Mała rzecz, a cieszy...



     Zapewne po przeczytaniu tytułu tegoż tekstu zastanawiacie się o co mi chodzi. Tym bardziej, że ten art znajduje się w Książkach. Zapewniam was, że nie będzie on traktował o treści książek, lecz innej, blisko związanej z nimi rzeczy, która, choć mała, bardzo cieszy.

Chodzi mi o krótkie zapowiedzi i opinie na temat danej księgi zamieszczone na tylnej okładce tejże. Czy nie uważacie, że to jest genialne? Bo ja tak. Taka mała rzecz, a ile z niej pożytku... Potrafi świetnie zachęcić do przeczytania... Bądź też odrzucić, choć to mi się nigdy nie zdarzyło, bo kto przy zdrowych zmysłach zamieszczałby na produkcie, który chce sprzedać niepochlebne opinie na jego temat? Nikt. Na szczęście w bardzo dużej większości przypadków książki takie są warte uwagi (co wcale nie świadczy o tym, że księgi bez takiego dodatku są słabe).

Co się możemy z tego milutkiego dla czytelników opisu dowiedzieć? Jak sama nazwa wskazuje bardzo pobieżnie o co chodzi w książce. Na szczęście nie opisuje ona jej treści, tylko przedstawia zazwyczaj problem jakim ta się zajmuje, ujawniając czasami rąbka tajemnicy, co działa jak pierwszy kęs pysznego tortu, który właśnie trzymamy w rękach. Palce lizać! A co dalej? Ano dalej to mamy jeszcze (choć nie zawsze) krótkie opinie wydane na temat danego tytułu przez znanych i szanowanych powszechnie pisarzy oraz specjalistyczne magazyny zajmujące się danym gatunkiem słowa pisanego (to się tyczy zwłaszcza literatury fantastycznej oraz science-fiction).

I taka mała rzecz potrafi sprawić, że z gąszczu ksiąg, które mam do wyboru wybieram właśnie tę jedną (no dobra, w bibliotece można wziąć trzy na raz). Ten dodatek na tylnej okładce wprowadza mnie po trochu w temat danego tytułu i zazwyczaj gdy mam do wyboru książkę z takim opisem i drugą bez, to wybieram tę pierwszą, chyba że ta nieopisana to porządny tytuł, o którym wiem, że się nim nie rozczaruję (a wiem to zazwyczaj z Action Maga ^_^). Przypuszczam, że nie tylko ja tak postępuje, ale i większa część nałogowych czytelników. I właśnie dlatego ta mała rzecz z tyłu okładki tak cieszy, zarówno mnie, jak i wydawcę książki (o ile ją kupuję, a nie wypożyczam w bibliotece, co zazwyczaj robię ;P).

A wiecie, że czasami zachętę do przeczytania jakiegoś tytułu możecie znaleźć również na przedniej okładce książki? Trudno uwierzyć? A jednak. Oto dowód: "Bestseller porównywany do książek Tolkiena", bądź też: "Rozmach, siła oraz głębia równe Władcy Pierścieni." (Nie, nie powiem wam z okładek jakich książek to wziąłem... Musicie jeszcze trochę poczekać... Wskazówka: co miesiąc patrzcie do Przeglądu Kilku Książek {tak, to była kryptoreklama ^_^}).

Drugą zachętą do przeczytania książki zamieszczoną na okładce jest informacja o nagrodach jakie sobie dany tytuł zdobył. W szczególności tyczy się to literatury science-fiction. Takie wyróżnienia jak nagrody Hugo czy Nebula mówią same za siebie, i jeżeli akurat lubujecie się w tym gatunku słowa pisanego, to nie ma co się zastanawiać, tylko trza brać to od razu i zabierać się do czytania.

Osobiście uważam jednak, że lepsze są 'zachęcacze' z tylnej okładki, bo często znajdują się tam opinie pisarzy, których ceni nie tylko świat, ale my sami, a wydaje mi się, że jak coś się podoba jednemu z moich ulubionych autorów/autorek, to bez ociągania się za to chwytam. No i nie każda książka ma ten opis z przodu...

Lubujący się w literaturze science-fiction oraz fantasy i opisach z tyłu okładki

MetFan



© Copyright by MetFan
www.metfan.rapnet.pl