Postanowiłem spytać się jeszcze kilku qumpli:
  • ja - czytałeś jakieś książki kiedy?
  • qumpel2 - ....mam nowgo ISSa (taka gra), wpadniesz? pogramy troche.

I wtedy się lekko podłamałem. LUDZIE, ŚWIAT SCHODZI NA PSY!!! Podejrzewam że nie chodzi tylko o chęć, równie ważnym czynnikiem jest mała popularność czytania. I potem tak jest, że ok. 1/4 polaków to analfabeci. Mogę się mylić, może w innych szkołach i miastach jest innaczej. Powiem tak: niech Bóg sprawi by w innych szkołach i miastach było innaczej, gdyż naprawdę czasami można się załamać.
Lox_Halcyon

Jeśli ktoś chce pogadać na tematy książkowe i nie tylko, niech wali do mnie na skrzynkę. lox_halcyon@wp.pl