|
LOT NAD KUKUŁCZYM GNIAZDEM |
|
                        "...jeden poleciał tam, drugi śmignął siam, Dopiero niedawno wpadła mi w łapki fascynująca książka Kena Keseya "Lot nad kukułczym gniazdem". Była ona zarówno jego debiutem jak i największym sukcesem: tylko w Stanach sprzedano ponad 8 milionów egzemplarzy. Wielu z was skojarzy tytuł z doskonałym i nagrodzonym oskarami filmem o tym samym tytule. Osobiście przed przeczytaniem książki widziałam kilkakrotnie film i byłam przygotowana na wspaniałą ucztę, ale moje wrażenia po i w trakcie czytania przekroczyły wszystkie oczekiwania. Głównym bohaterem jest Indianin Bromden, na którego wszyscy mówią Wódz. Akcja toczy się w szpitalu psychiatrycznym, a konkretnie na jednym z oddziałów i opisywana jest z perspektywy Wodza, który jest jednym z pacjentów. Efekt jest porażający! Autor wspaniale oddał specyficzny sposób interpretowania otoczenia przez chorego psychicznie. Co chwila czytelnik zastanawia się ile jest w tych opisach prawdy a ile chorobliwych urojeń (i co brał autor w trakcie pisania ;)). Do teraz stają mi przed oczami obrazy i zjawiska jakie widział i doświadczał Wódz gdy np. nie wziął odpowiedniego lekarstwa na noc. Główny bohater przebywa w szpitalu od wielu lat, z wielu wspomnień jakie mu się nasuwają podczas całej książki dowiadujemy się, że prawdopodobnie uległ jakiemuś urazowi na wojnie. W dodatku udaje niemowę, bo "jest dość przebiegły, żeby się nie zdradzić." Sytuacja ulega zmianie pewnego dnia, gdy na oddział przybywa nowy pacjent: McMurphy. Sam jest bardzo ciekawą postacią, ma charakter, jest szulerem i przestępcą, który umyślnie dostał się do zakładu udając chorego. Zmienia on porządki na oddziale, prowadzi wręcz otwartą wojnę z oddziałową. Ta ostatnia jest despotyczną kobietą kochającą sytuacje, gdy wszystko jest od początku do końca pod jej kontrolą. McMurphy ma ciekawy wpływ na pacjentów. Zaprzyjaźnia się z nimi, dochodzi niemal do buntu... ale nie będę zdradzać fabuły. Nie o to chodzi. Zdecydowanie najmocniejszą stroną książki jest niesamowity klimat. Ponadto książka wciągnie bez wątpienia każdego, kto choć trochę interesuję się psychiką ludzką, czyli tym co się dzieje w naszych główkach. Ponadto mimo dość "ciężkiego" tematu książkę czyta się łatwo i nieomal przyjemnie, choć ma wyraźnie depresyjne zabarwienie. Cóż jeszcze dodać? Po przeczytaniu natychmiast namówiłam do popełnienia tego samego czynu trzy (cyferkowo: 3 :)) osoby i żadna się nie skarżyła (pewnie dlatego że wszystkie skończyły w nowootwartym ośrodku dla psychi.. eeee... sanatorium Falki:)) Szczerze polecam, szczególnie tym którzy się jeszcze wahają! KataszAasztaka@poczta.gazeta.plps. pozdrawiam Falkę, która mnie nie zna, ale której arty są wśród mnie :) i moich znajomych poważnie szanowane :D
|
|